#NniUc

Dwa lata temu miałem dziewczynę, po trzech latach zaręczyny, łącznie związek trwał pięć lat. Ona była mocno wierząca, sam jestem wierzący i na początku mi to nie przeszkadzało, a nawet w jakimś stopniu cieszyło. Problem zaczął się, gdy zaczęła większość swojego czasu spędzać w kościele i to nie na modlitwie, tylko na plebanii - doradzić kupno innych ornatów, figury Matki Bożej itd. Była zafascynowana księżmi, jej matka również, razem zapraszały ich na niedzielne obiadki, ogniska itd. Ja też w nich uczestniczyłem i było niby OK, bo księża też ludzie, ale było w tym coś niepokojącego. Zwłaszcza z jednym z wikarych miała zbyt dobry kontakt - mówienie sobie na ty, dzwonienie wieczorami itd. Gdy robiłem o to problemy słyszałem, że przesadzam, że to tylko "przyjaciel". Wikarych było dwóch, K i P, przy czym K był tym uwielbianym, zapraszanym na ogniska, a P był raczej obojętny.

Dziewięć dni przed ślubem nagle zmarł jej ojciec, nie chciała słyszeć o cichym ślubie, wszystko odwołaliśmy, szczęśliwie udało się nam odzyskać wszystkie zaliczki. Nie wiem, czy śmierć ojca tak na nią podziałała, czy po prostu zawsze taka była, ale od tamtej pory jej związki z kościołem, a głównie z księżmi się pogłębiły, do tego stopnia, że pożyczała mój samochód pod pretekstem jazdy na uczelnię, by pojechać po wikarego i jego kolegę, również księdza, na ognisko u nich w ogródku,razem ze swoją matką świetnie się bawiły. Dowiedziałem się przypadkowo, bo moja siostra widziała mój samochód z nią i księżmi, a gdy do niej zadzwoniłem, to powiedziała, że mnie okłamała, bo bym się nie zgodził, a na ogniska z księżmi nie chciałem już chodzić. Takich sytuacji było dużo, a ja głupi wybaczałem.

Dwa dni po obronie jej magisterki była impra u moich znajomych, na którą nie pojechała, bo była zmęczona, ale obiecała po mnie przyjechać następnego dnia. Przyjechała, odwiozła się do domu i oddała mi kluczyki, ponieważ już mnie nie kocha.
Wróciłem do domu, z kasy z weselnych zaliczek kupiłem kompa i grę. Przez trzy miesiące chodziłem tylko do pracy, wracałem i do nocy grałem - szczerze polecam taką terapię.
W tym czasie z parafii odszedł ksiądz P, po wsi chodziły plotki, że wprowadził się do mojej byłej, nie wierzyłem w nie, bo przecież ona "przyjaźniła" się z K. Po miesiącu dowiedziałem się, że wyszła za mąż za P, który już nie jest księdzem, jest z nim w ciąży i żyją sobie razem z jej matką pod jednym dachem. Wtedy dopiero do mnie dotarło, z jakiego gó**a udało mi się uciec.
Poszedłem na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy z moim przyjacielem, on szedł dziękując za swoją żonę, a ja dziękując, że swojej nie mam; postanowiłem całą pielgrzymkę przejść boso i udało mi się. W jej trakcie zagadała mnie dziewczyna, spytała dlaczego idę boso, a ja opowiedziałem jej swoją historię, nie znając nawet jej imienia.
Tak zaczęła się nasza znajomość.

PS W tym roku bierzemy ślub :)
PrzezSamoH Odpowiedz

Dziewczyna nie zachowała się okej (kłamstwa, lekceważenie twoich uczuć), ale zwyczajnie w którymś momencie zakochała się i to wszystko.

lilarose

Mam wrażenie że wcześniej niż później

PrzezSamoH

Nawet jeśli uczucie pojawiło się wcześniej i była go świadoma nie musiało dojść do zdrady czy większych nadużyć z jej strony (poza wymienionymi). Mogła myśleć, że sobie z tym zauroczeniem poradzi a znajomość z księdzem, mimo wszystko uznać za "bezpieczną" (facet nieosiągalny).

PrzezSamoH

Hvafaen - zgadzam się, ale to daje złudzenie bezpieczeństwa, bo dużo trudniej jest zbudować stały związek z księdzem czy żonatym facetem niż z singlem ;) Relacja seksualna to zupełnie inna sprawa. Czytałam też kiedyś takie badania na temat zdrad i zwykle związek z kochanką/kochankiem to niewypał, bo w takim "związku" szukamy zaspokojenia innych potrzeb niż w relacji mąż- żona.

PrzezSamoH

A Ty czytałaś pamiętniki tej dziewczyny, że znasz całą historię? ;) Nawet autor nie wie do końca, co tam się działo i czemu ona wyszła za P, a nie K, z którym niby to się tak blisko "przyjaźniła".
Śmieszne jest to jak szybko na podstawie krótkiej historii autor został tym, który ma prawo być szczęśliwym a jego była narzeczona już nie ;) Dziewczyna nie miała prawa go okłamywać, zdradzać (jeśli to robiła), ale ułożyć sobie życie z kimś innym? No daj spokój. Jeśli to faktycznie nie było zauroczenie ( a tak to wygląda) to po co ona miała tkwić w związku z autorem i zmarnować życie im obojgu? Dla zasady, bo zauroczenie się zwalcza? To był ostatni dzwonek, żeby w miarę bezboleśnie zakończyć wszystko - bez rozowdu, dzieci na koncie, traum.

Lazur

Możliwe, że dziewczyna potraktowała śmierć ojca jako jakiś znak.

PrzezSamoH

Hvafaen - zrozumiałam wszystko, kiepskie to życzenia jeśli potem dostajesz "może znowu się w kimś innym zakocha i go zostawi, albo on wyrwie zajętą" ;)

PrzezSamoH

Boruta - a skąd to wiesz? Nawet nie mamy napisane, czy autor uprawiał seks ze swoją narzeczoną (w końcu oboje mocno wierzący, może czekali z seksem do ślubu?), ale ty już wiesz kto, gdzie i kiedy się "urwi"? Człowiek wielu talentów z Ciebie :d

PrzezSamoH

Nigdzie autor nie napisał, że narzeczona go zdradzała. Zresztą wątpię, że te ogniska organizowane z matką dla księży to były dzikie orgie. Chyba za dużo filmów porno ogladasz, skoro od razu zastanawiasz się "czy razem z mamuska dosiadają tego samego członka". Może autorka go zdradzała, okazji można sobie mnóstwo zapewnić, ale my tego nie wiemy.
Na tym zakończę dyskusję z Tobą, bo nie lubię odpowiadać na zarzuty "z kosmosu":)

Mmpp00

Boruta, a co, że niby każda babka trzyma swojego faceta na łańcuchu? Jak chce, niech idzie. Potrafi odmówić. To nie 13-latka na imprezie z 18-latkami, próbująca zwrócić na siebie uwagę, tylko dorosły, myślący człowiek. Nie ma czegoś takiego jak ,,puścić" partnera. Można porozmawiać, powiedzieć, że się to komuś nie podoba, ale nie można drugiej osobie zabronić. W najgorszym wypadku śmieci same się wyniosą i nie ma sensu tracić na taką osobę nerwów. Ale wiem, że niektórzy wolą prowadzić areszt domowy zamiast zaufać i pozwolić pokazać swoją lojalność. Takie mam porównanie-jeżeli nie spuścisz nigdy psa ze smyczy, to nigdy nie nauczy się wracać na spacerach. Brutalne, ale prawdziwe.

PaniPanda

Przecież* boruta
I podpisuję się pod komentarzem Mmpp00

Zobacz więcej odpowiedzi (8)
JMoriartyy Odpowiedz

Dobra, ksiądz też człowiek, może się zakochać i odejść z kościoła, ale mi się zdaje, że ona mu z nim rogi przyprawiała już dużo wcześniej.

tramwajowe Odpowiedz

Jestem pod wrażeniem, że to nie wpłynęło na Twoją wiarę. To dobrze o Tobie świadczy, że nie budujesz wiary na instytucji ani na ludziach.

Alpejski Odpowiedz

Nie chce wiedzieć, ile czasu doprowadzałeś stopy do porządku...

Niezywa

Teraz są takie maseczki peelingujące na stopy, stopy jak u bobsa po jednym użyciu.

Vito857 Odpowiedz

Nie, żebym nie wierzył, ale w ciągu 4 miesięcy gość zrzucił sutannę i już się ożenił?
Ktoś może lepiej się na tym zna, ale z tego co wiem to tak szybko nie postępuje.

tramwajowe

@Vito857 Jak ksiądz chce odejść to dostaje jakiś urlop czy czas do namysłu itd. Nie znam szczegółów. Na pewno jednak jest tak, że jak weźmie ślub cywilny to przestaje być księdzem natychmiast. Taki skrót.

bylowarto

@Vito857 Znam przypadek gdzie zakonnica zakochała się w księdzu. Postanowili odejść i pisali list do Papieża aby udzielił im rozgrzeszenia, unieważnił sarkamenty i wyraził zgodę na ślub kościelny. Minęło parę lat, mają trójkę dzieci i wyglądają na szczęśliwych :)

Vito857

@bylowarto ja nie wątpię w to, że się ożenił, tylko w to, że stało się to tak szybko.

Midoriya Odpowiedz

Oj taka niby wierząca, a przez nią w kościele jednego księdza mniej ;(

bazienka Odpowiedz

no i fajnie, ze nie masz czego odkrecac
troche pozno ci to przyszlo, bo niezdrowa byla mega ta fascynacja, ale przynajmniej sie uwolniles od zaklamanej baby
a pewnie matka katoliczka zadowolona z corci :)

AlaAla21 Odpowiedz

Fajne wyznanie. Zachowanie dziewczyny ryje mózg

Softkitty1 Odpowiedz

Twoja ex miała jakiś fetysz na księży.

Dragomir Odpowiedz

Nie udało Ci się uciec z gówna, tylko zostałeś z niego wyrzucony. Tak czy siak dobrze się stało, oboje macie ułożone życie z kimś, kto (mam nadzieję) Wam wszystkim odpowiada.

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie