Rozstałam się z facetem. Dawno. Sześć lat temu. I nikt, naprawdę nikt nie wie, że wciąż mnie boli. Boli mnie, jak opowiada (nadal!) wspólnym znajomym, że żerowałam na jego pieniądzach (zarabiał dwa razy tyle, co ja), że rozstaliśmy się, bo poszłam do łóżka z dwoma facetami. Boli, że część moich znajomych odwróciła się ode mnie. Tzn. nawet nie to, że się odwrócili, tylko dlatego, że moje dobre imię zostało potraktowane w ten sposób. Może powiecie, że trzeba było nie odwalać, i sobie zasłużyłam, ale... To on zawsze ciągnął ode mnie pieniądze i on mnie zdradził z dziewczyną, o którą miałam się nie martwić. Ja byłam zawsze wierna, lojalna i z sercem na dłoni.
Dodaj anonimowe wyznanie
To zrozumiałe, że cię to boli. W końcu nikt nie lubi jak się o nim źle mówi. Zwłaszcza bez powodu.
Pomysł tak. Jakie znaczenie ma to co mówi o tobie jakiś typ? Nie będzie to miało wpływu na twoje życie, dopóki nie zaczniesz się na tym fiksować.
To taki rodzaj ludzi. Pasożyty i socjopaci.
Może warto zrobić takie zamknięcie tematu np na social mediach pisząc posta, że po raz kolejny dochodzą do Ciebie kłamstwa na Twój temat. I w ramach sprostowania napisać, jak było naprawdę. Ważne żeby zakończyć taką wiadomość słowami, że dla Ciebie temat jest zamknięty i nie masz zamiaru więcej na ten temat słuchać i rozmawiać i się konsekwentnie tego trzymać. Możesz to również zrobić w bezpośrednim kontakcie (w rozmowie lub sms, kiedy znów jakaś "uprzejma dusza" Ci o tym powie). Jeśli ktoś zaczyna pisać ponownie - blokujesz (mówisz, że to JEGO znajomi, więc raczej nie powinno Ci być szkoda). Jak zaczynają rozmowę, mówisz że nie zamierzasz na ten temat rozmawiać i odchodzisz. Po jakimś czasie się im znudzi, ale potrzebna jest konsekwencja. Po jakimś czasie ból też zelżeje. Dodatkowy plus, że może w niektórych jego znajomych narodzi się jakaś wątpliwość, jak było naprawdę, ale to mniej ważne.
Raczej jesteście siebie warci, skoro on gada, a ty wiesz że ona gada.
Ale dlaczego? Jeśli to małe miasto to może po prostu słyszeć co się o niej mówi z jego winy.
Akurat jego znajomi dbają, żebym wiedziała. Nie wiem po co.
Pewnie, gdyby chodziła po mieście z zatkanymi uszami, to byłaby dopiero nietoksyczna, co nie?
Jesli nadal Cię szkaluje, to można się zastanowić nad wizytą u prawnika. No i może wizyta u psychoterapeuty - jak sobie poradzić w tej sytuacji?
Póki Cię to będzie dotykało, to będą takie informacje do Ciebie docierały. Wiesz jak było, jak potrzebujesz to im napisz lub powiedz bardzo krótko, że prawda była inna i kończysz ten temat.
Komu chcesz udowodnić, że było inaczej? On wie i specjalnie przerzuca na Ciebie winę, a jego znajomi… co oni Cię właściwie interesują?
Zamknij ten temat sama dla siebie, bo chyba się z nim nie uporałaś jeszcze
Jego znajomi mnie nie interesują, ale dbają bym wiedziała, że psują mi opinie w szerszym gronie.