#MtYLY
Wszystko zaczęło się około półtora roku temu – mąż postanowił zmienić pracę i w związku z nową wyjechał na 6-miesięczne szkolenie (zjeżdżał tylko na weekendy, i to nie wszystkie). Gdy wracał do domu na weekend, to twierdził, że musi odstresować się po szkoleniu i wychodził z kolegami na miasto, wychodził w każdy piątek i sobotę, zostawiając dla rodziny tylko niedzielne przedpołudnie, które i tak przesypiał. Sama przed sobą tłumaczyłam go, że faktycznie szkolenie jest trudne i stresujące, że poradzimy sobie ze wszystkim.
Po skończonym szkoleniu rozpoczął pracę – zmiany dwunastogodzinne, więc wciąż praktycznie nie było go w domu. Wyjścia z kolegami wciąż trwały w najlepsze – każdy weekend, który był wolny, spędzał poza domem. Gdy próbowałam rozmawiać z nim na ten temat, że jest mi przykro, że chciałabym, żeby spędzał ze mną więcej czasu, stwierdzał, że przesadzam i wymyślam sobie wszystko. Po kilkudziesięciu odmowach przestałam prosić o wspólne spędzanie razem czasu, przestałam planować wspólne wyjścia, które nie dochodziły do skutku, bo przypominał sobie, że już umówił się z którymś z kolegów, przestałam robić mu wyrzuty o ciągłe wychodzenie z kolegami, myśląc, że się opamięta. Prawdopodobnie był to błąd, ponieważ po kilku tygodniach mąż powiedział, że poznał kogoś innego i odchodzi do niej. Na koniec powiedział, że czuł się samotny w naszym związku, ponieważ nie spędzałam z nim czasu, miał niewystarczająco poświęconej uwagi z mojej strony.
I teraz najważniejsze – po kilku tygodniach od wyprowadzki mąż poprosił o możliwość powrotu, przeprasza, mówi, że popełnił błąd, że mnie kocha. Dla mnie to naprawdę były bardzo ciężkie tygodnie – nie mogłam się otrząsnąć. Kocham mojego męża, ale zastanawiam się, czy powinnam mu dać szansę, czy będę w stanie o wszystkim zapomnieć i pójść dalej.
Nie powinnaś. Nie zastanawiaj się.
Stosował wobec Ciebie gaslighting, dom traktował jak hotel, a kolegów stawiał ponad własną żonę i syna. Jakby tego było mało jeszcze Cie zdradził, obarczając Cie za to winą jak to typowy manipulant. A Ty się zastanawiasz czy dać mu szansę?
I sądzisz, że coś się zmieni? Facet po prostu desperacko próbuje odzyskać przystań, z której z powrotem będzie mógł odpływać do kolegów i może kolejnej kochanki, bo Ciebie ma już sprawdzoną pod tym kątem.
Pora odciąć się od manipulanta i iść dalej, a żeby to zacząć z większą pewnością siebie, dobrze też skorzystać z terapii.
Sugerowałbym nieco dokładniej poczytać czym jest gaslighting.
Poza tym twoja diagnoza jak również recepta może ale nie musi być słuszna.
@ chybajednaknie
Poczytałam wcześniej, poczytałam teraz, mogę poczytać i później, ale nie wpłynie to na moje zdanie ;) Możemy też razem poczytać, jeśli to może Ci w czymś pomóc.
@Duszka1
Zawsze (choć niechętnie) dopuszczam myśl, że mogę się mylić. Zapytam się zatem kogoś kompetentnego czym dokładnie jest gaslighting.
chybajednaknie gaslighting to chyba działa tak, że ktoś jest sam czemuś winien (np zaniedbuje związek i nie spędza odpowiedniej ilości czasu z partnerką), a potem próbuje przekonać ofiarę, że to ona jest winna (np. "Na koniec powiedział, że czuł się samotny w naszym związku, ponieważ nie spędzałam z nim czasu, miał niewystarczająco poświęconej uwagi z mojej strony").
@Duszka1 To nie byli koledzy. To byli "koledzy".
Daj mu ostatecznego kopa za drzwi
Odnośnie tej szansy. Zastanów się bardzo uczciwie, czy był taki czas w Waszym związku, gdy naprawdę czułaś się szanowana i wspierana przez męża. Tak na poważnie, tak całym sercem. Gdy Twoje zdanie było dla niego ważne, gdy słuchał Cię z uwagą, gdy wspierał, był czuły, dobry, łagodny, otwarty, obecny emocjonalnie, szczodry w oferowaniu siebie.
Oczywiście nie piszę tu o samym początku znajomości, ten etap się nie liczy. Piszę o czasie, gdy Wasza relacja już trochę okrzepła, gdy weszła codzienna rutyna. Czy wówczas mogłaś na niego liczyć, czy mu naprawdę ufałaś? Czy zawsze czułaś, że on Cię szanuje jako człowieka?
Jeśli tak było, to zastanów się, KIEDY to się zmieniło. Co się wtedy wydarzyło w Waszym życiu. I nie patrz na szkolenie. Popatrz na to, co było przed nim. Ponieważ bardzo prawdopodobne jest, że szkolenie poza domem było już skutkiem emocjonalnego oddalenia. Nie jego przyczyną. Daruję sobie pisanie dlaczego, bo za dużo by tu skrobać.
Przeanalizuj sobie to na spokojnie. A gdy będziesz gotowa, to pogadaj o tym z mężem. I nie podejmuj na razie żadnej decyzji. Nie musisz go od razu przyjmować ani odrzucać. Możesz nie wiedzieć, co zrobić. To jest w porządku. Wpierw porozmawiajcie o tym, co faktycznie spowodowało jego oddalenie. To może bardzo pomóc Wam obojgu.
Natomiast jeśli nigdy tak naprawdę nie czułaś od męża szacunku, jeśli od początku Twoje potrzeby były zbywane wymówkami, jeśli zawsze wybierał kolegów zamiast Ciebie - a Ty, zaślepiona zakochaniem, po prostu tego nie widziałaś - daj sobie z nim spokój. W takim wypadku nie ma co fantazjować, że on się zmieni. Nie, będzie tak, jak napisała Duszka - chłop wróci do swojej przystani, by dalej pogrywać, jak jemu wygodnie.
A ja Ci powiem coś w tamacie w ktorym mam doświadczenie zawodowe.
Warto dać szansę, nie skreślać od razu. To nie jest czarno-białe.
Żeby sprawdzić co zrobić są takie warunki:
Wróćcie do siebie, ale bez wspólnego mieszkania.
Ustalacie warunki w jakich sie widujecie, najlepiej poza domem. (w domu wejdziecie w stare nawyki).
Obowiązkowo terapia albo mediacje, żeby dojść do przyczyn. Nie przyczyn zdrady, ale przyczyn oddalenia.
I dac sobie czas na proces.