#RVQzN

Prowadziłam praktyki studenckie. Studenci mieli przychodzić pojedynczo i umawiać się telefonicznie. Podawałam mój prywatny numer, żeby sobie przekazywali, ale niektórzy dzwonili na służbowy stacjonarny. Był z nim taki problem, że słabo było słychać i trzeszczało na linii.
Raz rozmawiałam tak z kimś na praktyki, nie dosłyszałam imienia, umówiłam się na następny dzień, wszystko wyjaśniłam i spodziewałam się pani studentki.
Przyszedł chłopak. Miał dość wysoki głos jak na faceta, ale nie na tyle, żeby pomylić się na żywo. Mam nadzieję, że przez trzeszczący telefon nie dosłyszał końcówek, jakimi się do niego zwracałam.
radiant Odpowiedz

Niestety czasem telefon zniekształca głos, ludzie też mają różne głosy, do tego niekiedy niejako z automatu przypisuje się płeć do danego stanowiska pracy, np. 3/4 osób pracujących na recepcji to kobiety, więc ludzie jeżeli nie mają pewności to wychodzą z założenia, że rozmawiają z kobietą. Nasz język nie ułatwia sprawy, bo nie ma u nas uniwersalnej formy grzecznościowej niezależnej od płci, jak np. w języku niemieckim "Sie", trudno też używać formy "Państwo" jak się rozmawia z jedną osobą.

Dragomir

Angielski jest jeszcze lepszy. Tam nie ma w ogóle formy grzecznościowej, tylko wali się na TY do każdego. Myślę że ma to swoje odzwierciedlenie w historii i mentalności osób, dla których angielski jest językiem natywnym.

Velasco

@Dragomir
Języki dostosowują się do kultury danej nacji.

KurzaStopa Odpowiedz

Może być już przyzwyczajony.
Mi się już nawet nie chce poprawiać rozmówcy, a nawet jak słyszę kolejne "proszę pana", to czasem zaczynam mówić o sobie w rodzaju męskim, żeby rozmowa szła dalej swobodnie.
Tylko na koniec rozmowy z przychodnią, hotelem i tym podobnymi pada "Proszę podać nazwisko" i wtedy jest recepcjoniście głupio.

Dragomir

I na co było palić papierosy w szkole?

Dodaj anonimowe wyznanie