#1C8c1
Pochodzę z biednego domu, gdzie nie stać było nas na jedzenia ale na alkohol już tak. W dzieciństwie mieszkałam z rodzicami, starszymi braćmi oraz dziadkami w 3 pokojowym domu na wsi. Łazienka na zewnątrz, woda ze studni. Rodzice i dziadkowie wiecznie pijani, brudni, obsrani. W domu syf. Bracia robili co chcieli - palili i też pili.
W szkole o mnie plotkowano, wytykano palcami - rodzice pijacy, żebrzą pod sklepami w pobliskim mieście. Gdy byłam mniejsza, żebrali na mnie. Strasznie to wspominam. Upodlenie dziecka.
Lubiłam siedzieć w szkole na wszystkich dodatkowych zajęciach, w bibliotece też i nie wracać do tego domu. Może nie byłam najmądrzejsza, ale spędzałam większość czasu ucząc się.
Po technikum poszłam na politechnikę w innym województwie. Dostawałam tam socjal. Prawie nie wracałam do domu ale rodzice i tak domagali się, abym dawała im część tej kasy (załatwili mi w końcu papiery do socjalu...). Nie byli dumni, że dostałam się na studia, liczyła się tylko kasa i używki. Moi bracia ćpali i pili jak rodzice, mieli jeż po kilkoro dzieci i różne partnerki. Stwierdziłam, że muszę się od nich wszystkich odciąć, że muszę uciec, pojechałam więc do pracy do Anglii. Powiedziałam im, że wyjeżdżam do pracy za granicę, ale że jadę na dłużej, chociaż jechałam tylko na wakacje. To była nasza ostatnia rozmowa telefoniczna. Na magisterskie poszłam już na drugi kraniec Polski. Zmieniłam nazwisko. Znalazłam pracę i wszystkim nowym znajomym w nowym mieście mówiłam, że rodzice niedawno zmarli i że nie mam żadnej innej rodziny. I w pewnym momencie naprawdę w to uwierzyłam, byłam szczęśliwa, to był nowy, dobry początek.
Problem pojawił się niedawno, gdy chłopak mi się oświadczył. Znamy się 3 lata i nigdy nie powiedziałam mu prawdy. Nie chcę, żeby ktokolwiek ją znał. Chcę żyć bez nich, bez rozmowy o nich, bez wyznań. Może już się zapili, może to prawda. Dla mnie są martwi.
Z jednej strony nie chcę budować związku na kłamstwie, z drugiej chcę być tą osobą, którą jestem teraz. Chłopak ma cudownych, kochających rodziców, którzy traktują mnie jak córkę. Kontakt z nimi dał mi to, czego nigdy nie dała mi moja rodzina. Mam poczucie przynależności, jestem akceptowana.
Swojego faceta prawdziwe kocham. Jest to pierwsza osoba w życiu, którą pokochałam... wiem, że zaakceptowałby to, i że martwiły się tylko o mnie...
Zastanawiam się co robić... Gdy mu powiem, to kłamstwo, które jest dla mnie ucieczką, świetną rzeczywistością, w pewnym sensie się skończy. A ja lubię siebie taką, jaka jestem teraz.
Jeżeli masz rację co do chłopaka to powiedz mu prawdę, tak jak opisałaś to tutaj. Powinien zrozumieć co Tobą kierowało przedstawiając taką wersję wydarzeń, a jeżeli ma nastąpić jakakolwiek reakcja (negatywna) z jego strony to lepiej teraz. Takie tematy niestety lubią wypłynąć, a nie chciał bym być w Twojej skórze gdy kiedyś będąc z nim usłyszysz za plecami "Cześć Siostra", wtedy będzie dużo trudniej się wytłumaczyć. W całej historii trąca tylko tekst o zmianie nazwiska, niby jest taka możliwość, ale w "szczególnie uzasadnionych przypadkach", więc może napiszesz jaki powód podałaś wnioskując o taką zmianę, bo rodzina alkoholików to dla urzędu może być za mało.
Na początku się tego obawiałam, potem przestałam wierzyć, że ktoś z tamtej rodziny wyrwie się z tego zadupia. Zmieniłam też bardzo wygląd. Zmiana nazwiska nie jest trudna. Wypełniłam podania i wypisałam powody zmiany nazwiska. Były w sumie trzy - nie czuję przynależności do rodziny przez to co przez nich przeszłam oraz nie chcę mieć z nimi kontaktu a także przez jego śmieszne brzmienie a co za tym idzie prześladowanie jakie z tego powodu doznałam. Pani tylko kręciła nosem, że wybrałam jedno z najpopularniejszych nazwisk w Polsce. Większość wybiera nazwisko matki lub jakiegoś przodka. Wolała, żeby nie było tak typowe (ale istniejące),lecz finalnie to przeszło.
Mogę tylko życzyć powodzenia i trzymać kciuki żeby wszystko się ułożyło. Z chłopakiem byłbym szczery na Twoim miejscu. Mam taką cichą nadzieję że wszystko ułoży się po Twojej myśli.
Mam w rodzinie osobę, która zmieniła nazwisko i to zupełnie bez powodu (tzn. jakieś tam powody były, ale obiektywnie rzecz biorąc ciężko je uznać za uzasadnione), więc urzędy chyba niezbyt to obchodzi.
Urzędy mają to gdzieś. Zmieniłam imię bo poprzednie było za długie i nikt nie kwestionował tego.
Te " szczególnie uzasadnione przypadki" nie są nigdzie w przepisach zdefiniowane, więc czy coś przejdzie tak naprawdę zależy tylko od widzimisię urzędnika. Co w jednym miejscu przejdzie, w drugim już niekoniecznie.
@dewiant
Moja mama za czasów bycia dzieckiem posiadała koleżankę, która miała nietypowe, stare polskie imię. Prawie wszyscy się z niej śmiali, więc gdy skończyła 18 lat, zmieniła je. A mogli uzasadnić, że zmiana imienia nie jest potrzebna bo imię istnieje itd.
@Longtailedtit jeżeli rzeczywiście brzmiało śmiesznie i mogło być powodem wyszydzania to przeszło, ale co z całkiem normalnym nazwiskiem? Samo nielubienie swojej rodziny nie wystarczyłoby w takiej sytuacji, dewiant ma rację
Może nazwisko ośmieszające?
izka kolega bez problemu zmienil swoje nazwisko na panienskie matki, bo sie totalnie nie idntyfikwoal ze swoim
a potem przyjal nazwisko zony
Lepiej mu powiedz, bo jeśli prawda kiedyś wyjdzie na jaw, chłopak będzie czuł się mocno oszukany. To nie jest sekret typu "on myśli, że jestem naturalną blondynką i nie wie, że farbuję włosy". To poważna sprawa. Jeśli naprawdę cię kocha i akceptuje, uszanuje, że chcesz się po prostu odciąć od bolesnej przeszłości i już nigdy o niej nie myśleć.
male szanse, ale fakt, swiat jest maly
lepiej by dowiedzial sie od niej
bo jak dowie sie skadinad to moze nie chciec slucac wyjasnien
albo po prostu odejsc bez pozegnania
Dzięki ludzie, uświadomiliście mi sedno sprawy... Myślałam bardzo o sobie, mniej o narzeczonym i naszym przyszłym życiu.... Musze to jakoś przetrawić i mu powiedzieć. Mając takie sekrety nie ma się nawet nikogo, żeby porozmawiać, dopytać o radę... Jeszcze raz dzięki!
@Longtailedtit Możesz zacząć rozmowę od pokazania tego wyznania.
Nie musicie do tego wracać
Nie musicie mówić nikomu innemu.
Przy okazji sprawdź czy rodzice i dziadkowie żyją, bo jeśli nie to, może dostałaś po nich jakiś prezent w postaci długów.
To że się odcielas i zmieniłaś nazwisko to mądra decyzja. W sumie mówić czy nie mówić... Niby pierwsza myśl to powiedzieć a druga że oni i tak nie mają dla ciebie znaczenia nie macie kontaktu więc po co o nich wspominać?
Ale tu napisałaś, czytasz komentarze i to kłamstwo zaczęło jednak odżywać. I tak to w Tobie siedzi, to może warto porozmawiać z chłopakiem.
i z psychologiem
@bazienka nie odbierz tego jako jakiś atak, ale tak właśnie sobie teraz pomyślałam, że w 80% jak widze twój komentarz, zawiera on słowo "psycholog" xD
@DownZpiekla Ja sie musze bardzo powstrzymywać żeby moje komentarze tego słowa nie zawierały ;-)
Ale w większości przypadków zgadzam sie z komentarzami bazienki!
Ja też się w często zgadzam, po prostu tak mi się rzuciło w oczy to z tym psychologiem :)
dzieki kochani :)
no co ja poradze, ze opisywane tu wyznania, poza tymi o sraniu, w wiekszosci nadaja sie do interwencji psychologa
lepiej dac sobie pomoc niz cierpiec
down tez zaczelam zauwazac tendencje, ze cos czesto to pisze...
w niektorych przypadkach pomoc specjalisty jest nieodzowna, niestety sporo tu takich i smutno mi z tego powodu
Przyznaję, że przez to, że przez długi czas znaczna część jej udzielania się na tej stronie polegała na bronieniu dosłownie wszystkich dennych wyznań argumentem "przynajmniej nie jest o...", to jak widzę jej nick, to pierwsze skojarzenie jest takie, że na 30% w komentarzu padnie słowo "sranie" xd
Chyba nie ma dosłownie żadnego użytkownika anonimowych, który pisałby "sranie" częściej niż badzienka, w jakimkolwiek kontekście xd
kazdy ma swoje preferencje co do lektury, no nie poradze, jesli wolisz czytac o gownie :)
Powiedzenie mu prawdy nie sprawi, że zaczniesz być inną osobą. A on, jeśli faktycznie jest taki super, na pewno zasługuje na poznanie prawdy.
Skoro jest tak cudowny, pokaż mu wyznanie a potem dodaj, że to Twoje.
Skoro bardziej jesteś szczęśliwa teraz jako ta bez rodziny to nic nie mów i zapomnij o temacie.
No pewnie, zapomnij az kłamstwo samo wyjdzie, bo np. rodzice upomną się o alimenty...😐
Starlycious2 to nie jest takie łatwe. Zaraz gdy podjęłam się pracy, rozmawiałam o ewentualnych alimentach z prawnikiem. Dziadkowie mieli renty, rodzice nie, łapali różne prace dorywcze i chałupnicze, żebrali, itp. Kilka razy lądowali na izbie wytrzeźwień, matka miała sprawę za posiadanie. Gdy takie sytuacje są udowodnione, udokumentowane (nie pracują z własnej woli, pieniądze wydają na używki) to o ile dobrze pamiętam nie działają w imię zasad współżycia społecznego, czyli nie mają pieniędzy na życie z własnego wyboru. O zaniedbaniu obowiązku wychowawczego nie wspomnę... Jednak od kilku lat nie mam z nimi absolutnie żadnego kontaktu, pewnie myślą, że zostałam za granicą.
najpierw tez musieliby ja znalezc i skutecznie dostarczyc pozew
co pod zmienionym nazwiskiem byloby nieco trudne
@Longtailedtit Skoro lądowali na izbie i zostali złapani za posiadanie to są na to rapprty i wszystko lasnie widać, ale zaniedbania dzieci tak łatwo teraz nie udowodnisz. Chyba, że już wcześniej się o tym pomyśli i już masz dowody
mozna sie powolac na brak wiezi
Porozmawiaj z nim, z tego co piszesz to normalny facet, powinien zrozumieć.