#OK24n
Kto go przed tym zatrzymał? Powiedział, że ja. Wyznał, że czuje do mnie coś więcej niż tylko przyjaźń, a ja kompletnie przerażona i niepewna jedynie przytaknęłam mu. Wpakowałam się w związek na odległość, przez pierwszy miesiąc kłóciłam się sama ze sobą, niepewna uczuć. Mówiłam sobie, że najwyżej wyciągnę go z problemów, a później znajdę mu kogoś lepszego i zostawię - pomysły przerażonej nastolatki. Dzieliło nas niecałe 200 km, chłopak mieszkał w mieście niedaleko mojej dalszej rodziny, dlatego spotykaliśmy się co miesiąc. Z czasem moje uczucia rosły, naprawdę pokochałam go. Obrzucałam go prezentami, nie dostając nic w zamian, rozumiałam, że pochodził z biednej rodziny. Starałam się robić wszystko, żeby mu pomóc, zarywałam nocki, kiedy czuł się źle, odwlekałam go od czarnych myśli. Na początku to działało, do momentu, w którym w wakacje ze mną zerwał, mówiąc mi, że nic do mnie nigdy nie czuł. Następnego dnia wrócił do mnie, mówiąc, że chciał ze sobą skończyć, a zerwał, żeby nie sprawiać mi bólu, że jednak mnie kocha. Zrobił tak później jeszcze dwa razy. Bardzo przejmowałam się jego zachowaniem, niszczył mnie psychicznie, wpędził w bardzo czarne myśli, przez niego musiałam zacząć terapię. Z zazdrości wiele razy próbował mnie skłócić z moją przyjaciółką.
Chłopak, którego kochałam, zmienił się. Przestał mi mówić o tym, co się dzieje, wywoływał moją zazdrość, ale wmawiałam sobie, że nie mogę być zazdrosna. Używał coraz więcej moich pieniędzy. Zaczął pić i palić, okradł swoją przyjaciółkę i stracił wszystkich bliskich. Narzekał, że zachowuję się jakbym miała depresję, że przez to, że się obwiniam i wołam o pomoc jego zdrowie psychiczne cierpi. A niedawno mnie zostawił.
I bardzo mu za to dziękuję. Pierwszy raz od 8 miesięcy nie płakałam ani razu. Mam przyjaciółkę i jestem szczęśliwa. Koszmar się skończył, a ja znów czuję, że żyję. Dla mnie to szczęśliwe zakończenie.
Pamiętaj żeby za żadne skarby nie pakować się ponownie w jakąkolwiek relację z nim.
Gratuluję, że udało ci wyrwać z tej toksycznej relacji, nawet jeśli to za jego sprawką. Uważaj w przyszłości na takich ludzi - toksycznych mam na myśli.
Są ludzie którzy ciągną nas w dół i może nie powinniśmy wyciągać do nich ręki, bo wtedy zamiast jednej nieszczęśliwej osoby są dwie. Pomocą powinna być terapia i leki, a nie unieszczęśliwia nie drugiej osoby.
Tak naprawdę on wcale się nie zmienił. Zawsze taki był.
Dobra zgodna rodzina, żadnych problemów, a i tak weszłaś w toksyczną relację. To mnie zawsze zastanawia, jak się przed tym ustrzec?
Chyba się nie da - trudno zdefiniować, czym właściwie jest toksyczna relacja, ale wpływa na nią zachowanie wielu ludzi, nie tylko jednej osoby. Czasami ktoś, kto na początku relacji jest w porządku, potem się zmienia... Tak, ludzie się zmieniają i możliwe, że w każdym z nas siedzi toksyczna osoba, która może się ujawnić pod wpływem jakichś wydarzeń albo po prostu kiedy przestaniemy walczyć z naszymi wadami. Tak więc uniknąć takich relacji się na 100% chyba nie da, chyba żeby zamknąć się w mieszkaniu i do nikogo nie odzywać, co też nie jest specjalnie zdrowe. Czasem trzeba zaryzykować.
Nie przepadam za bobrami.
O Boże. Idę na dno jak ten chłopak. Nie chcę innych ciągnąć za sobą
Miałam takiego "przyjaciela". Zeżarł mnie do kości, wyssał szpik i wyrzucił zepsutą zabawkę po tym, jak sobie znalazł chłopa. Nie brakuje takich ludzi, niestety.