Żyjemy w dziwnych czasach. Moja matka wyszła za mąż po 6 miesiącach znajomości i było to powszechnie akceptowane. Ja wychodzę za mąż po 5 latach z cudownym facetem i każdy wokół pyta: "Nie za szybko ten ślub?! Po co Ci się tak śpieszy".
Dodaj anonimowe wyznanie
Moja prababcia miała 10 dzieci, z czego troje zmarło w niemowlęctwie i to było normalne. Pradziadek lubił wypić i czasem ją bił i to było powszechnie akceptowane. Dzisiaj to patologia. Świat się zmienia po prostu. Nie wiem co Cię tak dziwi.
Moja prababia bila meza patelnia jak wracal pijany. I musial jej oddawac wszystkie pieniadze bo sie nie umial rzadzic. Zyla jeszcze 30 lat po jego smierci, zawsze w zalobie po nim.
BleakBR: Mój facet też mi musi oddawać wszystkie pieniądze, bo nie umie nimi rządzić xD (Czasem kilka dych se zostawi, ale to już wiadomo, że prze*ebie ;D ) Ale patelnią nie dostaje, bo jest za kochany :3
Unitra: Ja nigdy nie pamietam o rachunkach oraz nie gotuje, wiec to moj zarzadza kasa. On z kolei nie potrafi odlozyc, a ja kazda reszte, z jakiejkolwiek gotowki wkladam do 3 roznych miejsc w domu o ktorych tylko ja wiem (moj nie chce wiedziec) i jak jest cienko to nagle jest czym sie poratowac. Z patelnia problemu nie mamy, bo nikt z nas nie pije, chyba ze wirtualnie w grze :D
@Unitra Jak musi? Ograniczanie komuś dostępu do zarobionych przez niego pieniędzy to przemoc ekonomiczna. Chyba że Twój facet sam woli, żebyś Ty zarządzała kasą, no to ok. Jak dla mnie związek, gdzie ktoś kogoś musi w jakiś sposób pilnować czy ograniczać jest nie całkiem taki, jak powinien być, no ale chcącemu nie dzieję się krzywda. Osobiście nie wyobrażam sobie życia z kobietą tak nieodpowiedzialną, że trzeba jej wydzielać pieniądze.
Jankostanko: moj mi nic nie wydziela. Poprostu ja nie mam glowy do pamietania co kiedy, a jesli mialabym przemoc swoje sknerostwo w wydawaniu pieniedzy to pewnie luksusem w lodowce byloby swiatlo
expatt no tez bym uciekala
chociaz w narzeczenstwie to ja ogarnialam finanse- placilam rachunki, pilnowalam rat, odkladalam na oszczednosciowe
a chlop tylko mi sarkal, ze za duzo wydaje
raz go wzielam do sklepu ze mna, i tak na promkach lecielismy, i sie zdziwil, ze stowa wydana a prawie nic nie kupione- bo zostal mentalnie w czasach, gdy chleb kosztowal zlotowke...
no ale mielismy wspolne konto, nie wyobrazam sobie wymagania oddawania kasy- czy to mi przez partnera, czy to partnerowi przeze mnie
z rozrzutnym bym po prostu nie byla
Moja koleżanka wyszła za mąż po 8 miesiącach znajomości. Z czego 3 bezpośrednio (wcześniej telefon internet). To było 4 lata temu.
Też nikt nic nie mówił i też było akceptowalne.
Przypadkiem nie jest tak że twoje otoczenie nie uznaje twojego partnera?
Widze ze myslimy podobnie. Albo sa jeszcze nieprzygotowani do samodzielnisci wedlug ich otoczenia
zegar tyka, koleżanki już powychodziły, no to się bierze co tam na Tinderze wyskoczy...
Może dlatego że masz 15 lat?
a ciebie matka urodziła tydzień po ślubie. Ojciec uwierzył w to, że mamusia była w ciąży tylko 6 miesięcy??
Ja zamieszkała z chłopakiem po 5 miesiącach, po roku związku mi się oświadczył, a za 2 lata mamy termin ślubu. Ale raczej wszyscy podchodzą do tego jak do normy
Świat się zmienia, mamy większy indywidualizm, ale płynne reguły i normy społeczne powodują, że łatwo narazić się na krytykę (bo zawsze coś się komuś nie podoba). Jeśli wychodzisz za mąż przed 30, to będą pytać, czy nie za wcześnie, i zarzucać, że to lekkomyślne. Jeśli wychodzisz za mąż po 30, to "najwyższy czas", bo prawie jesteś już starą panną.
A to nie było przypadkiem na odwrót? Jeszcze nie tak dawno szkalowano u nas dziewczynę, która poślubiła faceta po 8 miesiącach znajomości, a w moim poprzednim związku wręcz nalegano bym się mojej dziewczynie oświadczył już po trzech latach. Ale rok później i tak się rozstaliśmy.
Jesli nalegano, a tego nie chciales sam z siebie, to w glebi duszy wiedziales ze nie chcesz spedzic z nia zycia. Suma sumarum prawdopodobnie sie rozstaliscie bo presja otoczenia przestała byc spoiwem waszego zwiazku