#QbYUa

Jestem gruba, przy wzroście 172 cm ważę 126 kg. Zaczęłam drastycznie tyć 3 lata temu, na stan dzisiejszy miały wpływ różne czynniki, zapragnęłam zdrowo żyć i przestałam palić, wpadło parę kilo, Następna diagnoza to było wypalenie zawodowe, ataki paniki, depresja a co za tym idzie fura prochów psycho i antydepresantów, hormonów na tarczycę, wit. D3 w dawkach po 10 000 jednostek dziennie, tamten czas pamiętam jak przez mgłę, jakbym oglądała siebie przez okno. Wtedy zgrubłam drastycznie i kompletnie nie zauważyłam tego, byłam tak skupiona na tym żeby wyjść z tej czarnej dziury, nie zarejestrowałam jak drastycznie się zmieniam. Potem nastąpiło przebudzenie, kiedy rodzice zasugerowali, że może byś przestała przyjmować choćby te psychotropy, bo tyjesz i zmieniasz się.

Dopiero wtedy zarejestrowałam, że coś się złego ze mną stało. Zaczęłam bacznie przyglądać się sobie i zdałam sobie również sprawę z tego, że mąż już nie mówił do mnie dawno, że ładnie wyglądam, że mnie kocha a wręcz zaczęłam widzieć, że patrzy na mnie z politowaniem i obrzydzeniem. To rozpoznanie było dla mnie szokiem i przebudzeniem, zdałam sobie sprawę, że nie kochaliśmy się od dawna. Zaczęłam walczyć o dawną siebie, zawsze odżywialiśmy się zdrowo i zgodnie z tym co było sugerowane przez dietetyków. Moja waga nie ruszała się z miejsca, więc zaczęłam szukać pomocy w internecie. Zaczęłam wariować, bo jedni dietetycy podważali innych każdy co innego mówi.

Wypróbowałam różnych diet, wiele jadłospisów i nic, moja waga lata, 7 kg spadła, ale po tym zaczęła robić mi psikusy raz idzie do góry potem na dół. Moje niedzielne ważenie zamieniło się w koszmar, bo raz schodzę z wagi w euforii, bo 2 kg mniej żeby za tydzień złapać doła, że 3 kg doszło. Zaczęłam zwiększać wysiłek fizyczny robię dziennie 25 000 kroków, poprosiłam o zmianę stanowiska pracy żeby mieć jeszcze więcej ruchu i co efekt 1 kg do przodu. Tłumaczyłam sobie to, że mięsnie się tworzą więc stąd większa waga. Wpadam w psychozę boję się chodzić na zakupy, kontroluję co mam w koszyku, żeby broń Boże nie było tam nic tuczącego bo wydaje mi się że wszyscy mnie oceniają i analizują co tam mam. Syn już wie, że jak chce jakieś chrupki czy masło orzechowe to sam sobie musi kupić, bo ja boję się mieć takie produkty w wózku.

Nie chodzę na imprezy do znajomych, bo czuję się nie komfortowo każdy zna mnie w mniejszej wersji i ja od razu jak już gdzieś idę to pierwsze co robię to tłumaczę się, taki czuję przymus i od razu deklaruję że ja pracuję nad sobą. We wrześniu jadę na wesele i już nam ogromnego stracha, bo w większości rodzina mnie nie widziała przez parę lat i oni mi nie popuszczą będą drążyć temat, czemu nic ze sobą nie robię. Tak cholernie boli jak widzisz jak ludzie na ciebie patrzą - oni nie wiedzą jak każdego dnia walczysz o każde kilo.
Dragomir Odpowiedz

Badania hormonalne - tarczyca, insulina na wczoraj, pod kątem insulinooporności. Do tego zredukuj węglowodany, za to podbij białko (i zdrowe tłuszcze). Ogranicz produkty przetworzone i zamień przekąski, jeżeli takie posiadasz, na cos zdrowego - pestki dyni, słonecznika, orzechy itp. Zastosuj post przerywany i przestań liczyć kalorie, bo zwariujesz.

MaryL2

100 % się zgadzam. Nawet przy trudnych chorobach wpływających na otyłość jak lipodema, insulinoopornosc, choroby tarczycy, albo przy endometriozie lekarze polecają dietę przeciwzapalną-niskowęglowodanową, a nawet przeciwzapalną-keto. To na pewno nie zaszkodzi i na pewno poprawi twoje zdrowie.

Postac

I dietetyk. Dobry dietetyk nie tylko da dietę, ale też pokieruje pod kątem diagnozy ewentualnych chorób powodujących otyłość. Widać Autorko, że sama sobie nie radzisz i coś robisz źle.
Brawa dla Ciebie, że nad tym pracujesz,

Furuya

Generalnie się zgadzam, ale żadnych pestek dyni ani słonecznika. W ogóle żadnych pestek. One owszem, są zdrowe, ale nie są dobre na diecie. Strasznie to kaloryczne, a mało najada - paczka takich pestek to potrafi być solidny obiad pod względem kaloryczności. Jak przekąski, to lepiej zjeść trochę borówek albo truskawek - są niskowęglowodanowe i niskokaloryczne jak na owoce, a nie zje się ich dużo (nikt chyba na raz nie wsunie kilograma truskawek). Albo marcheweczki, nawet takie małe pakowane w biedrze sprzedają, dobre są, a nie trzeba ich nawet obierać.
Kalorie powinna liczyć, posiłki podzielić na 4-5 w ciągu dnia i o stałych porach. W ogóle nawet samo jedzenie regularne o stałych porach może dużo pomoc - 10kg mi zeszło tylko po unormowaniu godzin posiłków.

Dragomir

Dobra, na redukcji ograniczyć też tłuszcze. Choć jest jedno ALE - jak wejdzie w post przerywany to redukcja będzie tak czy tak, byle by nie podjadała poza okienkiem żywieniowym. 5 posiłków w ciągu dnia, jeśli ma insulinooporność, oznacza że 5x w ciągu dnia będzie podbijała insulinę.

coztegoze2

Post przerywany nie jest korzystny dla kobiet a tym bardziej jak ktoś ma problemy z tarczycą.

MaryL2

@coztegoze dlaczego dla kobiet nie? Co takiego się dzieje złego w organizmie kobiety, która je śniadania o 10:00 a ostatni posiłek o 18:00?

Dragomir

Bartek ze Strefy Przemian ma chorobę Hashimoto. Jest jednym z pierwszych znanych propagatorów diety keto, postu przerywanego i trenerem personalnym. Rozumiem że ta dieta ma swoich przeciwników, zwłaszcza spośród osób które nigdy jej nie stosowały dłużej niż ich organizm potrzebował na adaptację, ale nie powielajmy bzdur. Post przerywany ma szereg zalet zdrowotnych dla wielu osób, a utrata zbędnych kilogramów to niejako skutek uboczny a nie cel sam w sobie.

Postac

Zanim się dowiedziałam o istnieniu postu przerywanego od kilku lat mój pierwszy posiłek był o 7, a ostatni około 16. Po prostu nie chciało mi się jeść kolacji, nie byłam głodna. Nie schudłam kompletnie nic, to był mój naturalny sposób odżywiania, a nie dieta w celu utraty wagi.

Dragomir

A miałaś nadmiarową tkankę tłuszczową?

MaryL2

@Postac no właśnie, był to dla ciebie naturalny sposób odżywiania, i nic ci się nie stało. Dlatego nie rozumiem, czemu jest to tak demonizowane. Ja robię post przerywany 16/8, najczęściej pierwszy posiłek 12:00 ostatni przed 20:00 i super się czuje. Raz na kilka miesięcy jak wiem ze bede mieć taki dzień zawalony i i tak nie będzie czasu w spokoju zjeść, to robię 32h postu, albo jem jeden posiłek dziennie. To już dla bardziej zaawansowanych, nie dla każdego i nie za często. Ale dobrze w tym funkcjonuje. Dobrze jest się ogólnie uwolnić z tego myślenia, że musimy co chwilę jeść, co chwilę przekąski podjadać. Wkurzać żołądek mukroporcyjkami, oczywiście w biegu, bo trzeba o konkretnej godzinie. Dla mnie to była udręka nosić ze sobą jakieś saleteczki, wafle, wyciągać to przy ludziach np w pociągu, na dworze, gdzieś, gdzie nie mam jak rąk umyć. A jak jest na keto + IF, to jesz rzadziej, w spokoju, łatwiej ci wygospodarować ten czas na usiądźcie, spokojne pogryzienie, przygotowanie zdrowego posiłku :) ostatecznie chodzi o deficyt, jak ktoś chce zrzucić wagę, ale na keto + IF jest to takie proste do utrzymania, i jednocześnie poprawia ci się stan zdrowia, regulują hormony, uczysz organizm przetwarzać ketony. Same plusy zero minusów :)

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
LubieBzy Odpowiedz

Pierwsza rzecz: czy na pewno jesteś na deficycie kalorycznym? Nie chcę być złośliwa, ale bez liczenia kalorii łatwo przebić deficyt
Jeżeli jesteś na deficycie i nie chudniesz to zdecydowanie Twój organizm źle działa. Tarczyca jest pierwszym podejrzanym, zwłaszcza że może wywoływać epizody depresyjne. Warto byś się gruntownie przebadała, pomoże Ci to określić na czym stoisz. Co do diety to niezależnie od badań warto postawić na białko, zdrowe tłuszcze - ale ostrożnie, bo to pułapka kaloryczna, najlepiej mierz ilość tłuszczu, mi to osobiście bardzo pomogło ograniczyć kalorie - przekąski z warzyw czy owoców. Jeżeli nie jesteś osobą, która na raz zjada cały słoik masła orzechowego, to nic złego się nie stanie jak trochę zjesz raz na ruski rok.
Mam nadzieję, że za jakiś czas napiszesz wyznanie, że odkryłaś co jest nie tak i dasz nam znać, że jesteś na dobrej drodze ku zdrowiu i wymarzonej sylwetce.

Gargal Odpowiedz

Warto zacząć od zbadania tarczycy, i na pewno poziom witaminy D3, bo jeśli miałaś niedobór, to te 10 tys jednostek dziennie nic nie pomoże. Tam się przyda witamina D na receptę, pewnie z 30 tys dziennie jednostek

Tylkopoco Odpowiedz

Autorko, bardzo Ci współczuje wszystkiego przez co przeszłaś i jednocześnie wielkie gratulacje za to że wyszłaś z głębokiej depresji! To jest olbrzymi sukces!! A co do chudnięcia, biorąc pod uwagę jak o tym piszesz i jak cię to przytłacza to pomyśl o LEKARZU specjalizującym się w leczeniu otyłości i/albo psychodietetyku. Chudnięcie to bardzo trudny proces, ale nie powinno cię to wpędzać w kolejną depresję. Więc na spokojnie, wypisz się ze wszystkich forów, odlajkuj wszystkich dietetykow, trenerów i cholera wie kogo w social mediach i poszukaj dobrego lekarza. I trzymaj się sumiennie jego zaleceń. A przy okazji, i wiem ze to będzie najtrudniejsze, bądź dla siebie i dla swojego ciała dobra. Wierzę w Ciebie że dasz radę, nie jutro, nie pojutrze, ale dasz! Trzymaj się!!

Ps: odnośnie deficytu kalorycznego to nie zawsze prawda. Ja jak odstawiłam cukier zaczęłam zjadać dużo więcej kalorii, tylko te posiłki byly lepiej zbilansowane a i tak schudłam 30kg.

Dragomir

Zaczęłaś zjadać DUŻO WIĘCEJ KALORII kiedy odstawiłaś cukier? Policz ile kalorii ma cukier i jak łatwo jest przyswajalny, a potem pomyśl że kalorie z tłuszczu czy białka nie są aż tak łatwo przyswajalne, co znaczy że organizm musi więcej energii wydać by te kalorie przyswoić, a te z cukru wymagają jedynie śladowej ilości energii, wchodzą same.

Co złego jest w oglądaniu braci Rodzeń (nota bene lekarzy z wykształcenia), Bartka Szemraja, Ketokocura, Bartka Kulczyńskiego czy Marka Skoczylasa?

Tylkopoco

Zapewniam cię, że zaczęlam jeść dużo więcej. Teraz nie problem dla mnie zjeść dwudaniowy obiad z dwoma kotletami schabowymi, ziemniakami i surówkami. Ok, zwracam honor, nie wiem ile to jest kalorii bo nigdy w zyciu tego nie liczyłam i nie mam zamiaru. Szkoda mi życia.

A problem w followowaniu wielu osób na SM jest taki, że nie wiesz kogo w końcu sluchac, każdy daje ci 100 porad na minutę jak żyć, które musisz wprowadzić natychmiast bo inaczej twoje życie nie ma sensu, i w końcu stwierdzasz że skoro nie dajesz rady tego wszystkiego wprowadzić w życiu to "walić to, będę gruba".

MaryL2 Odpowiedz

Przede wszystkim podejdź do tematu na spokojnie. Zorganizuj sobie tak życie, żeby nie stresować się. Jeśli stresuje Cię to wesele to nie idź! Zadbaj o siebie, żebyś miała czas, spokój. Przemyśl jak podejść do swojego zdrowia, jakie badania zrobić. Szukaj przyczyny a przy okazji utrzymuj zdrowe (nie katorżnicze!) nawyki. Schudnięcie to w 80% dieta, aktywność fizyczna nie jest aż tak istotna. Ale spacery akurat zawsze się zaleca, bo przyspieszają pracę serca, regulują układ nerwowy. Je też sobie zostaw, tylko może nie aż tyle kroków ;P 10.000 jest już naprawdę wystarczająco. Tak naprawde pędzę jest 15 minut szybkiego marszu niż 2 godziny powolnego chodzenia. I spokojnie! Stawiaj sobie realne cele, pomalutku. Naprawdę będzie dobrze :)

MaryL2

*pędzę = lepsze

anonimowe6692 Odpowiedz

Jak powyżej badania na pewno, ale z tym, że aktywność fizyczna nie jest aż tak ważna, to nie wiem czy prawda, wielokrotnie słyszałam coś odwrotnego - że od pewnego momentu bez aktywności fizycznej samą dietą się już nic nie ruszy. Natomiast chodzenie samo w sobie nie jest dobrą aktywnością do chudnięcia. Jak już, to polecam pochodzić po górach np. albo jakąkolwiek inną bardziej wysiłkową formę aktywności fizycznej. Basen, squash, bieganie, rower. Może jakiś trener personalny albo zajęcia na siłowni?

anonimowe6692

W sumie dopiszę jeszcze dlaczego o tym piszę - dlatego, że czytając to co piszesz ja się czuję sfrustrowana. Mogę sobie tylko wyobrazić jaką frustrację to budzi w Tobie. I porządny wysiłek mógłby być jednocześnie zdrowym ujściem dla tych emocji.

Postac

Podobno dla chudnięcia są też dobre ćwiczenia siłowe. Jak się zbuduje masę mięśniową, to szybciej się spała kalorie.

coztegoze2

@anonimowe6692 Chodzenie jest świetnym ćwiczeniem i do tego bardzo naturalnym dla ciała. Dzięki dużej ilości chodzenia poprawia się forma, zwiększa wydolność organizmu, ciało się rozrusza. Osoba, która sporo przytyła i nie ćwiczyła nie może się rzucić na intensywne ćwiczenia, bo ani nie będzie miała wydolności a i tylko zacznie łapać kontuzje. Ciało trzeba przygotować do bardziej intensywnych ćwiczeń i to chodzenie jest właśnie super do tego.

Zresztą parę lat temu jacyś naukowcy sprawdzali skuteczność chodzenia i lekkiego joggingu i efekty były porównywalne. Chodzenie wcale nie wypadło gorzej od biegania.

anonimowe6692

No tak, ale jak robi 20k kroków dziennie, to wstępny trening już zaliczyła raczej

krn78 Odpowiedz

Proponuję spróbować dietę keto, na początek na trzy miesiące, ale zbadaj się (cholesterol/triglicerydy, morfologia) przed rozpoczęciem i po tych trzech miesiącach. Dietetyczka powiedziała mi kiedyś, że kobiety na tej diecie mają tendencję do niedojadania, więc łatwiej będzie o niedobory kaloryczne. Rewelacyjnie się na niej chudnie, jeśli o taki efekt Ci chodzi. Ja schudłem, choć nie chciałem. Problemem może być jedynie zrezygnowanie z ulubionych posiłków i przekąsek, bo na tej diecie nie je się mąki, makaronów, cukru, kaszy, ziemniaków, batoników, cukierków itp. To wydaje się trudne, ale na tej diecie ciągle jest się najedzonym, więc i ciągoty są mniejsze. Powodzenia!

fergie Odpowiedz

Napisze tak jak wszyscy przede wszystkim porządne przebadanie hormonów, insulinooporność też może być objawem. Generalnie pełny pakiet tarczycowy i konsultacja z endokrynologiem. Wykluczenie węglowodanów powinno pomóc, polecam piec chleby keto na babce jajowatej, siemieniu lnianym, jajkach i serze białym. Dobrze zapychają, a jest to pieczywo z dużą ilością białka, a minimalna węglowodanów.
Co do spacerów - to o ile są szybkim tempem 5-6km/h to ok, ale jeżeli jest to składowa z całego dnia to nie zadziała.
Ja w pracy miałam dziennie od 18-25tys. kroków przez 10h zrobione i nic mi to nie dało. Dopóki nie zaczełam chodzić wieczorami na szybkie spacery, albo inne ćwiczenia u mnie to było kardio (tenis stołowy, kosz, squash, spacery po górach) to mi nic nie ruszyło z wagi. Uważam że u mnie największym przełomem były ćwiczenia beztlenowe (w tym przypadku squash), bo ruszyły mocno metabolizmem. U Ciebie nie polecam bo masz za duże obciążenie na stawy. Polecam szybkie spacery i trening siłowy najlepiej pod okiem trenera. Spróbuj nawet Jogi uspokoi myśli.
Dasz rade wierze w Ciebie!

HansVanDanz Odpowiedz

Zrzucanie wagi wbrew pozorom jest bardzo łatwe (co innego utrzymać efekt).
Jeżeli dieta plus aktywność nie dają satysfakcji, warto się zbadać, w tym przede wszystkim krew. Po opinii dietetyka, zestaw ćwiczeń.
Zrzucanie wagi nie musi być katorgą, ale warto to zrobić z głową i opinią specjalistów, jeżeli własne metody nie skutkują.

Dodaj anonimowe wyznanie