W życiu nikomu się nie przyznam że jestem uzależniona od przygód jednonocnych. Nie jestem nimfomanką ani nic w tym stylu, po prostu raz na pół roku lubię takie coś przeżyć. Czasem trwa taka znajomość dłużej jak tydzień, ale potem urywam kontakt, bo nie potrafię od jakiegoś czasu nawiązać głębszej relacji. Jakby coś się we mnie wyłączyło i nie potrafię się zaangażować uczuciowo. Na dodatek jeśli chodzi o dobór partnerów to im większy podrywacz i narcyz tym lepiej, bo mam dziką satysfakcję jak widzę zaskoczenie na twarzy, gdy mówię po wszystkim beznamiętne "na razie" i jak gdyby nic sobie wychodzę.
Nie wiem czy to problem z ego, na chorobę zdarza się zbyt rzadko, a ja boję się, że już nigdy w życiu miłość mnie nie spotka. Bo już jedna była i jakby już się wyczerpał jakiś limit.
Dodaj anonimowe wyznanie
To wygląda jak próby poprawienia sobie samooceny - to Ty jesteś górą bo kończysz znajomość, odrzucasz a nie jesteś odrzucana.
Serio myślisz, że oni się tym przejmują? Mają to gdzieś - co zaruchane to ich, może mają po wszystkim nadzieję na jakieś kilka miłych słów, stąd zaskoczenie, że oddalasz się jak zawodowa kurtyzana po zrobieniu swojego, nie wchodząc w jakieś większe uprzejmości z klientem.
PS Proszę mnie nie zjadać za te porównania, tak mi się po prostu skojarzyło :)
Nie określajmy facetów jedną miarą, bo to za bardzo stereotypowe. Mężczyzna też ma uczucia, może ich boleć to odrzucenie, nie wiemy.
Zawsze może, ale skoro są opisywani jako tacy alvaro, którzy z niejednego pieca jedli, to przerabiali już różne sytuacje, co najwyżej ta konkretna może urazić ich dumę, ale nie spodziewałbym się jakichś rozterek, bo to nie ten typ.
A gdy facet zachowa się w ten sposób, to z dziewczyny się robi dziwke na jedną noc. A teraz facet był dziwką na jedną noc, ale to dziewczyna została porównania do "zawodowej kurtyzany". Ciekawe zjawisko.
Odrzucenie? Po ONS? Po seksie z osobą której nawet nie zna? xD na pewno, zapłakali się z tęsknoty.
Wbrew pozorom to bardzo smutne. Autorka jest biedną kobietą którą ktoś kiedyś bardzo skrzywdził i pozostawił psychiczny wrak. Teraz musi sobie rekompensować niskie poczucie własnej wartości i poczucie niższości przez takie wyskoki na numerek, krótkotrwałe relacje z facetami którzy mają wysokie mniemanie o sobie. A potem "udowadnianie im" że jest więcej warta "rzucając" ich. Oni oczywiście nic sobie z tego nie robią bo już gonią za kolejną laską do przelecenia. Ale to nie ma znaczenia. Przez pewien czas czuje się lepiej.
Także nie widzę w jej zachowaniu niczego złego. Żeruje na typach ("amantach, podrywaczach") którzy i tak nie zasługują na specjalnie dobre traktowanie. Więc jeśli jej to pomaga przynajmniej przez jakiś czas poczuć się normalnie - to powodzenia życzę.
Faceci przyzwyczaili się że to oni są tą stroną rzucającą i łamiącą serca, a tu proszę, babka traktuje ich tak jak oni wszystkie te biedne, zauroczone dziewczyny. Z jednej strony fajnie, że tak ucierasz nosa takim frajerom, ale z drugiej wygląda mi to trochę na poprawianie sobie niskiej samooceny...
Ale... Ty wiesz że wbrew stereotypowi, nie wszyscy faceci to potwory które kolekcjonują kobiety jak rękawiczki? I nie można też mścić się na osobie X bo osoba Z tej samej płci źle się zachowała
Zauroczone dziewczyny nie są biedne, jeśli zgodziły się na jednorazowa przygodę. Nie znoszę ludzi, którzy się przyczepia jak lep i żądają miłości po jednym numerku
Norskekatten, mam przeczucie graniczące z pewnością, że jesteś Etanolansodu. Z wielkim zamiłowaniem ciśniesz Bazience (i to w sposób typowy dla Etanolansodu). Teraz ten atak za skrytykowanie mężczyzny (Etanolansodu robiła identycznie). Nawet podobnie do niej reagujesz na niepochlebne komentarze o dzieciach.
>uzależniona
>raz na pół roku
Ciekawe zjawisko. Kobieta opisuje jak zalicza puszczalskich mężczyzn - w komentarzach jest porównywana do dziwek, zawodowych kurtyzan itd. Mężczyźni zaś potraktowani są jak wygrywy, które zaliczyły autorkę. Natomiast gdyby autorem był mężczyzna to psy by wieszano na dziewczynach, które go zaliczyły. On, w oczach anonimowych przegrywów, uchodziłby za spoko gościa, który zalicza co popadnie, natomiast dziewczyny byłyby porównane do dziwek. Ciekawe skąd te podwójne standardy.
To, że raz na pół roku zdarza Ci sie jedno lub kilku nocna przygoda nazywasz uzależnieniem? Bez przesady.
Według mnie nie chodzi o twoje ego, tylko ciągle nie możesz pogodzić się z tym, że tej pierwszej (poprzedniej?) miłości już nie ma i w jakiś sposób odgrywasz się na tych mężczyznach; ale ja, tak jak i pewnie wszyscy tutaj komentujący, mogą tylko gdybać. Powinnaś poradzić się osoby udzielającej porad zawodowo, w sposób rzetelny. Powodzenia
Oj tam oj tam, poszalejemy, zobaczymy. Nie przesadzaj z tym, że miłość cię nie spotka.
Myślisz że jesteś wyżej a w tym przypadku wygrywem jest to co cię zaruchał a nie ty która go po tym "zostawiasz".
Ale to ona zaruchała tych chłopaków. Myślisz, że oni są wygrywami? Ale się myślisz, bo to ona wygrała - miała łatwy seks i satysfakcję z możliwości porzucenia łatwego faceta.