#SimRx

Czasami mam ochotę wynieść się z domu i zamieszkać w aucie. Mojego ojca nie ma przez większość tygodnia, starsza siostra jest zazwyczaj w pracy, na studiach albo ze znajomymi, a jeśli już jest w domu, to zazwyczaj śpi. Jako że dalej się uczę i jestem w internacie, też nie jestem codziennie w domu, ale jak już w nim siedzę, zostaję sama z matką i młodszym rodzeństwem. Jak nie siedzę ze starszą siostrą lub tatą, czuje ciągłe napięcie i że zaraz znowu się o coś pokłócę z matką. Ona nie rozumie, że czasami się źle czuje albo jestem zmęczona. Dla niej jeśli jestem w stanie wyjść z łóżka, to nic mi nie jest. Od kiedy zostałam starszą siostrą, czuje jakby ją podmienili. Zaczęły się przytyki o wagę, figurę, oceny, znajomych, a nawet o to, że za mało robię w domu, chociaż czasami w soboty jestem cały dzień na nogach. Najbardziej boli mnie, że chce mnie zmienić w samą siebie. Obsesja na punkcie nie jedzenia za dużo, tego czy jakieś ubrania pogrubiają, tego jak inni się zachowują. Za wszelką cenę próbuje to zwalczyć, chociaż czasami po prostu nie mam siły. I tak na koniec dnia zostaję sama z tym co mi siedzi w głowie i pomimo, że mogę liczyć na starsze rodzeństwo i tatę, nie potrafię się otworzyć. Nazywam się Felcia i od 11 lat marzę, żeby wreszcie się wyprowadzić, nawet jeśli miałabym rzucić szkołę i przez parę miesięcy mieszkać w aucie.
Meanness Odpowiedz

Trochę można zrozumieć, czemu w domu tylko Pani czasem zostaje z mamą, a innych głównie w domu nie ma. Wydaje mi się, jakby Pani mama w jakiś sposób zniszczyła sobie życie właśnie poprzez takie "muszę wyglądać idealnie" i teraz próbuje udowodnić sobie, że miała rację. Coś jak moja ciocia, która najpierw narzekała, że nie powinna była tak szybko wychodzić za mąż, a w następnym zdaniu mi kazała szybko męża szukać jak byłam jeszcze dużo młodsza niż ona jak swojego znalazła. Po prostu racja ważniejsza niż szczęście swoje i innych. Ludzie po prostu nie chcą myśleć, że cierpieli niepotrzebnie i udowodnienie tego sensu cierpienia jest ważniejsze niż szczęście. Stąd woli "udowodnić, że miała rację" poprzez stworzenie kopii siebie. Coś typu "każdy tak robi, więc tak trzeba robić" albo coś typu "gdybym córce nie powiedziała, że ma się odchudzać to by nie znalazła chłopaka (jeśli kiedyś Pani znajdzie), więc też, gdybym ja się nie odchudzała to nie miałabym męża" czy chociażby "tak robiłam, bo tak trzeba, a skoro tak trzeba, to muszę innych tego nauczyć".
Dziękuję, że Pani żyje. Można w jakiś sposób Pani pomóc? Po pierwsze to Pani mama nie ma racji. Mogą się pojawić w komentarzach ludzie promujący anoreksję, którzy zaczną pisać, że trzeba się odchudzać nawet z kości na ości, byle tylko nie "promować otyłości" jak nazywają po prostu stwierdzenie "masz prawo mieć minimalną wagę". Więc proszę pamiętać, że najważniejsze jest Pani zdrowie i szczęście. A każdy kto jest zdrowy i szczęśliwy będzie też domyślnie piękny, jeśli to jest dla kogoś ważne.
Mam nadzieję, że będzie Pani zawsze zdrowa i szczęśliwa.

Arabell

A dlaczego ,,dziękuje, że pani żyje"? to nie jest miłe..

Meanness

Pani Arabell, sam fakt istnienia jest bardzo ważny. I jest wielu ludzi, którzy mogą uważać, że nie powinni żyć. Więc profilaktycznie dziękuję ludziom za to, że żyją, żeby wiedzieli, że robią coś wspaniałego i nie próbowali tego przerwać. Ludzie myślą, że życie jest czymś domyślnym. Ale jest to jedna z najgorszych i najtrudniejszych rzeczy na świecie, wielu ludzi latami marzy o tym, by nie musieć tego robić. Więc trzeba podziękować tym, którzy się z tym męczą.
Pani też dziękuję, że Pani żyje. Jest Pani ważna dla wielu osób i to wspaniałe, że Pani tu jest.

proanonimlulus Odpowiedz

To zamieszkaj w aucie

Arabell Odpowiedz

Rozumiem, świetnie rozumiem! ja mam praktycznie tak samo.. mam mnóstwo dzieciaków i naprawdę też czuję takie napięcie. To wyznanie jest jak moje...

Dodaj anonimowe wyznanie