#AE7kp
W 8/9 miesiącu ciąży poszłam sobie z synem na pobliski placyk zabaw ulokowany w pobliżu domu, w parku przy większej ulicy. Placyk był malutki: zjeżdżalnia, bujak, murek do skakania. Syn był dzieckiem raczej posłusznym, jednak tamtego dnia zachował się całkowicie inaczej. Miał wtedy około 2 lat i 3 m-cy.
Zobaczył nagle autobus i zaczął biec w jego stronę wołając "Tobus". Pojazd sunął właśnie wzdłuż głównej ulicy. Nim się zorientowałam, synek rozpędził się na swoich grubych nóżkach do niezłej prędkości. Niezwłocznie pognałam za nim. Jednak ze stresu zaczęłam chichotać, co sprawiło, że niemal nie mogłam biec. Dodatkowo brzuch zaczął mi podskakiwać, potęgując mój chichot. Złapałam brzuch od dołu i starałam się nadążyć za synem. Na skutek stresu, biegu i chichotu stało się - zaczęłam popuszczać mocz (a było wówczas lato i miałam krótkie spodenki i t-shirt).
Syn dalej biegł w kierunku ulicy. Autobus stał na światłach. Zdumieni ludzie na przystanku patrzyli na dorodnego 2-latka i goniącą go ciężarną, niemal omdlewającą od chichotu matkę, która podtrzymując dwiema rękami brzuch i próbując opanować śmiech krzyczała "hi, hi, synku, wróć!" na co dziecko oczywiście reagowało zwiększeniem obrotów, myśląc, że mama się z nim bawi.
Byłam zjawiskiem tak zaskakującym, że nikt z oczekujących ludzi nawet się nie poruszył.
Tymczasem mała petarda dobiegła do przystanku (jakieś 200 m), na którym zatrzymał się już autobus. Jego drzwi się otworzyły i malec... wskoczył do środka.
Jakoś doturlałam się do autobusu, ale tak się śmiałam, że nie mogłam wejść do środka, mając równocześnie przerażającą świadomość, ze mój syn już tam jest.
Na szczęście jakiś mężczyzna zauważył, że dziecko wsiadło samo, a jakaś kobieta przerażająco śmieje się na przystanku i bez zbędnego zastanawiania się złapał mojego syna pod pachy i wyskoczył z nim z autobusu, nim ten odjechał.
A ja stałam na przystanku, dalej chichotałam, ale zaczęłam też szlochać (ze szczęścia i z przerażenia) i wciąż popuszczałam mocz. Mężczyzna zobaczył w jakim jestem stanie i bez pytań odprowadził nas najpierw do parku na ławkę, mówiąc, że czegoś takiego to jeszcze nie widział i putał jak można w takim stanie samemu wychodzić z domu oraz gdzie jest mój mąż i dlaczego na to pozwala.
Nigdy wcześniej nie miałam tej przypadłości aż w takim nasileniu. Do końca ciąży nie ruszałam się z synem sama z domu.
Przypomniało mi się o tym dzisiaj, bo ścigaliśmy się z synem do drzwi przedszkola. I ZNOWU zaczęłam tak chichotać, że o mało nie popuściłam.
PS. Syn wygrał.
Jezu, no nie wiem, to tak dziwne i niepokojące, że chyba próbowałabym coś z tym zrobić.
Zglos sie do poradni psychoatrycznej bo to ewidentnie zaburzenia emocji
Dla mnie to brzmi jak ciąża.
Sporo osób tak reaguje na stres. Ja nie mogłam się powstrzymać od śmiechu na pogrzebie najbliższsj mi osoby. Jakoś udało mi się to przetrwać i nie buchnąć śmiechem.
No ewidentnie, nie ma innej opcji panie doktorze ;)
Ja zawsze się śmieje ze stresu przy pobieraniu krwi albo ogólnie na widok krwi. ¯\_(ツ)_/¯
Jak się stresujemy, to mięśnie się spinają.
Jak się śmiejemy, mięśnie się rozluźniają.
Organizm więc chce się rozluźnić.
Tak sobie to tłumaczę.
DarkMinion i tej wersji się trzymajmy, aby świat nas nie brał za psycholi :'D
Jejku, znam to... ważniejszy egzamin - śmiech, stłuczka z mojej winy (stres, przerażenie, rozwalone auto) - śmiech, ktoś opowiada smutniejszą historię z życia lub o swoich problemach - ja śmiech 😑
Najgorsze, że im bardziej próbuję się powstrzymać, to tym gorzej wychodzi...
Dlatego moje dziecko ma szelki ze smyczką. Nie ma opcji, że mi ucieknie. Ta sytuacja mogła skończyć się tragicznie jakby wbiegł na ulice.
@typiara Szelki to złe rozwiązanie ze względu na wady rozwoju kręgosłupa i stawów, a nie ze względu na wygląd.
Jakie wady kręgosłupa? Ja dziecka nie ciągne na tych szelkach. Smyczka zwisa cały czas. Dziecko idzie obok mnie samo. Ale mam pewność, że nie wyskoczy nagle pod koła samochodu.
A nie myślałaś o tym, by coś zrobić ze swoją otyłością?
Jaką otyłością? Moja waga jest w normie. Szelki są zabezpieczeniem dla dziecka, plus wygodą, bo może iść samo, bez ciągle podniesionej ręki.
Komika, nie chodzi o Ciebie. Typiara napisała "Niech spróbują mieć nadpobudliwe dziecko i np. dużą otyłość która nie pozwala tego dziecka gonić...", stąd moje pytanie.
Sama idea szelek dla dziecka jest spoko. Bezpieczniej, jeśli dziecko jest z tych szalonych, które lubią uciekać. Lepiej żeby szło w szelkach i na smyczy, zamiast później szukać go po całym kraju, bo się straciło go z oczu na kilka sekund.
Ale mi się z Jokerem to skojarzyło:D
Definicja przerostu formy nad treścią.
Też was tak denerwuje używane tutaj nagminnie słowo "chichot"? Normalnie nic do niego nie miałam, ale po tym wyznaniu znienawidziłam je.
Może autorka chciała po prostu odróżnić go od śmiechu, żeby można sobie było lepiej wyobrazić o co jej chodzi. (Hihi, nie haha)
Ja mam wtedy sraczkę 😉 zamienimy się?
W domu wszyscy zdrowi? PS. Nie chce mi się wierzyć w ta historyjke, napisal to pewnie ktos dla beki. Nie da sie chyba byc az tak .. niereformowalnym?
A dlaczego według Ciebie to jest bycie niereformowalnym?
@KaraNara ja też nie rozumiem. Bo autorka zrobiła sobie drugoe dziecko pomimo kłopotów z pierwszym, czy co?
@KaraNara. A ty się lubisz przyczepiać, czy o co ci chodzi? Drugi moj komentarz negujesz już. Idz stad najlepiej, wiec nara XD
Wiesz to Ty się przyczepiasz cały czas tu do czegoś w zasadzie, a nie ja. Może po prostu nie wysuwaj tak dalekoidacych wniosków jeżeli potem dopowiedzenie na pytanie innego komentującego to za dużo. I sama stad idź, bo ja tu byłam pierwsza ;)
Poczytaj sobie o zespole rzekomoopuszkowym, jednym z jego objawów jest właśnie taki niekontrolowany śmiech. To samo występuje w filmie Joker z 2019 roku. Przejdź się do lekarza, może można to wyleczyć lub złagodzić (zależy jak poważne są uszkodzenia (jeżeli to jest to, o czym piszę)).