#OnEWv
Słowem wstępu musiałabym powiedzieć, że moja rodzicielka jest tak jakby trochę "nawiedzona". Dlaczego?
Czytałam ostatnio wyznanie dziewczyny, co za szafą znalazła lalkę, która nie należała do niej, w dodatku działy się u niej w pokoju różne i dziwne rzeczy.
Kilkanaście lat temu, kiedy byłam malutka, mieliśmy w domu pozytywkę, taka lalka, która po nakręceniu grała różne melodie.
Muszę również zaznaczyć, że owa pozytywka ze względu na swoje lata była już dość stara i ciężko było ją nakręcić żeby cokolwiek zagrała, więc została ona położona na szafce i nikt jej nie ruszał, po prostu taka ozdoba.
Niby nic nadzwyczajnego, lalka jak lalka, stała sobie i się kurzyła. Do czasu.
Mama miała znajomego, który dość często nas odwiedzał, ogólnie rodzice mieli z nim dobry kontakt. Pewnego dnia wieczorem (było to gdzieś ok. 22), kiedy to kolega rodziców wracał z pracy samochodem, zasnął za kierownicą, zjechał na przeciwległy pas ruchu i uderzył w inne auto jadące z naprzeciwka. Zginął na miejscu.
Od tamtego czasu co wieczór, kiedy wybijała godzina, w której miał miejsce wypadek, wyżej wymieniona pozytywka po prostu zaczynała grać, pomimo iż była nieruszana przez nikogo. Dodatkowo mama opowiadała, że w kuchni wtedy stał tapczan i za każdym razem, kiedy pozytywka grała, rodzicielka słyszała, że ktoś krząta się po kuchni, po czym po prostu siada na tapczan. Mówiła również, że czuje w domu czyjąś obecność.
Dlaczego na początku napisałam, że moja mama jest nawiedzona? Dlatego, że to nie był jedyny przypadek, słyszałam już wiele podobnych historii od niej, które uwierzcie, powodują ciarki. Dodatkowo usłyszałam od niej ostatnio tekst "No córcia, może ty odziedziczysz to po mnie? W sumie ja odziedziczyłam to po twojej prababci".
Uwierz, mamo, że naprawdę Cię kocham, ale jednak podziękuję.
Lubię takie paranormalne wyznania :)
ja też lubię, ale jakoś nie potrafię w nie uwierzyć. :D
Też lubię czytać takie wyznania ale anonimowe najczęściej czytam w nocy a moja wyobraźnia nie ma granic więc trochę trudno potem zasnąć XD
Oby było więcej takich wyznań ^_^
#jateż
Ja tez ale potem mam schizy xd
Jest 00:40, to miało być ostatnie wyznanie i do spania. Super, teraz mam schizy więc raczej prędko nie zasne xd
Ja też 😈
Ja też. Ale nie o 23.44, siedząc sama w pokoju i z niepokojem spoglądając na siostrzaną lalkę ;)
Poprośmy ładnie autorów strony o zakładkę "wyznania paranormalne" :D
Jakby mieli zrobić jedną taką zakładkę to od razu wszystkie, a jeszcze lepiej dać kategorie wyznań przy dodawaniu, nie?
To ja napiszę tutaj moje wyznanie w tych klimatach. Zdarzyło się to ponad 20 lat temu. Mój brat był 2-3 letnim chłopcem, który grzecznie sobie spał z mamą. Był naprawdę cichym i spokojnym dzieckiem, więc gdy budził się wcześniej niż mama to czekał i leżał. Tego dnia było kompletnie inaczej. Patrzył w kąt pokoju i nerwowo budził mamę. Gdy się obudziła, brat powiedział "Baba!". Mama spojrzała w ten kąt i racja, przez kilka sekund widziała tam półprzezroczystą postać. Tego samego dnia dowiedziała się, że jej matka umarła z powodu raka. Od tamtej pory w domach wujów i mamy działy się dziwne rzeczy. Światło gasło samo z siebie, drzwi i okna trzaskały bez niczyjej pomocy. Ogólnie cała rodzinka czuła kogoś obecność i widziała poruszający się cień człowieka. Wujek raz opowiedział, że gdy leżał w łóżku i zasypiał to czuł jak ktoś go głaska po głowie, mimo że nikogo oprócz niego nie było w pokoju. Mi paranormalne rzeczy też się zdarzały. Kiedyś jeszcze jak miałam 8-10 lat to widywałam cienie w korytarzu i czułam, że ktoś tam jest. A raz zasypiając, zobaczyłam że jakiś chłopiec stoi nad moim łóżkiem i coś do mnie mówi. Może to był paraliż senny, ale mogłam normalnie oddychać i się ruszać, więc nie wiem.
W moim domu jest podobnie, doświadczam również paraliżu sennego, nawet kilka dni temu napisałam o tym wyznanie (jeszcze niedodane), ale w Twoim przypadku to raczej nie był paraliż senny bo jeszcze nie słyszałam o takim w czasie którego człowiek mógł się ruszać, ale wiadomo, że Ty akurat może masz inaczej. Ale ja osobiście wierzę w duchy i inne takie rzeczy, więc myślę, że mogło to być coś takiego.
Kiedyś opiekowałem się 3 letnim kuzynem. Była zima i już dosyć ciemno. W domu mam podświetlane schody, a obok wejście do pokoju na dole. Byliśmy w tym pokoju i w pewnym momencie brat wyszedł z pokoju, zaczął płaka,gdy spytałem co się stało wskazał na schody i mówił :baba, baba
Zamówcie Mszę za babcię, może pomoże...
W moim rodzinnym domu w spiżarni/graciarni stoi sobie pozytywka w kształcie krasnoludka. Jak byłam malutka bardzo się jej bałam, wtedy jeszcze bezpodstawnie. Po pewnych wydarzeniach zaczełam się jej bać na nowo, niestety nadal tam jest, więc kiedy jestem z wizytą w domu nie zbliżam się do tamtego pokoju. Może kiedyś napisze o tym wyznanie.
Proszę, napisz. Bo mnie to bardzo ciekawi. :)
Mogę napisać, chociaż podejrzewam, że natkniesz się na nie dopiero za co najmniej tydzień :D
@PoduszkaNalgly warto czekać na takie wyznania :)
Ja to bym chyba wyrzuciła tą pozytywkę ;-;
Gorzej jak jakimś sposobem wróci ;-;
Mam do was takie małe pytanko. Czy wy też czasem widzicie kątem oka jakieś postacie? Cienie, czasem bardziej ludzkie, ruszają się, a gdy wy spojrzycie to nic tam nie ma. Kogokolwiek zapytam, zawsze odpowiada mi, że nigdy nic takiego nie widział.
Bardzo często
Ja też tak mam :/ Zdarza się i w dzień, i w nocy.
Ja również, dobrze wiedzieć, że nie tylko ja tak mam :)
Często tak mam
Z tego co piszecie to miałam: właśnie to, że widziałam takie postacie i to nie tylko kątem oka, czułam czyjąś obecność (cały czas praktycznie czuję, lecz teraz mam "sprawę"- zgłaszają się do mnie ludzie z tego typu problemami, a ja im pomagam), a ponadto kilka innych rzeczy. Wszystko przez Harrego Pottera i fascynację ową serią.
Mam tak w nocy. Widzę jakieś cienie kątem oka. To są ludzkie cienie...
Tez tak mam i to czesto kiedys sie balam ale juz sie przyzwyczailam i nie zwracam tak na to uwagi
Często widzę postacie. Nie mówię o tym nikomu. Miewam wrażenie, że niektórzy nawet coś mówią. Będąc z kimś łapię "zawias ". Prawda jest taka, że bardzo się tego boję. Kiedyś napiszę o tyn wyznanie
W sumie nigdy mnie nic nie spotkało podobnego. Najbardziej dziwna sytuacja, jaka mnie spotkała zdarzyła się kilka lat temu.
Byłam w pracy, sama w jednym pomieszczeniu, choć w budynku było sporo ludzi. Nikt nie wchodził ani nie wychodził (miałam cały czas widok na drzwi). W pewnym momencie poczułam na sobie czyjś wzrok. Odwracam się, a tam oczywiście pustka. Cały wieczór miałam wrażenie obecności w pomieszczeniu kogoś jeszcze. Wiem, że to głupie, bo byłam tam sama, był wieczór a ja mam dość bujną wyobraźnię, ale czułam się dziwnie obserwowana.
Widzenie postaci kontem oka czy czucie obecności innej osoby kiedy jest sie samemu, może być jednym z pierwszych objawów schizofrenii.
Kocham paranormalne historie, mam nadzieje ze na anonimowych bedzie ich coraz wiecej:D
Chcesz coś poczytać? To ja napiszę swoją paranormalną historię, bo zanim dodadzą...
Miałam wtedy 14 lat. Koło szkoły podstawowej był (i nadal tam jest) park, a obok niego zejście na molo. Byłam z przyjaciółką. Sprawdziłam która godzina i poszłyśmy do parku. Znalazłyśmy dziwny okrąg. Były tam jajka (?). Rozbiłam je. Nie wiem czemu. Sprawdzam ponownie godzinę, a mój zegarek zaczyna wariować! Widziałyśmy jakieś postacie i postanowiłyśmy pójść na molo. Jakie było moje zdziwienie i strach, kiedy zobaczyłam, że szyby w starym opuszczonym budynku są zaparowane, a okna pootwierane. Pierwsza moja myśl? Dementorzy :D
PS. Mam 24 lata i nie wiem czy to potrzebne :D
( Przepraszam że tak długie wyznanie)
Też kiedys nie wierzylam w takie rzeczy. Ale tego dnia gdy umarła moja babcia dziwne rzeczy działy się ze światłem. Babcia mieszkała z nami wiec od razu dowiedziałam się o jej śmierci. I wierzcie mi lub nie jak głośno płakałam to światło w tym pokoju mrugało. Z poczatku myslalam ze to przypadek ale zawsze żarówka mrugala gdy wylam i przestawala gdy się uspokajalam. W paru różnych pomieszczeniach. A nie było tego wieczoru burzy ani nic takiego i podobne mrugania nigdy sie nie zdarzały.
Alfabet morsa?
W moim domu jest baaardzo stary zegar. Za każdym razem jak babcia i dziadek wyjeżdżają gdzieś na dłużej to zegar zatrzymuje się. Zawsze na godzinie wyjazdu babci i dziadka
A może zegar po prostu nie może bez nich żyć i się załamuje..? xD
A może po prostu nie wiecie, że trzeba go nakręcać? :>
Akoi zegar nakręca zawsze mój tato,wiec to ze nie byłby nakręcony nie ma z tym żadnego związku
Kiedyś kiedy miałam z 6 lat miałam taką lalkę której zaczęłam się bać gdy tylko usłyszałam od niej śmiech .Co prawda ,jak naciskał się jej na brzuch to się śmiała ale raz (albo parę razy ,już nie pamiętam ) ja ,brat,mama i tata siedzieliśmy u mnie w pokoju a lalka była na moim łóżku, zaczęliśmy się wszyscy z czegoś śmiać ,a razem z nami ta lalka ,mimo że nikt nienaciskał jej brzucha ani ona nieleżała na nim co by było możliwe naciśnięcie ,lalka poprostu sobie siedziała.Po tym zdarzeniu wzięłam lalkę i zamknęłam w pokoju dla gości (był rzadko otwierany).
Ja jak byłam mała, jeździłam na wieś do dziadków, ale czasami nocowałam u cioci kilka domów dalej i tam w pokoju, w którym spałam siedziała lalka na stole no i zawsze odwracałam ją w drugą stronę żeby nie musieć na nią patrzeć kiedy zasypiałam 😔