#PtGJS

Sytuacja nie anonimowa (już), ale może niektórym coś uświadomi.

Jakieś 10 lat temu, gdy byłam jeszcze w liceum, mama zrobiła jakieś grzyby leśne na patelni. Nienawidzę grzybów, ich zapach sprawia, że zbiera mi się na wymioty. Moi rodzice i brat natomiast je uwielbiają, pod każdą postacią. Zamknęłam się w swoim pokoju i otworzyłam okno. Gdy już tak nie śmierdziało, popsikałam perfumą apaszkę (żeby zamaskować resztę zapachów), założyłam ją na twarz i poszłam do kuchni.

Mój brat, wtedy gimnazjalista, widząc mnie zrobił minę pełną politowania, odwrócił się do rodziców, którzy sprzątali po obiedzie i robili dla mnie coś innego do jedzenia i zapytał z pełną, udawaną, powagą "Dlaczego nigdy nie powiedzieliście, że moja siostra jest adoptowana?". Oczywiście chodziło mu o to, że jako jedyna nienawidzę grzybów, ale tato stanął jak wryty, a mamie wypadły naczynia z rąk. Staliśmy tak w czwórkę przez krótką chwilę, każdy zaskoczony na swój sposób, aż tato zapytał "Jak się domyśliliście"?. W pierwszej chwil pomyślałam " wkręcają mnie...", brat, sprawca zamieszania, w milczeniu, odwracając głowę niczym surykatka, patrzył to na mnie, to na rodziców. Przez apaszkę nie było widać mojej zmieszanej miny... To był dzień pełen niespodzianek i wyjaśnień.

Rodzice mnie adoptowali, gdy miałam pół roku. Nie mogli mieć własnych dzieci. Biologiczna matka nie wzięła mnie ze szpitala. Moi rodzice po kilku latach z zaskoczeniem odkryli, że spodziewają się dziecka, mojego brata. Zawsze czułam się kochana i rozumiana. Mam świetny kontakt z rodzicami i z bratem. Jestem szczęśliwa. Oczywiście wyznanie było dla mnie ostrym szokiem, który trawiłam przez kilka dni. Rodzice nigdy nie planowali mi tego powiedzieć.

Jednak tak naprawdę pomiędzy mną a rodzina nic się nie zmieniło. Byłam za to pod wielkim wrażeniem, jak logistycznie poradziła sobie moja rodzina, żeby utrzymać to wszystko w sekrecie. Wiedzieli dorośli, ale żadne dziecko już nie, bali się, że ktoś może wypalać. Babcia, największe plotkara, tak mnie pokochała, że dla "mojego dobra" wmówiła połowie wsi, że chorowałam i byłam w szpitalu, dlatego nikt mnie długo nie widział.

Do czego zmierzam... Nie szukam swojej rodziny biologicznej, nie interesuje mnie jakie są moje biologiczne korzenie itp., cieszę się, że trafiłam do tak dobrych i kochających ludzi i cieszę się, że jestem ich córką. Mam szczęście. Biologiczni zrezygnowali ze mnie, nie wiem z jakich powodów, ale i ja zrezygnowałam z nich. Gdybym nawet dostała propozycję poznania kogoś z biologicznej, nie zgodziłabym się. A prawda jest ważna. Teraz, będąc w szpitalu, na pytanie " czy ktoś w pani rodzinie chorował na..." odpowiadam po prostu, że nie mam takich danych.

Poznałam kilku adoptowanych młodych dorosłych. Myślą podobnie jak ja. Pozdrawiam wszystkich rodziców adopcyjnych :)
paella Odpowiedz

Ja nie rozumiem po co szukać kontaktu z biologicznymi rodzicami? Gdyby chcieli to sami by szukali i raczej dziecko wiedziałoby o tym - nawet po czasie. Skoro nie szukają kontaktu to po co im się narzucać?

StaryTapczan

Na to pytanie mogą odpowiedzieć wyłącznie osoby adoptowane. My, biologiczne dzieci naszych rodziców, nigdy nie znajdziemy na to odpowiedzi, bo nie jesteśmy w takiej sytuacji. Możemy jedynie gdybać.

Italiano

Niektórzy mają taką potrzebę. Tu nie chodzi o narzucanie, ale potrzebę poznania swoich korzeni, chęć wyjaśnienia, co się stało. Rozumiem oba zachowania, autorki i tą przeciwną.

StaryTapczan

Szczególnie, że nie zawsze jest tak, że jeśli rodzice biologiczni nie szukają kontaktu, to znaczy, że nie chcą. Być może chcą, ale z pewnych przyczyn się nie kontaktują, np. ze strachu przed odrzuceniem, przed tym, że dziecko ich nienawidzi i nie będzie chciało ich wysłuchać. Być może dlatego, że nie chcą mącić dziecku w głowie, psuć jego relacji z adopcyjną rodziną, a może próbowali się skontaktować, ale adopcyjni rodzice kategorycznie tego kontaktu zabronili? Przyczyn chcenia czy niechcenia może być naprawdę wiele.

Nah12345

Myślę że tu chodzi o ciekawość. Takie osoby chcą zobaczyć i poznać taka osobę. I często spróbować dowiedzieć się dlaczego.

Serwatka31

Ciekawość. Gdy to nie nas dotyczy pytanie bez odpowiedzi, nie doceniamy jak wielką siłą jest ciekawość.

No i ja bym się kontaktowała, żeby znać choroby w rodzinie.
To mogłoby mieć nawet istotny pływ na decyzję, czy planuję mieć dzieci i ile.

Zielonooka4

Jako dziecko adoptowane mogę odpowiedzieć z mojego punktu widzenia.
Jak już ktoś wspomniał, głównym powodem jest ciekawość. O adopcji dowiedziałam się jako 6-latka, w głowie miałam masę pytań. Dlaczego zostałam oddana, kim są moi rodzice, jakie mam korzenie, czy jestem do kogoś podobna, czy mam rodzeństwo, czy ciążą na mnie jakieś uwarunkowania genetyczne. Dla ciekawskich, poznałam odpowiedzi na te pytania, ale to czego i jak się dowiedziałam, to raczej temat na osobną historię.

KlaraBarbara

Fajnie zobaczyć z jakich ludzi się powstało jako samolubny powód, ale podpytanie o choroby w rodzinie i powody oddania też mogą dać człowiekowi jakiś obraz na niego samego

Arabzkebaba

Niewiem na ile to prawda, ale ponoć rodzice oddający dziecko do adopcji nie mają prawa później go szukać i nawiązywać kontakt.

Qzin

Arabzkebaba wytłumacz mi proszę co kierowało Tobą gdy napisałeś tu posta. Nie wiem, ale się wypowiem? Szkoda mi czasu by sprawdzić swoją wiedzę, więc dorzucę być może kłamliwą plotkę do konwersacji? Masz internet mogłeś zweryfikować.

bazienka

paella przepisy w L sa tak skonstruowane, ze to dziecko ma prawo do info o rodzicach i moz eich szukac, dla rodzicow te dane sa anonimizowane (moze jakby sie mialo jakies znajomosci w osrodku, kogos z dostepem do akt... ale zazwyczaj nie ma tak latwo), wiec rodzice nawet jakby chcieli, to by nie mogli
oddawalam komorki jajowe i na jednym z etapow mi tlumaczyli, ze moje dziecko mogloby mnie znalezc, natomiast ja nigdy sie o dzieciach urodzonych z moich jajeczek nie dowiem

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
Retiro Odpowiedz

Jedno z najlepszych wyznań od bardzo dawna.

Moje3konto

Bardzo dawna

BoJack

Oj bardzo.

Jarucha Odpowiedz

Myślałam, że się wszyscy potrują tymi grzybami i tylko autorka zostanie zdrowa, a tu taka niespodzianka.

jprdl Odpowiedz

Myślałam, że jako jedyna nie otrujesz się grzybami.

Lunae Odpowiedz

W końcu jakieś ciekawe wyznanie.

egzemita Odpowiedz

Teraz gdy każdy może zrobić badania genetyczne takie ukrywanie jest ryzykowne. Dawniej jak jakaś gnida nie wygadała , tajemnicę , jak to się mówi , zabierano do grobu. No i może wyjść inny problem - grupy krwi się nie zgadzają albo chcą zrobić przeszczep nerki w rodzinie bo na pewno się uda a tu - brak pokrewieństwa. Różne dziwne sytuacje mogą wyjść jak po latach wnuczek się dowie że jego dziadek to genetycznie obca osoba.

Morswinek

Dlaczego niby gnida? Zazwyczaj tacy rodzice robią to w myśl dobra dziecka, by chować tajemnice adopcji. Żadna gnida.
Oddać minusy.

prestidigitator

@Morswinek Gnida, bo tu chodzi o osobę postronną, robiącą to ze złośliwości a nie dla dobra dziecka, np. wredna ciotka, kuzyn, sąsiadka, znajomi ze szkoły, itd. Kwestie adopcji powinni wyjaśnić rodzice i tylko rodzice, a kiedy to oni najlepiej znają "swoje" dziecko, ja osobiście bym to zrobił przed lub po "buncie nastolatka"

PaniAura Odpowiedz

Jak to mówią - nie jest matką ta, która urodziła, ale ta która pokochała i wychowała :) Cieszę się, że dobrze trafiłaś.

Rose94 Odpowiedz

Hm... Czasem matka nie chce oddać dziecko, ale zmuszają do tego okoliczności, np. jest nieletnia i nie ma ani grosza na życie. Albo była poważnie chora. Świat nie jest czarno-biały, możliwości są różne. Ale jeśli nie chcesz szukać biologicznej rodziny - też rozumiem.

bazienka Odpowiedz

perfumami, nie perfumą! to nie ma liczby mnogiej podobnie jak drzwi czy sztucce -.-'''

FKaa

Te słowa nie mają liczby pojedynczej. Mnogą mają jak najbardziej.

edirarof Odpowiedz

Uważam, że to trochę niepoważne ze strony rodziców, że nie chcieli Ci o tym powiedzieć. Szczególnie, że Twój młodszy brat o tym wiedział. Znam osoby, które dowiedziały się w wieku 12/13 lat, że są adoptowane i nie wpłynęło to źle na relacje w ich rodzinie. O takich rzeczach można i trzeba rozmawiać.

Anda

Jej brat o tym nie wiedział, nieświadomie zażartował, że siostra nie może być z nimi spokrewniona skoro nie lubi grzybów i nieświadomie trafił w sedno

edirarof

@Anda Faktycznie, nie doczytałem :)

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie