#PjAzf

Jakieś 7 lat temu zmęczony pracą w korporacji dałem się namówić kumplowi z Anglii, żeby przyjechać do niego na 3 miesiące i szybko zarobić trochę kasy. Zarejestrowałem się w agencji pracy i dostawałem zlecenia głównie w małych fabrykach. W jeden ze słabszych pod względem zleceń tygodni zgodziłem się nagiąć swoje zasady i iść jednorazowo na nockę do fabryki produkującej żywność (choć wszyscy mi mówili - nie idź do jedzenia!).

Zjawiłem się w fabryce produkującej wegetariańskie produkty mięsopodobne i ustawiono mnie z grupką facetów (Polak, Anglik i Węgier powtarzający w kółko "gut dżob, izi") przy półeczce z pasztetami skręconymi w folijkę (jak grubaśne parówki). Naszym wielce prestiżowym zadaniem było czyszczenie końcówek pasztetów z zalegającego tam "mięsa". Powtarzałem sobie wtedy, że żadna praca nie hańbi, czułem się jednak jakbym znalazł się w piekle i musiał czyścić diabłom rzyć za pomocą papierowych ręczniczków. Po paru godzinach pewna starsza Angielka wychyliła się z okienka w ścianie i poprosiła mnie, bym przekazał jakąś informację do kuchni. Gdy otworzyły się przede mną jej wrota, uderzyła we mnie para gęsta i obrzydliwa jak zupa z pomyj i ujrzałem kucharza wyglądającego jak Kuba Rozpruwacz w ohydnym, tłustym fartuchu. Przekazałem co miałem przekazać i uciekłem, rozpaczliwie łapiąc oddech.

Wtedy też wystąpił problem - nie mogłem dłużej czyścić pasztecików, gdyż nabrałem silnego odruchu wymiotnego. Zdesperowany postanowiłem zrobić jedyną dostępną rzecz i podejść z propozycją pomocy do 2-metrowego Roma, którego wszyscy unikali, a który zajmował się pakowaniem tych pasztetów do kolorowych, tekturowych pudełeczek z norweskimi napisami i rysunkiem świni całującej małpę pod choinką.

Rom wcale nie był Romem, a Pakistańczykiem z Kaszmiru. Przedstawił się jako Kudir i zagadał do mnie czystą polszczyzną: "Jak się masz?". Zaszokowany zacząłem wypytywać go o związki z Polską. Okazało się, że Kudir gra dużo na wyścigach konnych, zakładach itp. i gdy za dużo przegrywa, idzie pracować na parę dni/nocy. Kiedyś z 50 tysiakami zł przyjechał do Krakowa, by otworzyć jakiś biznes. Tam miał fajne mieszkanko i miłego gospodarza, z którym szybko się zakumplował. Zamiast pracować więcej jednak imprezował. Gwoździem jednak jego historyjki było to, że jego landlordem okazał się być Kuba Wojewódzki, o czym powiedzieli mu inni jego polscy znajomi i imprezując z nim poznał masę polskich celebrytów, których jednak nie kojarząc traktował jak zwykłych ludzi, czym zaskarbił sobie ich wielką przyjaźń.
Pół nocy słuchałem przeróżnych anegdotek, np. o pijanej Iksińskiej leżącej pod stołem.

Rano pochwaliłem się kumplowi, jaką postać spotkałem. Odpowiedział tylko, że to nie Kudir, lecz Gudir. Jego żona jest Polką, przegrywa głównie jej pieniądze i jest strasznym kłamczuszkiem.
Riczkid Odpowiedz

To jakaś pasta, czy co?

Tylko najdziwaczniejsza noc mojego życia.

Qzin

Dziwne, brzmi jak pasta.

Dragomir

Taka do butów? O co chodzi z tą pastą?

Mokra

Dragomir - copy, paste.? Dlatego mówi sie pasta. Co ty ze średniowiecza?

Dragomir

Ctrl+C, Ctrl+V? Coś tam było, ale nie wiedziałem że to o to. Bardziej myślałem że coś z makaronem związane :)

Erkana

To mi przypomina historię kuzynki, która zatrudniła się w Holandii przy hodowli bydła. Właściwie przy zapładnianiu tegoż. Kiedy trafiła na miejsce, otrzymała półlitrowy worek z nasieniem. Worek należało naciąć i wyłowić końcówkę, ktora pływała wewnątrz, aby zachować jej aseptycznosc. Problem był w tym że worek był strasznie nieporęczny i zanim wydobyło by się końcówkę, polowa zawartości lądowała na podłodze i okolicy. Holendrzy bardzo jojczyli kiedy marnowało się ich cenny materiał Alpha, więc mróweczki wymyśliły metodę, aby nasienie w większości trafiało gdzie trzeba. Kuzynka strzeliła karpia kiedy zobaczyła stojąc przy wypiętej świni jak ktoś starszy stażem robi dziurę w worku i ustami ciumkając wyławia końcówkę, po czym całość aplikuje do bazy, spluwając triumfalnie obok i mówi: widzisz jakie proste? Robota była ponoć dobrze płatna, ale kuzynka wyszła po prezentacji;)

moonblossomq0

Nie, to jest wyznanie.

DelikatnyMoorderca Odpowiedz

Mam nadzieję, że kiedyś dodasz więcej takich historii

ziembfan

O, więc nie tylko przeze mnie zostało to zauważone. I za każdym razem skok w ocenach ma miejsce, gdy pod wyznaniem wypowiada się pewna osoba. Takie tam luźne obserwacje. I tak pewnie zaraz nasze komentarze poznikają :)

silvergold Odpowiedz

Ło stary. Ta historia dogłębnie poruszyła moją duszę i serce. Nie mogę się doczekać dalszego ciągu przygód Gudira.

Cieszy mnie to. Już służę pomocą. Miał 2 dzieci z tą laską, ale ona w końcu miała go dość, zostawiła go i hajtnęła dla odmiany z Hindusem.

KostkaRubika

@Retiro - czekamy na drugi odcinek!

Starlycious2 Odpowiedz

Ty to wyżej srasz niż dupe masz. Wyrażasz się z taką pogardą o pracy na produkcji, a sam pojechałes za granicę zapierniczać, mimo że miałeś stanowisko w korpo. A historyjka ani trochę nieśmieszna.

Dragomir

Staryciulus, nie bredzisz?

anchem

Hmmm, nie zauważyłam tej pogardy ...

Jaką pogardą? Ktoś tu ma straszne kompleksy.

Hipo Odpowiedz

Zamiast na anonimowe, mogłeś wpisać sobie ten dzień do pamiętniczka

Dziękuję za dobrą radę, po pierwsze to była noc, po drugie już to zrobiłem, po trzecie mój dzisiejszy wpis będzie wyglądać tak: "Drogi pamiętniczku, jakaś grupka internautów na anonimowych ośmieliła się skrytykować moje cudowne wyznanie o Gudirze. Sprawdziłem ich statystyki i okazało się, że żadne nigdy nic nie napisało, a większość nie umie nawet postawić kropki na końcu zdania. Było mi bardzo przykro, bo czekałem cały tydzień na jakieś fajne reakcje. Ta cudowna lekcja pokory dała mi do zrozumienia, że lepiej przestać tracić czas na tej stronce i lepiej zająć się prawdziwym życiem".

bobylon89

Jeśli tak bardzo potrzeba Ci komentarzy od osób, które wrzuciły tu swoje wyznania: może, gdybyś zwymiotował na te pasztety, historia bardziej by tu pasowała. Teraz wygląda właśnie na taki wpis pamiętnikowy z pracy za granicą. Jeśli masz więcej znajomych, mogłaby być też jakąś anegdotą podczas zimowych posiadówek.

Serwatka31

Retiro
To, że nie mając co dodawać, nic nie dodali, sprawia, że powinni stać się dla Ciebie autorytetami.

Hipo

@Retiro
Czytam tą stronę od jej powstania, więc uważam że takie wyznanie jest po prostu gówniane i ani trochę anonimowe.

Jemchlebzmaslem

@Hipo
Lepsze to, niż wyznania o sraniu do jednorazowek.

moonblossomq0

Strasznie mnie irytują takie komentarze. Przyjemna, miła historia, fajnie się czytało, ale nie, jak nie ma nic o seksie/zdradzie/kupie/rzygach - wyznanie zostaje zalane falą krytyki. Jak wam coś nie pasuje, czytajcie stronki typu wyznajemy, tam to dopiero "prawdziwe anonimowe".

karlitoska Odpowiedz

Co za historia o niczym...

Uzytkownik404 Odpowiedz

"czyścić diabłom odbyty za pomocą papierowych ręczniczków" - umarłam 😂
Fajna historyjka i zabawnie napisana. Sporo fikuśnych porównań, co zwykle mnie wkurza, ale te są całkiem zgrabne, 100% na plus 👍 Daję 10/10.

Dziękuję, doceniam komentarz całym sercem i dla takich komentatorów chce się tu wracać :)

Jotjot Odpowiedz

Dobra puenta 😆

PaniPanda Odpowiedz

Nie wiem, czemu Ci mówili abyś nie szedł do jedzenia. Np. z ciastkami, czekoladą, czy choćby serami się fajnie pracuje :D

Chesterr555

Pracowałem kilkanaście lat temu na produkcji ciastek w Londynie. Po tym, jak zobaczyłem przez ile par rąk (bez rękawiczek) przewija się jedno ciastko zanim trafi do opakowania oraz w jaki sposób "sprząta się" ciastka, które spadły z taśmy nie mogłem patrzeć bez obrzydzenia na nic ciastkopodobnego przez kilka lat.

Otóż ciastka, które upadły, często podeptane, na koniec dnia zamiatało się i wrzucało do maszyny, która przerabiała je na spód sernika.

Heppy

Chesterrr555 to co ty jesz, skoro praktycznie przy produkcji wszystkiego tak to wyglada? Ziemniaki chyba same xD lepiej po prostu nie myśleć o tym i docenić, że masz co jeść w ogole.

AlaAla21 Odpowiedz

Najlepsze wyznanie, jakie przeczytałam tutaj od miesięcy

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie