Parę lat temu byłem na weselu mojego kuzyna, razem z moimi rodzicami i siostrą. Spotkałem tam fajną, trochę starszą ode mnie dziewczynę. Trochę pogadaliśmy, czułem, że dobrze się ze sobą rozumiemy. Poprosiłem ją do tańca. DJ akurat puścił wolny kawałek, więc gdy tańczyliśmy krew coraz szybciej krążyła mi w żyłach. Czułem, że to jest właściwy moment, aby ją pocałować. Romantyczna muzyka, my tak blisko siebie, powoli zacząłem zbliżać usta...
Cały nastrój prysł niczym bańka mydlana, gdy usłyszałem z tyłu szept mojej siostry "Debilu, to jest nasza ciotka!".
Dodaj anonimowe wyznanie
Hahahahaha :)
Na weselach zazwyczaj spotyka się ludzi, o których nie ma się pojęcia, że są spokrewnieni. Ciotka - może to była żona kuzyna żony wujka Zdzisia? "Babcia" by każdego otrzeźwiła, ale taka ogólna "ciotka"?
Czy to nie Ty pisałeś scenariusz "Mody na Sukces"?
Wyobraziłem sobie to w zwolnionym tempie 😅