#NjyQs
Innym razem na osiedlu domków jednorodzinnych w strefie zamieszkania dojeżdżam do skrzyżowania i z mojej prawej podjeżdża samochód. Więc czekam, aż przejedzie, ponieważ skrzyżowania w strefie zamieszkania są domyślnie równorzędne. Kierowca mi macha, że mam przejeżdżać. Pokazuję mu na moją prawą rękę, on niczego nie rozumie. Ale ja się nie ruszam, więc on skręca, zwalnia przy mnie i pyta, dlaczego nie przejechałem. Mówię, że przecież on ma pierwszeństwo. On twierdzi, że ja mam. Ja mu mówię, że przecież skrzyżowanie jest równorzędne, a ja mam go po prawej stronie. Koleś odpowiada: „I co z tego?”.
200 metrów dalej, na następnym skrzyżowaniu, kierowca ma mnie z prawej strony i wymusza pierwszeństwo. Na szczęście rygorystycznie stosuję zasadę (bardzo) ograniczonego zaufania.
Jak jadę samochodem, to są podobne cyrki na skrzyżowaniach równorzędnych. Ludzie nie wiedzą, jak na takich skrzyżowaniach się zachować.
Ogólnie rzecz biorąc, znajomość przepisów wśród kierowców jest bardzo słaba, gdyby oceniać to na podstawie tego, jak jeżdżą.
Jak Ci machał, to trzeba było jechać. Nie zna albo się zastanawiał, ale takie machanie powinieneś zrozumieć.
Różnie to z tym bywa. Rowerzysta dawał znak ręką że będzie skręcał a przechodzień pomyślał że chce się przywitać. W efekcie rowerzysta spadł z roweru.
Standardowe beczenie rowerzysty. Rowerzyści zmieniają tryb pieszy/pojazd jak im wygodnie, wyprzedzają z prawej, jeżdżą bez świateł, nie puszczają pieszych i wiele innych. Jakoś nigdy rowerowe beksy nie beczą na innych rowerzystów.
Juz od dawna zauważylam że znacząca cześć kierowców głupieje na skrzyżowaniach równorzędnych..