#SINgl

Mam 28 lat, jestem zdawałoby się dorosłym facetem.
Pochodzę z pełnej rodziny, poniekąd uważanej za udaną. Poniekąd.

Odkąd tylko pamiętam w moim życiu istniała tylko matka. Ojciec ciągle zajęty pracą/kolegami/chodzeniem po pracy do baru z kolegami, żeby się upić (no bo musi odreagować, pracuje w wojsku itp.). Kilka dni temu, rozmawiając z moją mamą, doszedłem ku jej wielkiemu oburzeniu do wniosku, że tak właściwie nasza rodzina jest patologią. I to nie taką, że alkohol, bijatyki, znęcanie się. Między nami nie ma żadnych więzi rodzinnych.

Mam dwóch braci, starszego ode mnie o 4 lata i młodszego o 11.
Ze starszym bratem nie mam żadnego tematu od dziecka. Gdyby któryś z nas płonął, drugi polewałby go jeszcze benzyną. Nasz kontakt polega tylko na tym, że przekazujemy sobie informacje kiedy coś złego dzieje się z mamą (jakiś szpital, cokolwiek). Z młodszym nie mam o czym rozmawiać, bo nawet jak próbuję cokolwiek z nim zrobić (basen, kino, pojechać na wycieczkę rowerową, zabrać go gdziekolwiek, żeby jakoś nawiązać z nim braterską relację) ciągle słyszę „gram”, „nie chce mi się”, „daj mi spokój”. Młodszy brat ze starszym ma kontakt podobny do mojego. Jako rodzeństwo jesteśmy po prostu dysfunkcyjni. Ojciec nigdy żadnego z nas nie zabierał nigdzie. Na plażę, na wakacje, na boisko, do garażu pogrzebać przy samochodzie. Zero jakiegokolwiek spędzenia czasu z własnymi dziećmi. Matka w pracy, po pracy szybko obiad, bo ojciec wróci z pracy, więc musi być podane ciepłe. Jej nie wini oę nic. Sama w tym wszystkim jest zagubiona. Doszliśmy do wniosku, że tak naprawdę to tylko ona trzyma ten dom w ryzach. Jak jej zabraknie, nasza pseudo „rodzina” się rozpadnie. Z rodzeństwem nie będziemy mieli kontaktu między sobą, od ojca każde z nas się odwróci, bo tak naprawdę my go nie znamy nawet. Dla mnie jest to obcy człowiek, do którego po prostu kazali mi mówić „tato”.

Przez całe to zaniedbanie stałem się strasznym introwertykiem. Stworzyłem sobie swój świat, nie potrafię rozmawiać z ludźmi, bo nie mam o czym. Wychodząc z domu zakładam maskę, a tak naprawdę w środku skrywam całe swoje emocje.
W wieku 24 lat byłem tak psychicznie słaby, z depresją, że próbowałem popełnić samobójstwo. Nie udało mi się, bo znalazła mnie matka; na moich rękach są piękne blizny od łokcia do nadgarstka. Rok później kolejna próba. Tym razem z tabletkami. Też się nie udało. Psychiatra w obu przypadkach, dobór odpowiednich leków. Dopiero po drugim razie udało mi się stanąć w miarę na nogach. Z psychoterapeutą doszliśmy do wniosku, że cały ten stan, z którym borykam się do dzisiaj, pochodzi od tego, że jako dziecko nie miałem ciepła ojcowskiego, wsparcia z jego strony, poczucia bezpieczeństwa, jakie może zapewnić ojciec.

Tak że patologia to nie tylko alkohol, znęcanie się, narkomania. Z pozoru dobra rodzina też może nią być.
No to się wygadałem.
BadMotherfukker Odpowiedz

Nie myl, proszę, introwertyzmu z brakiem umiejętności społecznych.

Ookami

Mimo wszystko można być introwertykiem z brakiem umiejętności społecznych. Główna różnica jest po prostu taka, że introwertyk nie będzie w takiej sytuacji przesadnie tęsknił za innymi ludźmi.

Melancholija

Ale też introwertyzmu nie można się nabawić, bo to wrodzona cecha. Brak umiejętności społecznych może wynikać z sytuacji środowiskowych. Autor sugeruje, że jest introwertykiem przez dzieciństwo. Ewidentnie nie ogarnia i się tego nie wstydzi.

Menolly

Wątpię żeby introwertyzm bym wrodzona cechą, tak tylko przy okazji. Wiele badań, w tym badania bliźniaków jednojajowych, sugerują że jednak wiele cech nabieramy w trakcie życia a nie od urodzenia.

Salander Odpowiedz

Mam u siebie taki przypadek. Smutny widok. Jak będziesz szukał kobiety na życie to uważaj żeby nie powielić tego schematu, bo nawet jeśli wiesz że coś jest nie tak to nie wiesz jak powinno być.

Jestjakjest Odpowiedz

W sumie u was wszyscy funkcjonują podobnie do ojca - każdy sobie. Z młodszym możesz spróbować czegoś, co on lubi, nie tylko to, co Ty proponujesz, zagraj z nim w tę jego grę, albo się nią zainteresuj, może się brat rozkręci, z mamą nie wiem, może np.ugotujcie czasem coś razem, nie trzeba się gdzieś specjalnie wybierać, wystarczy jakieś wspólne zajęcie, a neutralny temat do rozmów sam się znajdzie - dlatego z mamą, bo piszesz, że ona też jest zagubiona. Może w każdym z was jest taka blokada i nikt nie potrafi jej przełamać. Przykre, że aż tak się to na Tobie odbiło, ale ważne, że to widzisz i coś robisz. Życzę Ci powodzenia :)

StaryTapczan Odpowiedz

Dla wielu ludzi „patologia” kojarzy się głównie z pijakami, gdzie matka i ojciec piją na umór, nie pracują i produkują dzieci, bo gumki za drogie i nie będzie na alkohol. Z przemocą, gdzie dzieci są bite, zaniedbane, brudne i głodne. Takie rodziny zawsze nazywano patologicznymi, tak je nazywali sąsiedzi, tak na nich mówiono w wiadomościach, kiedy coś się w takiej rodzinie wydarzyło, więc łatka patologii przywarła głównie do takich rodzin. W Twojej nie było bijatyk, nikt Cię nie tłukł, ojciec sobie czasem popił, ale ogólnie czysty byłeś, najedzony, miałeś dom, więc jaka w tym patologia? Właśnie- z pozoru żadna, ludzie z takiej rodziny jak Twoja lub podobnej sami przed sobą nie chcą często przyznać, że żyją w patologii. Jak Twoja mama- jeść miałeś, dach nad głową miałeś, bijatyk nie było, nikt nie kradł, no przecież normalna rodzina, nie? Nie wiem, czy Twoja na pewno należy do patologicznej, za mało o niej wiem mimo wszystko, ale skoro sam czujesz, że taka była, to najpewniej masz rację, przynajmniej po części. Pracuj nad sobą dalej, bo to póki co najważniejsze, trzymam kciuki, żeby Ci się ułożyło, żebyś założył w przyszłości (o ile chcesz) taką rodzinę, jaką zawsze chciałeś mieć, wszystkiego dobrego ;)

bazienka Odpowiedz

zaniedbanie to tez patologia
podobnie jak np. nadmierna kontrola

Tenotoczlowiek Odpowiedz

Całe wyznanie jest fajnie napisane, ale nie cierpię mylenia introwertyzmu z nieumiejętnością poruszania się w społeczeństwie i uznawania go za jakąś przypadłość, mimo, że jest to po prostu typ charakteru taki sam jak np. Ekstrawertyzm, a introwertyk nie jest aspołeczny.

innanitka Odpowiedz

Gdy mama znów będzie miała problemy ze zdrowiem i będziecie tylko we trójkę (Ty i bracia), powiedz coś w stylu: "Chłopaki, jesteśmy braćmi. Gdy mamy zabraknie, będziemy mieli tylko siebie, bo na ojcu nie ma co polegać. Chciałbym, żebyśmy sobie pomagali i mogli na siebie liczyć." I zostaw to. Albo im coś zaskoczy i zbliżycie się do siebie, albo nie i po prostu tak mają się potoczyć Wasze losy. Wtedy zaakceptuj to i pójdź swoją drogą.

budyn4 Odpowiedz

No dobra, ziomek, ale brak ojca czy kiepska rodzina nie musi koniecznie mieć takich reperkusji. Możesz mieć i szczęśliwy związek, i swoją rodzinę, gdzie nie dasz dupy jak twój ojciec, możesz żyć pomimo tego jaka była przeszłość i że nie była różowa (niczyja nie jest). Możesz to wszystko przepracować i wybrać inne życie, czymkolwiek będzie. Możesz być sam i to też jest okej. Nie jesteś nic winny swojej przeszłości, masz prawo rozwijać się i swoje życie w takim kierunku, w jakim będziesz chciał, a doświadczenia zyciowe potraktować jako naukę, żeby np nigdy nie być żadnym że swoich rodziców, nie być żadnym, albo być najlepszym partnerem.

qezsil Odpowiedz

Z młodszym bratem zawsze możesz spróbować pograć w to co on, może się uda. Czasy się zmieniły, teraz niekoniecznie nawiązuje się braterskie relacje tylko tak jak ty byś chciał i uznajesz za słuszne (w tym wyznaniu).

Aryavarta Odpowiedz

Czytam i czytam, i jakbym czytała o swojej rodzinie... Mam dwie siostry -starszą i młodszą, zerowy kontakt. Z ojcem - zero kontaktu od zawsze. Też sporo pije, ale nie robi nam krzywdy (fizycznie). Z mamą niby ok ,ale jest zajęta młodszą siostrą i w zasadzie tylko o niej mówi.
Tak samo jak Autor nie umiem rozmawiać z ludźmi.Wychodzę tylko do pracy, z nikim się nie kontaktuję , nikt nie kontaktuje się ze mną. Też zakładam maskę.
Też mam dość, z chęcią bym to zakończyła.
No nic. Też się wygadałam.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie