Na wakacje podjąłem pracę w restauracji należącej do krewnych, jako kelner. Zaraz na początku mojej "kariery" przyszło mi obsłużyć stolik, przy którym siedziała para z dzieckiem. Przy czym od razu zaznaczę, że kobieta była biała, mężczyzna ciemnoskóry i dziewczynka taka no, coś pomiędzy. Byli ubrani bardzo kolorowo, a dziewczynka to już w ogóle miała sukienkę we wszystkich kolorach tęczy. Miałem dobry humor więc podszedłem i zapytałem wesoło:
- Co podać dla kolorowych państwa?
Miałem na myśli kolory ich ubrań, ale zszokowane spojrzenia od razu uświadomiły mi niefortunny dobór słów. Cały czerwony w panice zacząłem się tłumaczyć, nie chcąc wyjść na rasistę i za wszelką cenę nie chcąc użyć słów "rasa" czy "kolor":
- Przepraszam najmocniej, miałem na myśli ubrania... a nie... eee... murzyństwo...
Gdy tylko to usłyszeli to wstali i poszli, a ja zastygłem zadziwiony własną głupotą.
Dodaj anonimowe wyznanie
historia z brodą, przekazywana juz w wielu miejscach czeluści internetu.
niemniej bawi. zawsze bawi.
:)
Czyli teraz użycie słowa "rasa" jest rasistowskie? Woah.
Murzynstwo😆😁
No i humor w ciągu dnia poprawiony 😁