Mój ŚP. wujek opowiadał kiedyś, jak jechał szosą po deszczu do innego miasta. Na prostym odcinku z podwójną ciągłą stała milicja (to jeszcze tamte czasy były). Żeby nie ochlapać milicjanta, ominął kałużę, przecinając linię ciągłą. Sto metrów dalej został zatrzymany przez drugiego milicjanta i ukarany mandatem. Zapłacił.
Kawałek dalej zawrócił, po czym jeszcze raz przejechał tę samą trasę, ochlapując obu milicjantów.
Nigdy nie żałował wydanych pieniędzy.
Dodaj anonimowe wyznanie
A wystarczyło za pierwszym razem zwolnić, żeby nikogo nie ochlapać...
Po co zwalniać skoro można ominąć?
@chybajednaknie
Żeby nie przejechać podwójnej ciągłej przy omijaniu i nie tracić pieniędzy na mandat oraz czasu na "zemstę".