#KSkDZ

Moja mama zmarła przy porodzie. Jako, że mój tata sam sobie rady z małym dzieckiem nie dawał, pomagała mu babcia (mama mojej mamy). Właściwie to ona mnie wychowała, byłyśmy ze sobą bardzo zżyte. Kiedy miałam 5 lat ojciec poznał kogoś, zakochał się i postanowił że ona wprowadzi się do nas. 

Baba ta była nie do zniesienia. Wredna, ego aż po sufit, a do tego musi mieć zawsze wszystko najlepsze. Tak więc nie raz musiałam chodzić z podartymi tenisówkami do szkoły, albo prosić o pomoc babcię, bo babsztyl musiał mieć nową sukienkę za 400 zł.

W pewnym momencie postanowili wziąć ślub cywilny. Macocha od razu powiedziała że chce białej sukni, typowej dla ślubu kościelnego. Koszty byłyby ogromne, dlatego babcia zaoferowała się, że da jej swoją suknie ślubną. Zgodziła się, ale tylko dlatego że tata ją o to bardzo prosił. Po ceremonii od razu się przebrała i z pogardą oddała suknię babci. Nie chciała jej więcej oglądać. 

Tak sobie dorastałam, przebywając częściej u babci niż w domu. Kiedy miałam 19 lat babcia dała mi tę suknię. Powiedziała, że może uda mi się ją sprzedać gdzieś, pieniądze mam dla siebie zatrzymać. Ja postanowiłam jednak powiesić ją do szafy. Kilka tygodni przed studniówką zaczęłam pracę nad nią. Obcięłam ją do kolan i usunęłam ramiączka, wszystko podszyłam żeby nie było widać że była krojona itp. Zrobiłam z tej starej sukni, piękną, białą suknię studniówkową. Nie mówiłam o tym nikomu, aż do dnia studniówki. 

Wszyscy czekali na mnie w ten dzień w salonie, nawet babsztyl. Weszłam do pokoju, okręciłam się dwa razy, powiedziałam "ta da" i czekałam na ich reakcję. Babcia miała łzy w oczach. Widać było, że był to dla niej najlepszy prezent. Ale reakcja tej baby mnie zaskoczyła. Zerwała się z fotela, zaczęła mnie szarpać i krzyczeć że zniszczyłam jej suknię ślubną. Tata ją ode mnie odciągnął, a ona wyszła z domu z trzaśnięciem drzwiami. 

Nigdy nie zapomnę jak ojciec wtedy na mnie nakrzyczał. Na studniówkę poszłam, ale szybko wróciłam, bo słabo się bawiłam. Tego samego dnia spakowałam swoje rzeczy i bez słowa wyprowadziłam się. Z tatą nie gadam już od dwóch lat, czasami mijam go na ulicy, ale odwraca wzrok i udaje że mnie nie zna. Ale nie żałuję. Sukienka dalej wisi u mnie w szafie.
Madhu Odpowiedz

Chyba niektórym umyka sens tego wyznania. Pozal się boże ojczulek olewał własne (być może i jedyne) dziecko, podrzucił je jak kukułka do własnej matki na wychowanie wnuczki. A sam się zabawiał z jakąś roszczeniową babą, która żerowała na nim kosztem m.in dziecka. Kto normalny powala chodzić dziecku do szkoły w podartych butach, żeby kupić kieckę za 400 zł? Skoro macocha tak bardzo nie chciała sukni ślubnej po teściowej, to mogła jej nie brać, mimo próśb. A skoro się zgodziła, i później ODDAŁA z pogardą, to suknia w żaden sposób nie była jej. Także robienie scen i awantur jest śmieszne. I nie widzę w tym robienia na złość macosze. Ojciec też ma niezłe szambo w głowie, skoro z powodu starej sukni zerwal kontakty z własną córka.
Autorko, dobrze zrobiłaś, że się wyprowadzilas. Mam tylko nadzieję, że z babcią nadal masz dobre kontakty i nadal jesteście sobie bliskie :) ojca i macochę olej, może się kiedyś ocknie.

Alexiu

@Madhu tak tylko chciałam zauważyć, że to nie jego własna matka, tylko teściowa. A dla tego jak to nazywasz babsztyla była to zupełnie obca kobieta

Madhu

Fakt 👍 mój błąd, ale to nie zmienia zupełnie nic. Facet nie zajmował się własnym dzieckiem, wręcz zaniedbywał, a kasę ladował w jakaś lampucerę, ktora na nim żerowała kosztem dziecka.

KrowkaMaja Odpowiedz

Debil,a nie ojciec. A ta pusta parusiara i tak ho predzej czy pozniej rzuci jak znajdzie bogatego jelenia.

Ifyoulikeme Odpowiedz

Kolejny zmyślony gniot nastoletniej grafomanki. Taki dzisiejszy kopciuszek, co? Zła macocha, dobra wróżka babcia i suknia na bal. Ehhh.

nellhello Odpowiedz

Ja tam ją rozumiem, ślub jest raz w życiu, nie chciałabym wesela na 100 osób ale suknia po teściowej? :/ Oczywiście niektórym to pasuje jednak chciałabym się w takim dniu czuć wyjątkowa

Mmpp00

Jeżeli chciała się poczuć wyjątkowo, to mogła sobie tą suknie sama kupić. Narzeczony nie ma obowiązku tego robić. On kupuje sobie garniak, ona suknię. W czym problem?

WhiteBaran00 Odpowiedz

Mogłaś okazać choć trochę zrozumienia partnerce ojca... dlaczego jesteś taką wyrodną córką?

Domalka

O czym ty bajdurzysz, wyrodną córką? W czasie dzieciństwa ojciec miał ją w dupie i ważniejsza była jakaś szmata, która też lepsza dla autorki nie była, a ty się jej pytasz dlaczego jest wyrodną córką bo chciała sprawić radość jedynej osobie która przy niej była, czyli babci.

LamaZLam

Boruta, co ty pierdzielisz. Ta suknia była jej babci, a babcia sama ją dała tej dziewczynie. A nie, że "nie miała pozwolenia". Chciała po prostu przerobić sukienkę, a nie dopiec macosze. No ja pier

Mmpp00

Boruta, zawsze jesteś za tym, żeby kobieta utrzymywała się za swoje pieniądze, a w tym wypadku nie zwróciłeś uwagi jak ewidentnie ta baba żeruje na kasie faceta? :) mogła sobie sama suknię kupić. Za SWOJE pieniądze. Suknia teściowej nie była jej własnością.

Madhu

Boruta, skoro oddala te suknię, to jakim sposobem mogła być "jej"? Przecież jej nie chciała, oddala. Jakby jej tak zależało, to by sobie zostawiła. Ale oddała. Później babcia wyraziła chęć, aby wnuczka ją sprzedała, ale tego nie zrobiła, bo wolała te suknię przerobić dla siebie. Te suknia ślubna już w żaden sposób nie należała do tego babsztyla i nie miała już do niej żadnych 'praw'. Przynajmniej w ten sposób suknia została w rodzinie i jest fajną pamiątka.

PinkRoom Odpowiedz

Skoro oddała ją babci to znaczy, że potem babcia mogła z nią zrobić co tylko chciała. Oddała ją tobie, a Ty przerobiłaś. Nikt nie miał prawa się przyczepić.

Konstantynopol Odpowiedz

A potem się obudziłaś. 🤣

Dodaj anonimowe wyznanie