#PNde1

Jestem dorosłą kobietą, bliżej mi do trzydziestki niż dwudziestki. I codziennie od przynajmniej dekady gram w gry dla dzieci, które pozbawione są kamerki. Do swojego nawyku kilka lat temu zakupiłam sobie "mocny" komputer, na którego wydałam dwie wypłaty.

Co w tym wszystkim anonimowego? Gram w gry jedynie po to, by "wyłapywać" osoby, które są smutne. Nie jestem żadnym pedofilem i nie pytam o nagie foty. Zawsze zaczepiam te wycofane dzieciaki i nastolatki, by z nimi pogadać lub popisać. Przedstawiam się różnie, mam wiele imion, a w formie pisemnej nieraz kreuję się jako facet. Zależnie od rozmówcy, raz mam 13 lat, innym razem 15, 17 czy nawet 22. Nigdy nie podaję do siebie dalszego kontaktu, więc nie wykracza on poza grę, a nasze rozmowy najczęściej urywają się po jednej konwersacji.

Rozmawiam z tymi dzieciakami o wszystkim, zaczyna się niewinnie od standardowego "co tam", ewentualnie kogoś po przegranej rozgrywce pocieszam albo mówię, by się nie poddawał i próbował do końca. Zawsze trafię na kogoś, kto cierpi z powodu kłócących się rodziców, nieszczęśliwej miłości albo innych problemów. Dzieci i nastolatki bardzo chętnie się wygadują, dzielą swoim życiem, często nieuważnie podają za wiele szczegółów, po których spokojnie szłoby je "wytropić" na fejsbukach i innych tam snapczatach. Zawsze staram się coś doradzić, dzielę się radami z własnego doświadczenia i przede wszystkim słucham - czy to serio na słuchawkach czyjegoś głosu, czy to daję komuś się rozpisać.

Potrafię zarwać nockę pomimo pracy, byle z kimś dokończyć rozmowę, wesprzeć, pokibicować, posłuchać czyjegoś spojrzenia na daną sytuację. Mam tak dobry kontakt z dzieciakami i nastolatkami, że aż jestem w szoku, że te tak szybko mi zaczynają ufać i pytać o zostanie ich przyjacielem w świecie którejś z gier.

Nie uważam siebie za psychologa, moje rady odnoszą się do tego, co sama przeżyłam. Głosu nie zmieniam podczas rozmów przez mikrofon, jednak "grając" osobę młodszą, popełniam, niekiedy rażące, błędy językowe. Jestem miła, cierpliwa, nie krzyczę ani nie nakazuję niczego. Zadaję wiele pytań, robię notatki i razem z osobą rozważam wiele wyjść z sytuacji. Czasem są one błahe, innym razem niekoniecznie, jednak każde zasługują na poświęcenie im uwagi.
Wiaderny Odpowiedz

Kiedyś pisałam z trzynastolatką, udając piętnastolatkę. Przerosło mnie to. Biedne dzieci. Też chciałam jej pomóc, wesprzeć. A to co jej rodzice zrobili było dla mnie okrutne. Najpierw utuczyli do sporej otyłości, a potem gnębili psychicznie za bycie grubasem. Dziewczyna miała ED i myśli samobójcze. A potem zdziwienie, że nastolatki się zabijają, albo mają kompleksy i zaburzenia psychiczne. Rodzice najbardziej krzywdzą swoje dzieci, sprawiają, że zwieżają się obcym ludziom w sieci, bo na rodzinę nie ma co liczyć. Raz trafią na mnie, raz na autorkę, a ile razy trafią na zwyrola, który to wykorzysta?

Bulbulator Odpowiedz

Podziwiam cię, oby więcej było ludzi jak Ty. Życzę Ci żeby wróciło do ciebie dobro którym dzielisz się z tymi dzieciakami.

StaryTapczan Odpowiedz

Dzięki pamiętnikom z czasów gimnazjum doskonale pamiętam swoje problemy nastoletnie. Niektóre problemy zdawały się głupie, a bo to koleżanki poszły gdzieś beze mnie i to przede mną ukryły, umówiły się za moimi plecami, a mi powiedziały, że są zajęte, np. pomagają w czymś w domu. Niby głupota, ale bardzo to przeżywałam, szczególnie, kiedy sytuacja się powtarzała, czułam się niechciana i odrzucona. Do tego żaden z dorosłych nie próbował mnie zrozumieć. „Nie przejmuj się” i koniec rozmowy, czułam się więc zupełnie opuszczona. Od zawsze jestem fanką Harry’ego Pottera, ale uznałam, że udzielanie się na stronkach to trochę wstyd, więc założyłam fikcyjne konto tylko do komentowania postów. Poznałam wielu dzieciaków, którzy z czasem zaczęli mi się zwierzać z problemów. Z takich, o których dorośli nie chcieli słyszeć, bo to właśnie głupoty, jak moje wcześniejsze problemy. Jeden chłopak zwierzył mi się nawet z tego, że chyba jest zakochany w innym chłopaku, nie wiedział, co ma zrobić, bał się o tym porozmawiać z przyjaciółmi czy rodziną, więc zwierzył się mi. Inny miał problemy z powodu rozwodu rodziców, jedna dziewczyna nie mogła się zaklimatyzować w szkole itd. Jakoś im się lepiej robiło po rozmowie, w której w końcu ktoś ich wysłuchał od początku do końca, poświecił im czas i uwagę na poważnie, zamiast tylko pokiwać głową lub spławić słowami w stylu „jak dorośniesz, to zobaczysz, co to są prawdziwe problemy”. Dzieci i młodzież też zasługują na to, by ich wysłuchać i chociaż spróbować zrozumieć ich punkt widzenia. Oni wiedzieli, że jestem od nich starsza, miałam wtedy jakoś 22/23 lata, oni 11-17.

Opiatjeden

Ech, wbrew pozorom odrzucenie jest bardzo bolesne w młodym wieku. Prawie nigdy nie ma tak, że można zmienić znajomych, ciężko kiedy chodzi się do tej samej szkoły. Ja też byłam odrzucana, wiele nocy przepłakałam z tego powodu. Wyrosłam na samotniczkę. Mam znajomych, ale staram się do nich nie przywiązywać, nie dawać zbyt wiele z siebie dla nich. Ze znajomymi z pracy wychodzę na piwo i biorę udział w każdej integracyjnej imprezie, ale brak kogokolwiek z nich nie zmieni nic w moim życiu. Czasami mam ochotę otworzyć się przed kimś, ale nie potrafię. W związku jestem bardziej wylewna, ale to już trochę inna sytuacja.

Sinnove Odpowiedz

Nie jestem zorientowana, jakie to gry? Mam dużo wolnego czasu, też chętnie bym wsparła takich ludzi..

jprdl

Pewnie Fortnite albo inny Minecraft

Jsksldkdj Odpowiedz

Takie osoby jak Ty są przeeeekochane

Dragomir Odpowiedz

Jak to mówią, nie każdy bohater nosi pelerynę.

tensaix0 Odpowiedz

Vvnn jeżeli to ty to muszę powiedzieć dziękuję

Luuuuuuzik Odpowiedz

Pytanie: jak można się uważać, lub nie uważać za psychologa? Przecież to nie jest stan umysłu tylko rodzaj zawodu, do wykonywania którego potrzebne jest wyższe wykształcenie z tej dziedziny.

Samedamnlife Odpowiedz

Nie mozna by tego zamianic w zawod?

Wacos Odpowiedz

Dzieci, które pozbawione są kamerki? Ciekawe...

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie