#PPAfg
Zawsze zostawiam napiwek, zwykle jest to 10% rachunku, chyba że jest bardzo niska kwota, to wtedy dorzucam parę groszy.
Warunek jest taki, że nigdy napiwek nie jest w tej samej walucie co rachunek.
Idę do knajpy w Niemczech, zostawiam złotówki, w Polsce zostawiam Euro, Funty, a czasem nawet jakieś egzotyczne waluty, które trafiają się w kantorach. Podsumowując - przeciętny kelner czy kelnerka nie mają pojęcia ile tak naprawdę im zostawiam (chyba, ze akurat znają dobrze kursy).
Taka mała dziwaczność ;)
Zabawne jeśli rzucasz monety, które w małych ilościach są niewymienialne. Niby kasa jest a użyć się nie da. Taki tam prank
hahah Bezik odezwe sie do ciebie jak bede gdzies jechac ;)
Paella, część kantorów przyjmuje bilon euro, czy funta, ale za mniejszą stawkę.
Większość kantorów i banków przyjmie bilon ale pod warunkiem, że jest tego np.100 euro, 100 usd itd
Jasne, że większość kantorów zamienia bilon. Nie wiem czy każdej waluty która jest na ich wykazie kursów, czy tylko tych najczęściej wymienianych jak euro, dolar czy funt ale potrącają przy tym jakieś 20-30 procent.
Osobiście zdarzyło mi się kiedyś wymienić w kantorze 1 euro na jakieś 3 zł :D
spoko spoko mam z Majorki 7,5 euracza a znalazly sie dopiero jak mielismy wtope w sklepie, bo na cos zabraklo,a kumplowi nie wiedziec czemu karta Revolut nie wskoczyla... i tak sobie leza.. jak mnie gdzies wywieje to cie dziabne ;p i wyrownam w peelenach i herbce ;p
Już pisałem poniżej. Wrzucam tylko banknoty które można wymienić w każdym kantorze
Czyli zostawiasz coś, co tak naprawdę do śmieci można wyrzucić. Brawo.
No niekoniecznie, zależy od knajpy. Pracowałam w takiej jednej, w której za rodzinny obiad ludzie płacili 400-800 zł (najdroższy rachunek, który wystawiałam to 1000 z groszem) i 10% z tego już wymienisz w kantorze. Więc zależy gdzie zostawia i ile.
Uzurpatorka - jeżeli zostawia w bilonie to dalej kiepsko. Nie każdy kantor skupuje monety, a jeśli już to po bardzo zaniżonej cenie.
Jeśli w Polsce zostawia euro czy funty to jeszcze nie tak źle. Ale złotówki w Niemczech to rzeczywiście do śmieci. No chyba że przypadkiem kelnerka albo ktoś na kuchni pochodzi z Polski, to może się nie zmarnuje
No właśnie ten bilon jest problemem (a raczej jest to bilon, skoro wysokość jest zależna od wysokości rachunku) - nie dość, że on jest najczęściej taniej skupowany, to jeszcze nie każdy kantor przyjmuje.
Mi kiedyś z odliczoną kwotą wysypały się jakieś drobne i radośnie powiedziałam, że reszty nie trzeba, po czym zobaczyłam, że to same żółtaki 🤦🏻♀️ Kelnerka na pewno już kupiła mieszkanie...
Chociaż na wkład własny starczyło?
Myślę, że ma już loft na Nowym Świecie bez kredytu
Nie wiem dlaczego ten nawyk wydaje Ci się świetny. Dla mnie to czysta złośliwość względem pracownika, dla którego napiwki są dodatkiem do wypłaty. Twój "napiwek" to tak jakbyś nie dał napiwku wcale. Bo chyba nie sądzisz ze otrzymanie kilku monet w innej walucie wywoła pisk radości?
Ciekawe, że dawanie komuś pieniędzy to złośliwość, zwłaszcza pieniędzy, króre są wynikiem dobrej woli, a nie obowiązkiem.
Eko@ rzucenie w Pl garści jenów czy milimów tunezyjskich to dobra wola? Kpisz?
Danie napiwku to zwyczaj i wyraz kultury. Jak Cię nie stać na 10% napiwku to nie idź do restauracji. Napiwku nie daję tylko kiedy obsługa jest zła. Ale w Polsce uważa się to za dobrą wolę. Rzucenie kilku miedziaków, w dodatku w obcej walucie, to wielki wyraz uznania dla kelnera i cudowny gest klienta. A dlaczego uważam to za złośliwe poczytaj sobie w komentarzach wyżej. Pieniądze, których nie możesz użyć jako środka płatniczego są zwykłym złomem.
Autor napisał, że daje 10%. Stać mnie na napiwki, ale nie uważam, by ktoś na nie zasługiwał, no chyba, że kierowcy ubera lub taksiarze, jak szybko i sprawnie zawiozą mnie tam, gdzie się spieszę. No i jeszcze w krajach, gdzie jest to obligatoryjne. Za to w Polsce danie napiwku jest wyrazem dobrej woli, ale nie wiedzieć czemu, uważa się to za obowiązek i wiele kelnerów, zapewne sama nim jesteś, wręcz w internecie głośno tego żąda. Nie widzę sensu dodatkowego wynagradzania kogoś, za wykonywanie swoich obowiązków (często z wymuszonym uśmiechem). Jakoś policjantom, lekarzom, strażakom, budowlańcom, sprzedawcom, nawet kucharzom czy w wielu innych branżach napiwków się nie daje, a kelnerzy ich wymagają.
A co do walut, według mnie jest to praktyczne, zwłaszcza euro i funty. Inne, bardziej egzotyczne też się mogą przydać.
Taaaak, na pewno jestem kelnerką bo napisałam, że należy im dawać napiwki :D Po prostu są zawody, w których napiwki to norma. Kelnerzy je dostają, budowlańcy nie. Nie ja wymyśliłam te zasady. A świat się globalizuje i pewne zasady w Polsce również zaczynają obowiązywać. Jak darmowa kranówka w knajpach i napiwki dla kelnerów, które w niektórych miejscach są doliczane do rachunku. Nie chcesz dawać napiwków to nie dawaj. W większości knajp nie jest on automatycznie naliczany. Ja po prostu uważam że te 10% to wyraz mojej kultury i podziękowania za obsługę. W niektórych regionach Polski daje się napiwki fryzjerom, w innych nie.
O nie, ktoś cię obsługuje z wymuszonym uśmiechem? Jak to? Przecież wiadomo, że każdy kelner pracuje w swoim wymarzonym zawodzie i tylko czeka cały dzień, aż przyjdzie wielki pan jak ty i będzie mógł go obsłużyć. Dla mnie w zupełności wystarczy, jeżeli kelner jest uprzejmy. Nie musi się do mnie uśmiechać i przymilać, a nawet lepiej jeżeli ograniczy kontakt do minimum i po prostu wykona swoją pracę. Nie liczę na to, że kelnerzy będą się strasznie cieszyć z mojego przybycia i uśmiechać do mnie, bo to nie są moi znajomi, poza tym być może mieli już tego dnia do czynienia z kilkoma gburami, którym coś nie pasowało i nie mają najmniejszej ochoty każdego witać z radością. Przyjmij zamówienie, przynieś i wystarczy. Nie musisz przychodzić do mnie i pytać jak tam co pięć minut, kiedy jem
Ja wolę brak uśmiechu niż wymuszone przymilanie się, co jest powszechne wśród kelnerów i narzucanie się pytaniami. Nie oczekuję radości na mój widok. I tak szczerze nie obchodzi mnie czy kelnerom podoba się ich praca, czy nie. Skoro już się jej podjęli to niech robią to porządnie, a jeśli nie potrafią to mają problem, mogli wyspecjalizować się w czymś innym, a nie mieć pretensje, że trzeba komuś usługiwać. To tak jakby ktoś postanowił zostać sprzątaczką. Zawód niewdzięczny, niskopłatny i wymagający, ale to znaczy, że taka osoba ma robić to na odwal się, bo trzeba posprzątać po "wielkich" panach? Proszę cię, decydując się na jakiś zawód znasz jego realia, a nie robisz z wielką łaską coś, na co się zgodziłaś, wymagając nagród za nic.
Nie napisałam nigdzie, że uważam, że praca powinna zostać wykonana "na odwal". Napisałam, że nie oczekuję wielkiej radości i uśmiechów na swój widok, tylko wykonanej pracy. Czyli właściwie dokładnie to samo, co ty
Cudownie. Czyli podsumowując, zostawiasz im gówno, bo drobniaków nie wymieniają w kantorach.
A ja jako kelnerka lubiłam dostawac np euro, zbieralam je do osobnego pudeleczka i zawsze jak jechałam na wakacje to nie musialam wymieniac i mialam drobne 😉
Z pewnością są Ci wdzięczni...
spoko, tylko potem np. bilonu nie wymienia na potrzebna walute... no i straca na wymianie w kantorze
Nigdy nie zrozumiem zostawiania napiwku zawsze. Niezależnie od poziomu obsługi i smaku potraw.
Też tego nie rozumiem. Dlaczego jest obowiązek dawania napiwków kelnerom (ale nie kucharzom), dostawcom jedzenia i taksówkarzom, ale już kierowcy autobusów, kasjerzy i budowlańcy nie mogą tego wymagać od klientów? W czym ta druga grupa zawodów jest gorsza? Kelnerzy mają psie wynagrodzenia, ale przecież na takie warunki płacy się zgodzili, więc o co chodzi? Może zacznijmy dawać napiwki każdemu bez wyjątku. Może lekarz i prawnik na etacie też kiepsko wynegocjowali swoje warunki płacy, więc trzeba by ich wesprzeć finansowo.
Tu autor. Nie jestem idiotą, zostawiam tylko takie pieniądze które mają wartość - papierowe, które można wymienić w dowolnym kantorze. Jeśli jesteście tacy krytyczni to proszę wskazać miejsce w którym napisałem że zostawiam bezużyteczny bilon? ( Zaznaczam że ,, dorzucenie paru groszy " nie ma dosłownego znaczenia - aż mi głupio że muszę to tłumaczyć ) zostawiam np 5€ 10$ 100yuanow itd. ale oczywiście polakom zawsze źle, bo kto to widział zrobić coś inaczej niż jest normalnie? Wyłamać się z pier******* rutyny i szarości. Naród narzekający... Aż się odechciało wszystkiego czytając te wasze komentarze, nie każdy jest taki jak wy że rzuca byle drobniaki jako napiwek, stać mnie na jedzenie w restauracji to stać mnie na napiwek a jak kelnerom czy kelnerkom coś nie pasuje ( jeszcze nigdy nie byli źli widząc 10$ ) to trudno mogą oddać napiwek, unieść się dumą i tyle. A napiwek w innej walucie jest okazją by zobaczyć jak wyglądają inne pieniądze, jak np australijskie - praktycznie niezniszczalny papier, czy yuany - jak gazeta.
Dziękuję tym 117 osobom które mają mózg i umieją czytać ze zrozumieniem. Resztę odsyłam do podstawówki na naukę czytania ze zrozumieniem i może jakąś analizę tekstu.
Aha, ale z ciebie przychlast z przerostem ego
Nie przejmuj się autorze, niektórym nie dogodzisz. Nawet jakbyś zostawiał złoto, to by jęczeli, że nieprzetopione i że trudno je sprzedać, bo przecież to jest najważniejsze, dostać coś i jak najszybciej spieniężyć. Myślę, że wbrew pozorom wiele kelnerów docenia Twój gest ;) a krzykacze zawsze będą hejtować.
A mi to śmierdzi trochę potrzebą pokazania się jakim to niby światowcem jesteś. A niech biedna, głupia kelnerka wie jakie to mam pieniądze w portfelu, gdzie to bywałem. Niech sobie kelner zobaczy jak wyglądają obce pieniądze, pewnie nawet idiota nie wie ile są warte. Niech sobie biedaki poszerzą horyzonty. I o ile z wymianą euro czy funtów nie będzie problemów, to wymiana juanów na złotówki może być kłopotliwa i utrudniona.