#OFdhR
Jestem z chłopakiem od wielu lat, zaczęliśmy się spotykać w szkole średniej, teraz jestem w trakcie studiów. Na początku wszystko było cudownie, ciągle się spotykaliśmy i pisaliśmy. Bywały mniejsze i większe kryzysy, ale zawsze byłam bardzo za nim. Jest jednak problem, z którym nie potrafię sobie poradzić :jego rodzice.
Po prostu nie lubię ich. Na początku jakoś znosiłam drobne dogadywanie i umniejszanie mi. Jednak, gdy skończyłam szkolę i poszłam na studia stwierdziłam, że nie chce być tak traktowana i nie zasługuje na to.nMoi rodzice traktują chłopaka dobrze, ponieważ też od nich tego wymagam i nie pozwoliłabym powiedzieć coś niemiłego. Natomiast chłopak sprawia wrażenie jakby się bal odezwać i zwrócić uwagę, że powinni mnie lepiej traktować, ponieważ jestem JEGO dziewczyną. Nie wyobrażam sobie rozstania, bo bardzo go kocham. Jednak nie jestem w stanie tolerować tych ludzi, ponieważ już wielokrotnie między nami mieszali i doprowadzali do sprzeczek. Chłopak nie widzi problemu, albo nie chce się z nim skonfrontować. Jestem tą sytuacją zmęczona, chciałabym powrócić do czasów młodości, gdy nie było takich problemów.
Czy powinnam walczyć o taki związek i co jeszcze mogę zrobić? Uważam, ze ci ludzie w końcu wejdą mi na głowę i ciągle będą nastawiać chłopaka przeciwko mnie. A ja nie będę mogla sobie z tym poradzić, bo jestem wyjątkowo nieśmiała i wrażliwa osoba. Nie potrafię zrozumieć dlaczego ludzie są tak okrutni..
Jeśli nie potrafi wziąć Twojej strony to jest nic nie wart, nigdy nie był i nigdy nie będzie. Uciekaj, albo przygotuj się na kupę problemów z jego rodziną.
Czyli wszystkie osoby nieśmiałe, zastraszone, nie potrafiące walczyć o swoje z toksyczną rodziną są nic nie warte? Trochę zbyt pochopnie wyciągnięte wnioski. Owszem, kiedyś w końcu będzie musiał się nauczyć walczyć, ale początki są trudne i nie w każdym momencie życia można ryzykować utratę rodziny. Ale co innego jest niepokojące. To że chłopaka nie interesuje to jak dziewczyna się czuje szykanowana przez jego rodzinę. Powinni usiąść, porozmawiać i znaleźć rozwiązanie problemu. Nawet jeśli chłopak nie jest w stanie się przeciwstawić rodzinie, mogą znaleźć inne rozwiązanie, np. ograniczenie kontaktów, randki tylko u niej. No chyba że chłopak nie wie, że coś jest nie tak, bo autorka mu nic nie powiedziała, a złośliwości rodziców są na tyle subtelne, że naprawdę nic nie zauważył. Tak czy inaczej muszą poważnie porozmawiać.
Nie szanują cię ponieważ według nich nie jesteś odpowiednia dla ich syneczka. A on ma wywalone bo może sobie myśli, że np. znajdzie sobie kiedyś lepszą a na razie jest mu dobrze. Pomyśl co kiedyś będzie gdybyście jednak zostali małżeństwem albo mieli dziecko. Nagle im się odmieni? Nie sądzę.
Skoro jesteście dorosłymi ludźmi to spokojnie możesz się odezwać, że ci się to nie podoba i zareagować samemu albo spytać się swojego chłopaka dlaczego jest taką miałką pierdołą.
Hmm... u nas było ... ciężko. Za dużo zeby pisać. Przyszedł moment, ze zastanawiałam się, czy odwołać ślub. Na weselu, rodzinka pokazała co potrafi, wtedy nagle mój, już wstyd mąż, się obudził. Trochę późno, ale cóż. Zrobił grande, jak nie on, w szoku byłam. Kazał wszystkim spierać, wszystkim. Matce, ojcu, siostrze, bratu, babci. Po roku, sami się odezwali, było proszenie, przepraszanie. Ja podpuściłam, mój mąż w końcu tez. Na ten moment 3 lata od ślubu, stosunki są poprawne. Ale to naprawdę ciężka rodzina, taka co lubi plotki, kłamstwa, nakręcanie się.
Dzięki, że to napisałaś. Mi się wydaje, że oni nim rewelacyjnie manipulują. Myśleli, że szybko sie rozstaniemy i on z nimi zostanie i będzie im pomagał na gospodarce. Ale jakoś związek przetrwał, nadal nie potrafią sie pogodzić, że jest dorosły i nie będzie ciagle z nimi siedział i im pomagał. Trochę wygląda jakby on sie urodził po to by ich wyręczać.
Uciekaj. Powiedz mu " nie mam zamiaru bić się z Twoimi rodzicami o Ciebie. Ty się bij z nimi o siebie. Jak wygrasz to pogadamy". Mam takiego męża,bo myślała tak jak TY, że z czasem będzie inaczej.
Problem jest tylko w tym, że z takimi ludźmi się nie wygra. Nieważne co się zrobi, co powie, zawsze będą górą (w swoim mniemaniu). Jedynym sposobem na zwycięstwo jest odcięcie się i życie własnym życiem.
Okej, ale jak wyglądają ich relacje? Skoro ciąlge się z nimi widujesz, to pewnie mieszka z nimi - Może się bać, ze nie da rady, samemu być zastraszonym i już spotykanie z Tobą jest dla niego dużym wyzwaniem. Sama wspomniałaś, że boi się odezwać.
Piszę to, ponieważ byłam po stronie tego chłopaka. Syndrom sztokholmski itp wieloletnie gadanie "beze mnie sobie nie dasz rady, nawet na sprzątaczkę Cię nie wezmą"(nie wiem co do nich miała). Tylko mój facet zamiast rzucać fochy, znosił to i już niecały rok po 18 udało mu się mnie wyrwać.
Z przemocy w rodzinie ciężko się wyrwać, bo ma się w głowie "tak ma być, tak zawsze było, a mamusia mówiła, ze może być gorzej". Dzisiaj po latach widuje ją raz na pól roku
Autorka : mieszkamy osobno.
Jeśli chłopak dalej będzie bał się cokolwiek im powiedzieć to raczej nie licz że się to zmieni.
Zadaj mu jedno zajebiście ważne pytanie, czy planuje spędzić życie z Tobą czy ze swoimi rodzicami 😂
Druga kwestia to ile macie lat. Bo jeśli wymagasz pełnej niezależności od piętnastolatka, to sorry, ale nie da rady. Bo niby jak ma się sprzeciwić utrzymującym go rodzicom? Może im zwrócić uwagę, ale świata nie zmieni, nie wyjdzie z domu, nie przestanie się do nich odzywać.
Szkoda, że ludzie pytają obcych "czy walczyć o swój związek", a potem związki kończą się, bo jakąś obca osoba napisała "taki koleś to nigdy nie będzie Cię szanować"
Porozmawiajcie ze sobą, powiedz co cię boli, poproś aby jednak stawał w twojej obronie.
Z drugiej strony nie pozwalasz nikomu złego słowa powiedzieć o nim, a warto czasami zapytać, co Twoi najbliżsi sądzą o Twoim facecie. Jeżeli to ma być poważny związek i chcecie planować wspólne życie, to fajnie by było, aby obie strony rodzin przynajmniej się tolerowały.
A co Wy mieszkanie u nich, ze tyle sprzeczek itd? Raczej jesli nie to widujcie sie na swieta, itp Po co tam lazisz na dniach skoro nie dazycie sie sympatia. Olej ich z nimi slubu nie bedziesz brac