#P7UPl
Tego dnia, dwa lata temu, szłam z moim goldenem retrieverem na spacer, właśnie tą ulicą. Nigdy wcześniej tamtędy nie szłam, nic nie wiedziałam o otwartej na oścież bramie i żółtym psie olbrzymie. Moja Luna jest bardzo dobrze wytresowana. Kiedy inne psy na nią szczekają za ogrodzeniem, ona nawet na nie nie popatrzy. Jest nastawiona przyjaźnie do całego świata, ale kiedy zobaczyła żółtego psa za ogrodzeniem, nie szczeknęła, tylko zatrzymała się i zjeżyła. Tak była nauczona.
Ja tego kundla nie zauważyłam.
Kiedy byłyśmy tuż przed otwartą bramą, zaczęło się piekło. Wielki żółty pies, trzy razy większy od goldena retrievera, rozpędził się z zamiarem uderzenia w moją Lunę, która zasłoniła mnie własnym ciałem. Pies chybił, ugryzł powietrze, a siła, z jaką się rozpędził, przerzuciła go na drugi koniec ulicy. Dosłownie, przejechał cały asfalt na grzbiecie i wpadł do rowu oddalonego o dziesięć metrów od nas. Po chwili z niego wylazł, jeszcze bardziej najeżony i wściekły. Rzucił się w drogę powrotną, prosto na mojego psa.
To były sekundy, ale pamiętam tę sytuację z najmniejszymi szczegółami. Żółty pies, szarpiący bok Luny. Skowyt Luny, cały czas próbującej mnie osłonić.
Wtedy z całej siły kopnęłam tego kundla w szyję. Żółty pies zaczął się dławić, odskoczył od nas i uciekł, warcząc i patrząc spode łba.
Zabrałam mojego dzielnego psa do domu, miała cały wydarty bok z sierści, trochę krwi. Oprócz tego nic.
Gdy wróciłam do domu, cała roztrzęsiona, wręcz wykrzyczałam to wszystko rodzicom. Chciałam zadzwonić po policję, zrobić coś, by żółty pies nie mógł wyjść za bramę.
Policji nie było, ale brama była zamknięta, do wczoraj.
Wczoraj psa wywieźli. A dzisiaj wyszłam z Luną na spacer tą ulicą. Przypomniało mi się wszystko.
A Luna? Ma się bardzo dobrze. Od tamtej chwili nauczyła się szczekać.
Szkoda mi też tego drugiego psa, ponieważ ma idiotów właścicieli. Też pamiętam, jak na mojego +50 kg kundelka wyskoczył pies podobnej wielkości. Szarpałem się z nimi, aż w końcu tamtego psa objąłem pod szyję a mojego chwyciłem mocno za futro na klacie. Po czasie oba psy się uspokoiły, mój powoli zaczął się wycofywać i obeszło się bez obrażeń. Jednak ja jestem dorosłym facetem, a co innego nastoletnia dziewczynka.
50+ kg to kawał psa, a nie kundelek.
arizona41 - dla mnie to zawsze był mój malutki, uroczy kundelek 🙂
Jaki właściciel taki pies, pewnie wytresował go żeby był taki agresywny. A co do rozmiarów psa - to trochę jak z samochodami, leczenie kompleksów
To pewnie była właścicielka, niestabilna emocjonalnie jak co druga kobieta przed okresem, i pies przejął jej nawyki. Dopiero porządny kop otrzeźwił bydlę i przywołał do porządku.
Kobieta przed okresem nie jest "niestabilna" tylko szykuje się na to co ją czeka. Tak samo zresztą po okresie. To ból, którego nie da się z niczym porównać. Wróć do szkoły na biologię
Psy i inne stworzenia mają swoje geny.