Znajomi i nieraz nawet obcy mi ludzie mówią mi, że jestem bardzo ładna, mądra, cudowna, ułożona, odpowiedzialna, ambitna, wygadana, kochana, że drugiej takiej ze świecą szukać.
Codziennie siedzę popołudniami i wieczorami sama w domu oglądając telewizję, zdjęcia znajomych i ''przyjaciół'' z wyjazdów czy imprez, na które nie zostałam zaproszona...
Dodaj anonimowe wyznanie
Paradoks życia ...
Z doświadczenia wiem, że takie osoby jak Ty myślą, że po prostu bez przyczyny nikt ich nigdzie nie zaprasza. Tymczasem tak nie jest. Zwróć uwagę na to, czy przypadkiem sama się nie izolujesz. Spróbuj sama podejść do kogoś i się odezwać, sama wyjdź z inicjatywą zorganizowania jakiejś imprezy. Mam koleżankę, która bardzo długo ubolewała nad tym, że przecież jest zabawna, towarzyska i otwarta, a nie ma znajomych... Tymczasem tak nie było. Ona po prostu nie przyciągała ludzi do siebie - wtopiona wręcz w ścianę, mina nieprzyjemna, a gdy ktoś podejdzie, to zbytnio nie chce gadać, bo już jest zrażona. Więc potem taka osoba już nie zaczepi drugi raz, bo ma świadomość jak to się skończy. Dopiero dziewczynie trzeba było delikatnie uświadomić o co chodzi, i teraz jest duszą towarzystwa 😊
Oczywiście ja tu tylko snuję domysły. Być może po prostu Twoi znajomi nie są najlepszymi znajomymi... Nie ma reguły. Ale wierzę, ze znajdziesz prawdziwych przyjaciół! 😘
Z doswiadczenia moge powiedziec ze ludzie ktorzy przez dlugi czas byli osamotnieni pomijani nielubiani itp czesto sami podswiadomie doprowadzaja do tego w przyszlosci.
@Wiaderny Dokładnie. I to myślenie ''a co jeśli oni kumplują się ze mną dla żartów? Skoro nikt mnie nie lubił kiedyś, to dlaczego teraz ma ktoś mnie lubić''. Niestety takie podejście jest błędne i wiem o tym doskonale, a na dodatek nie pozwala otworzyć się na innych, ale ciężko jest się go wyzbyć. Niestety nie każdy jest na tyle silny żeby zmienić swoje podejście bez pomocy innych.
Mam podobny problem i chciałam coś zrobić z tym więc wyszłam z inicjatywą i organizowalam dla kolegi i koleżanek z pracy imprezę tzn ognisko itp ale nikt się nie zapisał a płaczą ze imprez nie ma. Także pier....ę to i więcej nie mam zamiaru nic robić i nigdzie się wpraszac.
Ja mam bardzo podobnie jak autorka, ale mnie nie zapraszają, bo stwierdzają, że skoro jestem taka "mądra, ułożona, odpowiedzialna", to będę patrzeć na nich z pogardą, gdy będą pić podczas imprez (jestem w liceum). Raz nawet usłyszałam, że by mnie zaprosili, ale pewnie nie będę chciała przyjść 😒
Ze swojego doświadczenia wiem, że (ile można to powtarzać ;d) za każdym odrzuceniem, jeżeli ta osoba jest wrażliwa, jest coraz trudniej podejść do kogoś i zwyczajnie "zagadać". Czuje się coraz większy dyskomfort.
Widzę dwa rozwiązania ( bo nic bez przyczyny się nie dzieje). 1. ludzie mimo iż podziwiają osoby atrakcyjne fizycznie, inteligentne, oczytane itd. to mimo to unikają osób wybijających się ponad normę, ponieważ czują się nieswojo w takim towarzystwie,ze względu na kompleksy, zazdrość, poczucie bycia mniej wartościowym. 2. Pierwsze zdanie może mówić trochę o jednej cesze charakteru której nie wymieniłaś- narcyzmie. Rozumiem, iż zdanie to ma naświetlić twoją sytuację- jednakże tak długa tyrada o tym jaka jesteś genialna powoduje iż nie mogę określić Cię mianem osoby skromnej- bo ta nawet znając swoją wartość i faktycznie mają takie przymioty nigdy nad sobą nie będzie się tak zachwycać.
A pomieszanie powodu 1 oraz 2 - osoby faktycznie wybijającej się ponad normę, nieprzeciętej ale do tego narcystycznej, podkreślającej swoje zalety, wywyższającej się- jest łatwą drogą do samotności, bo takich ludzi mimo pozytywnych cech charakteru nie da się lubić.
Więc radzę się zastanowić czy to nie tu ukryty jest powód.
Jeśli chcesz to zmienić to wyjdź z inicjatywą, zaproś kogos na piwo, urządź przyjęcie, zadzwoń by pogadać... może tego nie robisz i nikt nie wie że chcesz być na ich imprezach ... o takie sprawy trzeba się rowno starac jak i o inne
Mam podobny problem, tyle ze zauwazylem swoje wady jakis czas temu, zaczalem nad soba pracowac, mysle ze moja osobowsc sie zmienila, ale znajomi z mojej miejscowosci sa negatywnie nastawieni na spotkania ze mna ze wzgledu na przeszlosc. W szkole mam paru dobrych kumpli, z ktorymi pòjde czasami na piwo albo zakupy, z reszta szkolnych znajomych mam pozytywne relacje. W tygodniu nie odczuwam samotnosci, niestety w weekendy jest inaczej. Zazwyczaj siedze przed telewizorem albo kompem rozwazajac spotkanie z kims, czesto ten ktos nie odbiera (tak jak dzisiaj). Bede sie staral poznac kogos nowego, tobie autorko tez to polecam ;)
Pomogly mi komentarze pod tym wyznaniem, dzieki Anonimowi ;)
P.S Moze mial ktos podobny problem i go rozwiazal? :)
Skądś to znam... Tylko mi nie prawią, aż takich komplementów...
Lepiej nie mieć przyjaciół niż mieć fałszywych. Kup sobie jakieś zwierzę, zastąpi Ci przyjaciela :)
Ta, i skończy tak jak ty, baba po 40tce z kotami i depresją
@Synapse, po pierwsze nie jestem baba, po drugie nie mam nawet 18 lat 😂
Przepraszam za Synapse... Ma 30lat i nie ma narzeczonego...
Xtokx z wiekiem pudło, mam 21 lat, z narzeczonym to prawda, jestem facetem
Powinni dodać że skromna też jesteś. Tak się rozpisałaś że swoimi cechami, że mniej zajęłoby całe wyznanie.
moze chciała nam przybliżyć tylko bardziej swoją sytuacje? po co by miała się czymś chwalić przecież i tak nie wiemy kto to jest XD
Jednakże osobą skromna nawet mając takie przymioty, podchodzi do pozytywnych opinii innych osób z dystansem i mimo iż zna swoją wartość nie musi rozpływać się nad sobą. Bo to niestety pachnie narcyzmem. A właśnie narcyzm i samouwielbienie może być przyczyną dla której ludzie wolą się trzymać od autorki z daleka ;) nic bez przyczyny się nie dzieje.
Brzmi znajomo.
To zastanów sie nad sobą. Nie mam zamiaru nikogo obrażać, ale jeśli ktos nie jest zapraszany na grupowe wyjścia, to nie jest za bardzo lubiany..
Też jestem tego zdania. Możliwe, że te wszystkie komplementy dostaje od osób starszych, które inaczej niż patrzą na wszystko. A jeśli jej "przyjaciele " nie zapraszają jej na wspólne wyjścia, to widocznie nie uważają jej za swoją przyjaciółkę a ona zwala na nich wszystkie winy świata.