#QZnSX

Mam chłopaka, M. M ma 28 lat, jest bardzo zaradny i pracowity. Ma dwie prace i dopóki nie zaczęliśmy razem mieszkać w marcu 2020, to nie mieszkał poza domem rodzinnym (gdzie mieszkał z rodzicami i starszym, nieporadnym życiowo bratem).
Właśnie mija rok naszego związku, mieszkamy razem 6 miesięcy w wynajętym pokoju oddalonym od jego domu rodzinnego o 12 km. Moi rodzice są po drugiej stronie kraju.
Po tym wstępie: M. bardzo zależy na tym, żebyśmy przeprowadzili się obydwoje do jego domu rodzinnego.

Jego argumenty ZA to:
- zanim się poznaliśmy, zaczął za swoje pieniądze remont tego domu, żeby mogła się wprowadzić tam jego przyszła żona. Jeśli nie wróci do domu rodzinnego, wszystkie pieniądze, które w niego władował przepadną (ok. 100 000), bo rodzice mu tego nie oddadzą, tak żeby było sprawiedliwie (takie on ma poczucie). Odkąd się wyprowadził, jego rodzice i brat nie zrobili z domem nic, nawet nie wykorzystali pozostałych materiałów (np. nie ułożyli paneli). Dom jest w ¾ placem budowy.
- możemy oszczędzić pieniądze mieszkając z rodzicami. M. dawał mamie 200 zł miesięcznie na wszystkie wydatki, bo on remontuje dom za swoje i tak jest sprawiedliwie.
- będzie miał blisko do obydwu prac, bo teraz jak musi dojechać 12 km, to tylko marnuje czas i jest mu nie po drodze. Dlatego też w tygodniu często spał u rodziców – bo jest bliżej. Ja stamtąd do swojej pracy dojeżdżałabym dwa razy dłużej, ale przecież mam tylko jedną, więc o co mi chodzi.

Moje argumenty PRZECIW to:
- nie pójdę mieszkać z teściami i bratem (który bardziej jest dla mnie problemem niż rodzice, ale to na inną historię) w rozkopanym domu, kiedy mogę mieszkać w wynajętym pokoju i mieć poczucie, że nikt nie będzie mi kopał w rzeczach ani właził bez pozwolenia
- mieszkając z rodzicami ja niewiele bym oszczędziła, bo po pierwsze gotowałabym dla nas oddzielnie, a po drugie należy się dorzucać do rachunków, co w sumie mogłoby wyjść ok. 300 zł mniej niż na wynajmie. W skali lat 300 zł się sumuje, ale nie wyobrażam sobie być tam dłużej niż rok
- dojazd do pracy zająłby mi 2x dłużej, musiałabym jechać cały czas drogą szybkiego ruchu. Mam samochód, którym bałabym się jeździć codziennie po tej drodze, jest OK do miasta, gdzie nie musisz rozpędzać się do 120 km/h.

Temat mieszkania jest jedynym tematem, w którym się kłócimy. Ale kłócimy się o niego bardzo regularnie i powoli zaczyna mnie to wykańczać nerwowo. M. jest bardzo rodzinnym człowiekiem, ale nie wiem jak mam stworzyć rodzinę z kimś, kto nie bierze mojego zdania pod uwagę, tylko odgrzewa tego kotleta co chwilę.
Mycholina Odpowiedz

Twój chłopak był naiwny inwestując w nie swój dom i zakładając że jego przyszła żona na pewno będzie chciała tam mieszkać. Teraz Ty masz ponieść konweowencje jego głupoty. Nigdy nie wkłada się pieniędzy w coś czyjegoś jeśli nie ma to być prezent. Czy jego prawa są zabezpieczone? Czy brat zrzekł się notarialnie praw do dziedziczenia po rodzicach? Jeśli nie to zapewne czeka Was sprawa o zachowek dla niego. A sąd weźmie pod uwagę wyceniając dom jego wartość po wszystkich remontach które zrobił za swoje pieniądze Twój chłopak. Może się wybroni jeśli ma na wszystko imienne faktury i zrobił zdjęcia przed remontem. Reasumując Twój chłopak chyba jednak nie jest zaradny życiowo. Wie że podjął głupia decyzję i nie wie co z tym zrobić. Z teściami można pomieszkac jakiś czas żeby odłożyć na swoje, ale całe życie to mega trudne. Szczególnie dla dość świeżego związku jakim jesteście. Ze swojej perspektywy (też zamieszkałam z chłopakiem po roku a po 2 latach w jego domu rodzinnym), że nie podjęłabym tej decyzji wcześniej, gdybym nie była pewna że to rozwiązanie czasowe i gdyby chłopak nie deklarował że chce założyć że mną rodzinę. Moja przyszła teściowa jest dobra osobą, ale mieszkanie z kimś trzecim (a w Twojej sytuacji z 3 innymi osobami) to już zupełnie inna bajka. No i gdyby dom był kiedyś przepisany na Twojego chłopaka Ty ngidy nie byłabyś u siebie i nie miała do niego żadnych praw. Twój chłopak nie ma prawa się upierać przy tej opcji jeśli jesteś zdecydowanie na nie. W związku tak to nie działa

MartyMcFly Odpowiedz

Nie twórz z nim rodziny. Proste. Kwestia mieszkania jest zbyt ważna, żeby któreś z was zrezygnowało ze swojej opcji i potem było nieszczęśliwe.

DisabledBunny Odpowiedz

Facet włożył 100 tysięcy w dom, który nawet prawnie nie jest jego? Oj coś czuję, że wypicuje im ten domek a oni go przepiszą młodszemu bratu bo "gorzej sobie radzi w życiu". Nie zgadzaj się na taki układ bo w krótkim czasie zostaniecie z niczym.

parohot Odpowiedz

dla czego te 12km to taki problem? ludzie dojezdzaja codziennie 40-60 km do pracy w jedna strone…. te 12 km to wcale nie tak duzo iel to zajmuje 20 min? to rzeczywiscie zmarnowany czas…… druga kwestia czy ty liczysz sie z tym ze jak sie tam wprowadzisz to pewnie bedziesz zajmowac sie rodzicami na starosc I brat z wami bedzie mieszkal czaly czas...a niech jeszcze ma kobiete I bedziedzie

PiratTomi

Jeśli ten brat jest ulomny, to skończy się tak, że ona będzie podcierac dupe teściom i temu ulomowi, bo przecież to robota dla kobiety. Poza tym ma siedzieć cicho i znosić skomlenie teściowej, być posłuszny itd, bo nie jest u siebie.

Dziewczyno, nie pchaj się w to.

Smutnabula Odpowiedz

Wydaje mi się że jego argumenty też są dość ważne.
A jak wygląda sprawa spadkowa? Bo jeśli dom będzie na niego po śmierci rodziców (bez udziału brata) to tym bardziej rozumiem jego podejście.
Być może pora usiąść razem na spokojnie przedstawić sobie argumenty i zastanowić się nad kompromisem. Jeśli dom w spadku idzie na niego to może warto byłoby go wesprzeć w ukończeniu remontu. I umówić się że przez x czasu mieszkacie w wynajętym mieszkaniu (przynajmniej póki nie będziesz mogła sobie ufundować lepszego auta) a dom ukończyć tak byście mieli tam własne mieszkanie do którego nie mieliby dostępu teście. Myślę że to byłyby dwie pieczenie na jednym ogniu. Może nie perfekcyjne ale jeśli rzeczywiście jest tak jak pisze to chyba najsensowniejsze.
Aczkolwiek czuję że tobie w ogóle wizja mieszkania z teściami nie będzie pasować. Wtedy nie pozostaje nic innego niż rezygnacja z związku.

ohlala

Ta, potem będzie kolejna historia o piekielnych teściach, a ludzie tutaj będą jechać autorkę, że jak mieszka w domu teściów, to powinna być uległa jak pies. Jak to zwykle na anonimowych. :D

Smutnabula

ohlala to swoją drogą. Z tym że to ona powinna wiedzieć czy patrzy przez pryzmat złych doświadczeń z rodzicami czy rzeczywiście tacy są.
Ja podałam jakieś możliwe rozwiązanie - ale nikomu nie nakazuję z niego korzystać. Ma na celu uświadomienie że zawsze jest możliwość spojrzenia z innej perspektywy i odnalezienia (być może) jakiegoś kompromisu.
Osobiście też nie czułabym się dobrze mieszkając z teściami. To zawsze wejście w czyjąś rodzinę co niemal zawsze generuje problemy - bo jednak jest się intruzem. Zrobienie z domu dwóch osobnych mieszkań brzmi jak ominięcie tego problemu o ile wszyscy to zaakceptują a teściowie są względnie znośni. Tu trzeba wiedzieć jak wygląda ich relacja z dzieckiem żeby nie wpakować się w jakieś gówno. Jednak myślę że się da.

Vito857 Odpowiedz

Powiem ci z doświadczenia - mieszkanie z rodzicami w jednym domu to nigdy nie jest dobry pomysł. Każdy ma swoje przyzwyczajenia, których nie do końca można pogodzić. A teściowie będą też coraz starsi i, nie da się ukryć, coraz bardziej upierdliwi, choćby w dobrej wierze.
Każdemu odradzam. W twoim przypadku może się to skończyć nawet rozstaniem.

Kris2020 Odpowiedz

Zgódź się jedynie pod warunkiem, że dla was wydzieli samodzielne mieszkanie z osobnym wejściem, kuchnią i łazienką z toaletą. Naturalnie z zamkami, niedostępne dla reszty rodziny. Wyjaśnij wcześniej sprawy związane z bratem - byliście parą? Obecnie molestuje cię?

Waniliowabeza Odpowiedz

Ja nic nie chce mówić, ale po 6miesiacach zwiazku zamieszkaliscie razem i tak na prawdę widze, ze za szybko. Przepraszam, ale zanim taka decyzje sie podejmie to juz dobrze powinno sie znac plany na przyszlosc, poglady itd drugiej osoby. Nie za szybko zamieszkaliscie razem?
A ciebie troche rozumiem, tez bym z "tesciami" mieszkac nie chciala, ale z drugiej strony on tez troche racji ma. Moze idzcie na kompromis, wynajmijcie cos pośrodku, a facet niech najpierw prawnie to ureguluje, a potem zawsze mozecie miec osobne wejscie i "podzielić " dom tak te nikt ci w szuflady zagladac nie bedzie. Tylko musicie pogadac a nie krzyczeć

ToTylkoJa90

A niby dlaczego za szybko? To jest jakaś granica I kto ją ustala? Ty? Śmieszne.

Ja zamieszkałam ze swoim obecnym facetem po jakimś miesiącu. Chociaż w sumie odkąd się poznaliśmy,to i tak albo on był u mnie,albo ja u niego. Z byłym mężem zaś zamieszkałam po ładnych paru latach związku. Różne są sytuacje, różni ludzie,nie sądzę więc,że należy stawiać jakiekolwiek rany czasowe w takich kwestiach.

Ylifosretrik

ToTylkoJa90 nie ma granicy, jest zdrowy rozsądek. Owszem, może być i tak jak u Ciebie, ale przeważnie ludzie potrzebują czasu na poznanie siebie zanim zostaną rzuceni na głęboką wodę dzielenia sypialni.

Waniliowabeza

Totylkoja a gdzie ja neguje, czy stwierdzam ze tak nie powinno być?. Napisalam, ze za szybko na podstawie wyznania i problemów i wyrazilam swoja opinie. Jak zamieszkałas z facetem po miesiacu to se mieszkaj, guzik mnie to obchodzi

ToTylkoJa90

Stwierdzenie,że to za szybko to negacja.

Odpisałaś w tak wstrętny sposób,że nawet nie będę wchodzić z Tobą w jakąkolwiek polemikę,bo szkoda mi na to czasu. Miłego dnia życzę.

Waniliowabeza

Widze, ze cos Cie boli. Spoko, idz, przytul sie do chlopa i tyle :))

bazienka

beziku ja wolalabym miec w razie co z glowy pol roku niz 2-3 lata
wspolne mieszkanie wszystko weryfikuje- in + lub in - dla zwiazku
ale nie trwasz w mrzonkach
lepiej sie teraz dowiedziec, z emaja inne wyobrazenie o zyciu niz za pare lat

Waniliowabeza

Bazia jak ktos jest sam i mieszka na wynajetym to łatwiej mu podjac taka decyzje, i ja nie czepiam sie, gdybym byla w twojej sytuacji czy autorki, to kto wie. Tylko, ze ja nie mieszkam w wynajetym i mam swoje zycie, wiec u mnie decyzja musi byc poparta mocnymi argumentami, a nie " co ma byc to bedzie"

AncientDragon Odpowiedz

Skoro w tak ważnej kwestii jak mieszkanie macie tak odmienne poglądy, to niestety nie rokuje to dobrze na przyszłość. Zarówno on nie bierze pod uwagę twojego zdania jak i ty jego.

ks2508 Odpowiedz

O nie nie nie. Żadnego mieszkania z rodzicami/ teściami! Mogą się wydawać sympatyczni, ale po czasie wychodzą różne sytuacje. Każdy ma swoje przyzwyczajenia, poglądy, sposoby na gotowanie, zajmowanie się domem itp.
Ja niestety byłam w podobnej sytuacji, bo zamieszkałam z narzeczonym w domu, który ojciec mu przepisał na "dożywocie". Czyli teść do końca życia miał prawo tam mieszkać. Sytuacja w rzeczywistości wyglądała tak, że jak tylko przepisał to przestał też płacić rachunki, nie sprzątał, nie gotował, nie robił sobie prania (zdrowy 60-latek), bo uważał, że on dał nam dom to jemu się należy całkowita opieka! Tylko, że w akcie notarialnym nie było o tym mowy, jedynie dostęp do 2 pomieszczeń i łazienki. Byłam służącą na każde wezwanie, bo przecież przyszłam mieszkać do niego. A mój facet musiał za starego płacić, nawet jego rachunki za talefon czy internet, chociaż my z tego nie korzystaliśmy! Ciągle mnie krytykował, że sprzątam zbyt wcześnie rano, a on chce pospać, że za mało posoliłam ziemniaki, że mam za dużo garnków, bo on zawsze miał jeden i po co więcej, że robię pranie za często (2 razy w tygodniu), chociaż on żadnych rachunków nie płacił!
Widzisz, chcieliśmy oszczędzać i nie wynajmować sobie mieszkania a doprowadziło nas to do przeogromnych awantur i w końcu rozstania.
Uważam, że młodzi muszą życie na starcie zaczynać sami i na własny rachunek, chociaż miałoby być to kosztowne. Święty spokój i prywatność są bezcenne!!!!
Nigdy nie daj się wciągnąć w mieszkanie w teściami!

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie