#NniUc
Dziewięć dni przed ślubem nagle zmarł jej ojciec, nie chciała słyszeć o cichym ślubie, wszystko odwołaliśmy, szczęśliwie udało się nam odzyskać wszystkie zaliczki. Nie wiem, czy śmierć ojca tak na nią podziałała, czy po prostu zawsze taka była, ale od tamtej pory jej związki z kościołem, a głównie z księżmi się pogłębiły, do tego stopnia, że pożyczała mój samochód pod pretekstem jazdy na uczelnię, by pojechać po wikarego i jego kolegę, również księdza, na ognisko u nich w ogródku,razem ze swoją matką świetnie się bawiły. Dowiedziałem się przypadkowo, bo moja siostra widziała mój samochód z nią i księżmi, a gdy do niej zadzwoniłem, to powiedziała, że mnie okłamała, bo bym się nie zgodził, a na ogniska z księżmi nie chciałem już chodzić. Takich sytuacji było dużo, a ja głupi wybaczałem.
Dwa dni po obronie jej magisterki była impra u moich znajomych, na którą nie pojechała, bo była zmęczona, ale obiecała po mnie przyjechać następnego dnia. Przyjechała, odwiozła się do domu i oddała mi kluczyki, ponieważ już mnie nie kocha.
Wróciłem do domu, z kasy z weselnych zaliczek kupiłem kompa i grę. Przez trzy miesiące chodziłem tylko do pracy, wracałem i do nocy grałem - szczerze polecam taką terapię.
W tym czasie z parafii odszedł ksiądz P, po wsi chodziły plotki, że wprowadził się do mojej byłej, nie wierzyłem w nie, bo przecież ona "przyjaźniła" się z K. Po miesiącu dowiedziałem się, że wyszła za mąż za P, który już nie jest księdzem, jest z nim w ciąży i żyją sobie razem z jej matką pod jednym dachem. Wtedy dopiero do mnie dotarło, z jakiego gó**a udało mi się uciec.
Poszedłem na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy z moim przyjacielem, on szedł dziękując za swoją żonę, a ja dziękując, że swojej nie mam; postanowiłem całą pielgrzymkę przejść boso i udało mi się. W jej trakcie zagadała mnie dziewczyna, spytała dlaczego idę boso, a ja opowiedziałem jej swoją historię, nie znając nawet jej imienia.
Tak zaczęła się nasza znajomość.
PS W tym roku bierzemy ślub :)
Dziewczyna nie zachowała się okej (kłamstwa, lekceważenie twoich uczuć), ale zwyczajnie w którymś momencie zakochała się i to wszystko.
Mam wrażenie że wcześniej niż później
Nawet jeśli uczucie pojawiło się wcześniej i była go świadoma nie musiało dojść do zdrady czy większych nadużyć z jej strony (poza wymienionymi). Mogła myśleć, że sobie z tym zauroczeniem poradzi a znajomość z księdzem, mimo wszystko uznać za "bezpieczną" (facet nieosiągalny).
Hvafaen - zgadzam się, ale to daje złudzenie bezpieczeństwa, bo dużo trudniej jest zbudować stały związek z księdzem czy żonatym facetem niż z singlem ;) Relacja seksualna to zupełnie inna sprawa. Czytałam też kiedyś takie badania na temat zdrad i zwykle związek z kochanką/kochankiem to niewypał, bo w takim "związku" szukamy zaspokojenia innych potrzeb niż w relacji mąż- żona.
A Ty czytałaś pamiętniki tej dziewczyny, że znasz całą historię? ;) Nawet autor nie wie do końca, co tam się działo i czemu ona wyszła za P, a nie K, z którym niby to się tak blisko "przyjaźniła".
Śmieszne jest to jak szybko na podstawie krótkiej historii autor został tym, który ma prawo być szczęśliwym a jego była narzeczona już nie ;) Dziewczyna nie miała prawa go okłamywać, zdradzać (jeśli to robiła), ale ułożyć sobie życie z kimś innym? No daj spokój. Jeśli to faktycznie nie było zauroczenie ( a tak to wygląda) to po co ona miała tkwić w związku z autorem i zmarnować życie im obojgu? Dla zasady, bo zauroczenie się zwalcza? To był ostatni dzwonek, żeby w miarę bezboleśnie zakończyć wszystko - bez rozowdu, dzieci na koncie, traum.
Możliwe, że dziewczyna potraktowała śmierć ojca jako jakiś znak.
Hvafaen - zrozumiałam wszystko, kiepskie to życzenia jeśli potem dostajesz "może znowu się w kimś innym zakocha i go zostawi, albo on wyrwie zajętą" ;)
Boruta - a skąd to wiesz? Nawet nie mamy napisane, czy autor uprawiał seks ze swoją narzeczoną (w końcu oboje mocno wierzący, może czekali z seksem do ślubu?), ale ty już wiesz kto, gdzie i kiedy się "urwi"? Człowiek wielu talentów z Ciebie :d
Nigdzie autor nie napisał, że narzeczona go zdradzała. Zresztą wątpię, że te ogniska organizowane z matką dla księży to były dzikie orgie. Chyba za dużo filmów porno ogladasz, skoro od razu zastanawiasz się "czy razem z mamuska dosiadają tego samego członka". Może autorka go zdradzała, okazji można sobie mnóstwo zapewnić, ale my tego nie wiemy.
Na tym zakończę dyskusję z Tobą, bo nie lubię odpowiadać na zarzuty "z kosmosu":)
Boruta, a co, że niby każda babka trzyma swojego faceta na łańcuchu? Jak chce, niech idzie. Potrafi odmówić. To nie 13-latka na imprezie z 18-latkami, próbująca zwrócić na siebie uwagę, tylko dorosły, myślący człowiek. Nie ma czegoś takiego jak ,,puścić" partnera. Można porozmawiać, powiedzieć, że się to komuś nie podoba, ale nie można drugiej osobie zabronić. W najgorszym wypadku śmieci same się wyniosą i nie ma sensu tracić na taką osobę nerwów. Ale wiem, że niektórzy wolą prowadzić areszt domowy zamiast zaufać i pozwolić pokazać swoją lojalność. Takie mam porównanie-jeżeli nie spuścisz nigdy psa ze smyczy, to nigdy nie nauczy się wracać na spacerach. Brutalne, ale prawdziwe.
Przecież* boruta
I podpisuję się pod komentarzem Mmpp00
Dobra, ksiądz też człowiek, może się zakochać i odejść z kościoła, ale mi się zdaje, że ona mu z nim rogi przyprawiała już dużo wcześniej.
Jestem pod wrażeniem, że to nie wpłynęło na Twoją wiarę. To dobrze o Tobie świadczy, że nie budujesz wiary na instytucji ani na ludziach.
Nie chce wiedzieć, ile czasu doprowadzałeś stopy do porządku...
Teraz są takie maseczki peelingujące na stopy, stopy jak u bobsa po jednym użyciu.
Nie, żebym nie wierzył, ale w ciągu 4 miesięcy gość zrzucił sutannę i już się ożenił?
Ktoś może lepiej się na tym zna, ale z tego co wiem to tak szybko nie postępuje.
@Vito857 Jak ksiądz chce odejść to dostaje jakiś urlop czy czas do namysłu itd. Nie znam szczegółów. Na pewno jednak jest tak, że jak weźmie ślub cywilny to przestaje być księdzem natychmiast. Taki skrót.
@Vito857 Znam przypadek gdzie zakonnica zakochała się w księdzu. Postanowili odejść i pisali list do Papieża aby udzielił im rozgrzeszenia, unieważnił sarkamenty i wyraził zgodę na ślub kościelny. Minęło parę lat, mają trójkę dzieci i wyglądają na szczęśliwych :)
@bylowarto ja nie wątpię w to, że się ożenił, tylko w to, że stało się to tak szybko.
Oj taka niby wierząca, a przez nią w kościele jednego księdza mniej ;(
no i fajnie, ze nie masz czego odkrecac
troche pozno ci to przyszlo, bo niezdrowa byla mega ta fascynacja, ale przynajmniej sie uwolniles od zaklamanej baby
a pewnie matka katoliczka zadowolona z corci :)
Fajne wyznanie. Zachowanie dziewczyny ryje mózg
Twoja ex miała jakiś fetysz na księży.
Nie udało Ci się uciec z gówna, tylko zostałeś z niego wyrzucony. Tak czy siak dobrze się stało, oboje macie ułożone życie z kimś, kto (mam nadzieję) Wam wszystkim odpowiada.