#QRxIW
Podczas moich prac z telefonem pan ten zaczął do mnie mówić, dziękować mi za pomoc, ponieważ prosił już kilka osób, ale nikt nie kwapił się pomóc. Po zrobieniu telefonu jakoś rozpoczęła się rozmowa. "Pan Miecio" okazał się bardzo inteligentnym, wrażliwym i wierzącym człowiekiem. Opowiedział o operacji Pustynny Lis, o stanie wojennym, o tym, jak kilka razy widział Karola Wojtyłę, o swoich odczuciach na temat polityki. Na wszystko miał przygotowany jakiś polski wiersz, na każdą swoją opinię miał dopowiastkę w postaci poezji. Po dwóch godzinach rozmowy musiałem go opuścić. "Pan Mietek" prawie płacząc dziękował mi za chwilę mu poświęconą, za czas, w którym mógł z kimś pogadać. Na odchodnym podarował mi butelkę taniego wina z Biedronki, uściskał rękę i zasalutował. Odchodząc usłyszałem go mówiącego do siebie, że to niesamowite, że tak młody człowiek może okazać tyle serca biednemu człowiekowi.
Chciałbym jakoś przekonać każdego "normalnego" człowieka, że bezdomni / bardzo biedni też mogą być ludźmi bardzo inteligentnymi, którym po prostu nie poszczęściło się w życiu.
Myślę, że w tej grupie społecznej spotkać takiego pana Miecia graniczy z cudem.
A tutaj się nie zgodzę. Faktycznie duży odsetek ludzi, którzy wylądowali na ulicy to alkoholicy/ćpuny. Lecz zdarzają się takie "perełki" jak ten Pan z wyznania. Też miałem kiedyś podobna sytuację, lecz Pan prosił mnie o kupno bułki bo był głodny. Kupiłem mu kilka rzeczy do jedzenia + jakieś picie i pierwszy raz widziałem jak dorosły facet się rozkleił. Zacząłem pytać co się stało, że wylądował na ulicy i okazał się być inżynierem po Politechnice, niestety niepełnosprawnym fizycznie i po śmierci żony nie był w stanie utrzymać mieszkania. Facet nie był alkoholikiem, ale był bardzo oczytaną, inteligentną, grzeczną i dowcipna osoba. Gdy już skończyłem z nim rozmawiać podobnie jak Pan z wyznania dziękował mi, że mógł z kimś w końcu porozmawiać, kto widzi w nim człowieka a nie "żula". Od tamtej pory za każdym razem gdy go widzę pytam go o zdrowie i jeśli jestem w stanie to mu pomoge. Kiedyś nawet pomogłem mu znaleźć sezonowa prace jako pomocnik na budowie, Pan mimo że schorowany bardzo chętnie pomoc przyjął i zarobił parę groszy na swoje wydatki
@Siemano właśnie, słowo klucz - zdarzają.
To raczej ty trafiłeś na wyjątek. Ludzie słusznie ich unikają, bezdomni niestety często roznoszą choroby, są zaburzeni lub pijani przez co agresywni.
Są napewno tacy ale większość to pijacy :(
Niby mogą, tylko chyba się ukrywają.