#S8aLq
Na co dzień pracuję w biurze. Ubiór? Typowy casual. Nadzoruję pracę 40 ludzi. Staram się być komunikatywny, cierpliwy i pomocny. Chyba mogę powiedzieć, że współpracownicy mnie lubią. Wiedzą, że zawsze mogą na mnie liczyć i "pomogę jak mogę".
Po pracy zmieniam swój wizerunek o 180 stopni. Czochram ułożone wcześniej włosy, wrzucam spodnie dresowe, za dużą bluzę z kapturem i kurtkę "ortalion style" Mimikę również wyćwiczyłem.
To wszystko dlatego, że mega irytują mnie ludzie, którzy chcą zagadać lub zapytać o coś. Ulotkarze, reklamiarze, akwizytorzy, działacze wszelkich: "pomóż pan, daj pan". Sąsiedzi i współtowarzysze podróży komunikacją, którzy "szukają znajomych" i zagadują na siłę. Nie chcę ich, nie chcę z nimi gadać, nie obchodzą mnie ich historie, nie chcę, żeby tracili mój czas.
I właśnie kiedyś jak wracałem z treningu, przypadkowo odkryłem, że stereotypowe postrzeganie innych działa na moją korzyść. Ludzie po prostu "boją się" typowego Sebka. Nie zaczepiają mnie albo nawet omijają. Jestem dla nich niewidzialny.
Od tamtej pory zacząłem korzystać z tego stereotypu.
Coś pozornie szkodzącego (postrzeganie), stało się w moim przypadku ogromnym plusem.
Ja mam to samo. Nie chcę gadać z ludźmi, a mnie zagadują właściwie codziennie - przechodnie, sprzedawcy, współpasażerowie. Chodzę z telefonem w ręku, żeby nie mieć kontaktu wzrokowego z nikim. Nie pomaga. Zmieniłam styl na kobiecy. Też. Chlopiecy. Też. Matki Polki. Też.
Pytałam bliskich, dlaczego tak mnie obcy zagaduja. Powiedzieli że mam niezwykle otwarta twarz... Że widać po mnie dobre serce i uczynność. Twarzy nie zmienię;(
Jeden komentarz był "bądź jędzą". A nie mogę. Jak inaczej...?
Ps. Nie chcę z nikim gadać, bo jestem głucha i męczy mnie komunikacja ze slyszacymi
Słuchawki i nie ściągaj ich nawet jak ktoś do Ciebie mówi? Nie musisz żadnej muzyki słuchać
Zaczynaj od razu mówić coś w migowym, pewnie od razu się odwalą.
Generalnie, żeby w ogóle nie zagadywali, to sporo może zmienić wyglądanie, jak byś wiecznie była zajęta. Przykłady konkretne ciężko podać, bo Cię nie znam na tyle, by wiedzieć co zwykle robisz i jak można to uteatralnić, ale właśnie chodzi o rzeczy w stylu duże nauszne słuchawki, zamiast nausznych, łatwych do przeoczenia, zerkanie na zegarek, skupiony na punkcie w oddali w stronę marszu wzrok, gdy idziesz itd.
Też mi się wydaje że za bardzo się tymi ludźmi przejmujesz, przecież oni nie mają złych intencji. Jednak spostrzeżenie co do streotypów bardzo ciekawe.
Prawdziwy Seba nie miałby czego czochrać, a Ty to jakiś podrabianiec jesteś :)
Uważaj, bo cię ktoś weźmie za,, nie swojego" i jeszcze dostaniesz wp***ol.
Zdarzają się tak zwane pierdoły ględzące które przysiadają się w komunikacji. Jeśli się jeździ stałą trasą to za drugim razem się już ich rozpoznaje i można ich ominąć. Najwazniejsze to nie dac im się zaprzyjaznić.
Najważniejsze to aby nie złapać z takimi nawet kontaktu wzrokowego.
Zabardzo się tym przejmujesz
mam to samo tylko nie chodze w dresie
najwieksza katorga byla dla mnie rpaca w obsludze klienta, gdzie kazdej Grazy czy Januszowi wydawalo sie, ze moze mnie zmieszac z blotem,a ja musialam z usmiechem i szacunkiem sie do nich odnosic, nienawidze takich sytuacji
nienawidze wszystkich "zaczepiaczy", akwizytorow, zbiorkowiczow, ulotkarzy wpychajacych te ulotke nawet gdy jednej rece niose zakupy,a w drugiej am telefon- i co mam sobie te ulotke w zeby wsadzic?
unikam mocno, obchodze szerokim lukiem, a jak mimo to za mna leza, to robie sie niemila
i niestety przyciagam debili i dziwnych ludzi :/
to kolo mnie musi usiasc dziwny czlowiek lub smierdziel, akurat w moim otoczeniu byc wrzeszczacy bachor... zaczepiaja mnie dziwni ludzie, probujac opowiadac cale, nie interesujace mnie, zycie
na razie chodze wszedzie ze sluchawkami,a w tramwajach czy przychodniach czytam ksiazke/kindla i ignoruje, ale nie zawsze sie zrazaja, ehhh
Bezku, kady jest inny, ja o swoja godnosc osobista i szacunek do siebie walczylam dlugo i nie pozwole, by mi go jakas byle Graza probowala odebrac
jestem osoba wysoko wrazliwa, wszystko odczuwam bardziej, do tego jestem impulsywna ( tzn mila dopoki nikt mni nie wqrwia)
pracowalam na inflinii, codziennie 80-150 polaczen i to wiekszosc od ludzi, ktorzy maja pretensje, obrazajacych mnie personalnie ( a nie firme, ktora zawinila ani siebie, bo rzeczy dzialy sie przez ich nieogar)
wytrzymalam 7 miesiecy, nigdy wiecej
podziwiam mocno cierpliwosc ludzi, ktorzy pracuja w takich miejscach latami
Spoko pomysł
Pozytywnie. Rozpoznaj system i wykorzystaj go dla wlasnej korzysci / dobra.
Xd xd XD