#MnmX0
Jestem dwudziestokilkuletnią kobietą, która od kilku lat żyje w strachu. Przed czym? Przed dzieckiem. Paraliżuje mnie, kiedy wyobrażam sobie, że zachodzę w ciążę. Nie dlatego, że dzieci nie chcę mieć nigdy, po prostu uważam, że teraz jest dla mnie o wiele za wcześnie.
Jeśli chodzi o aborcję w Polsce, to jest to jakiś żart. Wszystkie cywilizowane kraje zapewniają swoim obywatelkom dostęp do bezpiecznego zabiegu przerwania ciąży, natomiast w Polsce zamiast walczyć o to samo, my walczymy o to, by nie odbierali nam tego prawa w wyniku wad płodu. To jest naprawdę tragedia. Od kiedy rozpoczęła się pandemia jest jeszcze gorzej. Seks (który w zasadzie przestał ze strachu cieszyć mnie już dawno) praktycznie zniknął z mojego życia, bo wiem, że ze względu na obecną sytuację ciężko byłoby o wyjazd do Niemiec. I jestem zła, bo w czym jestem gorsza od obywatelek innych krajów, które mają normalny dostęp do aborcji i nie muszą żyć w ciągłym stresie tak jak ja? Powiecie - zabezpieczaj się. I robię to, za każdym razem, pilnuję też dni płodnych, ale i tak zawsze jest mała malutka szansa na ciążę.
Jestem studentką medycyny, więc wiem jak wygląda rozwój płodowy. I niezmiernie mnie irytuje, kiedy obrończyni życia pani Halinka przekrzykuje się na zmianę z drugą Grażynką, kiedy to wykształcają się narządy, kiedy bije serce i kiedy płód zaczyna czuć. W większości podawane informacje są błędne. No ale cóż, ci ludzie nawzajem się nakręcają i utwierdzają w tym, że myślą dobrze.
Irytuje mnie, że o tym jak się czuję i jak będę się czuć przez cale życie (o ile nie wyjadę z Polski) decydują posłowie, którzy tego strachu nigdy nie poczuli ani nie poczują, natomiast kobiety (które jako jedyne znają sytuację od ręki) są w sejmie niekiedy wyśmiewane.
Irytuje mnie, jak posłowie mówią „urodzi, to pokocha”. Chyba jakby tak było, okna życia by nie istniały, prawda?
Boję się, że będę musiała kiedyś podjąć decyzję samodzielnej aborcji w domu, która narazi moje zdrowie i życie. I wiem, że tak jak ja czują się tysiące kobiet.
Piszę to, bo choć wiem, że osoby o radykalnych poglądach swojego zdania nie zmienią, może otworzę oczy choć jednej osobie na milion. Jak przez wasze poglądy na płody i życie inni ludzie żyją w ciągłym strachu.
Tu nie chodzi o żadne "życie" tylko o ten strach i kontrolę. Jak się to "życie" urodzi - nikogo z "obrońców" już nie interesuje.
Bractwo Małych Stópek, okna życia, domy samotnej matki.
Pomijając, że jeśli ktoś w rodzinie prolifowców potrzebuje usunięcia ciąży to ani chwili nie myślą o "obronie życia" - to nie dotyczy ich, tylko obcych
Fundacja Małych Stópek, domy samotnej matki, Fundacja Evangelium Vitae, Kobietom na Pomoc i wiele innych organizacji.
@Huhulala
Bo tu nie chodzi o teorię utylitarności życia, tylko o jego wartość. Życie jest warte ochrony nie ze względu na to, że musi być wygodne, tylko ze względu na sam fakt, że to jest jednak życie.
Wasze patrzenie można porównać do wyrobienia sobie zdania o homoseksualistach przez oglądanie w necie czy tv relacji z marszy równości, gdzie sie różne dziwne rzeczy dzieją, a masa homoseksualistów nie popiera tej formy, ma różne poglądy.
Tak też ludzie którzy są przeciwni aborcji są różni, niekoniecznie identyfikują się z tym co robi pani Kaja. Mają inną wrażliwość. Generalizujecie.
Jak pisali tu już ludzie, miejsca pomocy kobietom i dzieciom są.
Ja sama zastanawiam się nad wolontariatem w oknie życia. Czy pracą w świetlicy, gdzie przychodzą dzieciaki z trudnymi historiami, domu dziecka. Kolonie dla takich dzieci już mam za sobą (wychowawca). Byłam też opiekunką w rodzinie wielodzietnej. W przyszłości nie wykluczam adopcji. Zamierzam pomagać ludziom. Na razie jestem młoda, musze skończyć studia.
Jestem przeciwna aborcji, bez względu na to czy dotyczy to obcych czy mojej rodziny, czy mnie. Uważam, że nie możemy decydować o tym czy ktoś ma sie narodzić czy nie. Myślę, że jest to niepotrzebna ingerencja w nature. Nie jesteśmy Bogami. To już nawet nie chodzi o wiare. To jest zwyczajnie nieetyczne. Nienaturalne.
A dlaczego jakieś okno życia, domy samotnej matki i inne menelownie o niskim standardzie? Taka kobieta zmuszona do urodzenia upośledzonego dziecka, w dodatku z ciąży z gwałtu, powinna móc wbić do willi bogatych obrońców życia za wszelką cenę i sobie z nimi żyć. Taki bogaty krzykacz mógłby opłacić rehabilitacje jej dziecka, zajmować się tym warzywem, a ona by sobie żyła jak pączek w maśle, bo to obrońca życia powinien wziąć na siebie odpowiedzialność za to dziecko, skoro zabronił go usunąć. Najlepiej krzyczeć o zakazaniu aborcji a później nic nie ponieść żadnych konsekwencji narodzin upośledzonych dzieci i tylko się zasłaniac istnieniem jakichś tam organizacji. Każdy wie jak to działa. Coś tam niby pomogą, ale to tylko procent tego, co jest potrzebne.
@Huhulala
Akurat jestem osobą niepełnosprawną, także mi nie mów o rodziców niepełnosprawnych dzieci. Właśnie najrzadziej popełniania aborcja jest właśnie ta z gwałtu.
@keanna najrzadziej, bo taka specyfika. Pomijając, że wiele ofiar nie zgłasza tego, bo nie czuje się na siłach przechodzić przez drogę prawną (i rozwiązuje niechcianą ciążę innymi drogami), to jeszcze trzeba ten gwałt udowodnić. Niewiele wiesz o tempie pracy sądów, bo inaczej rozumiałabyś, że kiedy już ten gwałt udowodnimy to na zabieg jest za późno.
Narazie chyba nic się na to nie poradzi. Pod tym względem mamy tak zacofany kraj, że szkoda gadać, więc jedyne co można robić to mieć awaryjnie odłożoną kasę na ewentualny wyjazd lub zamówienie leków. Ja się tego trzymam na przykład, bo akurat sobie w życiu nie wyobrażam niczego gorszego niż ciąża i posiadanie dzieci. To nie dla mnie, ja się do tego nie nadaję, więc wolę zapłacić i pocierpieć przez dwa dni. Inaczej wolałabym się chyba zabić.
to zabij się jak najszybciej, lepiej żebyś popełniła samobójstwo niż zamordowała niewinne dziecko.
Ok, to jest to bronienie życia GeddyLee? Aborcja jest nie ok, ale sugerowanie komuś samobójstwa już tak?
@panipanda wydaje mi się, że rozmowa z fanatykiem nie ma sensu. Ostatnio go pytałem o tę kwestię w podobnym tematycznie wyznaniu to nie odpowiedział - domyślam się dlaczego.
Ludzie kochani, od kogo wy oczekujecie zrozumienia dla takich kobiet? Od faceta i w dodatku homosia? xD
tak geddy bo wazniejsze jest zycie niechcianego dziecka niz dorozlej kobiety ;p
ty sie naprawde 3 razy zastanow zanim cos napiszesz
wiesz, ze podzeganie do samobojstwa jest karalne?
Down na razie to moze zorientuj sie w temacie przeciecia jajowodow w Czechach np.? koszt 3 tys i spokoj do konca zycia- jesli twoja decyzja jest ostateczna
i komfort psychiczny wiekszy
jesse daruj sobie te obelgi od "homosiow", geddy z tego co pamietam jest bi, no i troche jest incelem, dlatego tez czasem mu odwala tak jak teraz
*anty-choice
No nie jest to zbyt merytoryczny komentarz.
Dla tych wszystkich krzykaczy życie zlepku komórek jest ważniejsze od życia normalnego, funkcjonującego organizmu (matki) , więc nie ma co się z takimi sprzeczać, bo i tak do nich to nie trafi.
Nie popieram aborcji na życzenie, w ogóle uważam to za smutną ostateczność, ale jestem gorąco za pełną legalizacją i wręcz refundacją sterylizacji dla osób, które ukończyły 21 rok życia są zdecydowane nigdy nie mieć dzieci.
Wiesz, dlaczego Kaja Godek tak protestuje przeciw aborcji, choć sama w kwestiach medycznych ma gówniane pojęcie?
Bo chce, żeby inne matki nie miały wyboru i też miały przejebane w życiu. Bo życie z niepełnosprawnym dzieckiem nigdy nie jest łatwe, choćby było chodzące i mówiące.
Huhulala a ja jej nie współczuję. Sama sobie to zgotowała. Jak były protesty niepełnosprawnych w Sejmie to się nawet słowem nie zająknęła.
To, że ona nie dokonała aborcji nie znaczy, że nie mają tego zrobić np. matki, których dziecko w okropnych męczarniach umrze drugi dzień po narodzinach z powodu wad wielonarządowych.
A jaki ma wybór? Bozia jej nie wysłuchała i dziecko jednak urodziło sie chore więc teraz trzeba na to dziecko zarobić. Pewnie na jej miejscu zrobiłabym to samo, kiedy masz na utrzymaniu chore dziecko to nie liczy się już nic, nie ważne czy masz sumienie, musisz zapewnić sobie dobre źródło utrzymania i ona to robi.
Cóż, teraz sytuacja jest nieciekawa, tak to zawsze można było wyjechać. Chcę mieć w przyszłości dziecko, ale szczerze boję się być w ciąży w naszym kraju... Za dużo katolickich oszołomów. Zaznaczę, że w młodości mieszkałam przy granicy Ukraińskiej i temat aborcji nie był tematem tabu. Kto nie miał kasy a nie chciał dziecka jechał na Ukrainę, kto miał kasę, na Słowację. Gdy byłam w technikum dziewczyny o tym swobodnie rozmawiały, ale to raczej wina bliskości owych granic, dostępności aborcji. Nawet jak poszukasz to strony tych zagranicznych klinik aborcyjnych są w języku polskim i na polkach zarabiają. Czyli jak zwykle, problem tak naprawdę dotyczy tych najbiedniejszych a w dobie kwarantanny wszystkich...
Yavanna bo wbrew pozorom to dotyczy wielu kobiet, a skoro mieszkały blisko państwa gdzie to jest normalne to miały większą śmiałość by o tym mówić. Te co mieszkają z dala od granicy, te co nigdy nie opuszczały swoich wiosek to nie mają pojęcia jak to wygląda poza Polską i boją się choćby wspomnieć o tym, że mogą nie chcieć kontynuować ciąży. A śmieszne jest to, że kiedyś, przed 93 rokiem to właśnie do Polski jeżdżono na aborcje, teraz jest odwrotnie i to z Polski się wyjeżdża w tym celu.
Yavanna, sorki za długi czas odpowiedzi, nie śledziłam ostatnio strony. Do granicy ukraińskiej miałam jakieś 50-60 km, tak samo słowackiej. Wiem, że w okresie gdy miałam 16-19 lat przez najbliższe większe miasto przejeżdżał autobus który zgarniał chętnych na zabieg na Słowację. Znałam 3 dziewczyny ze szkoły które dokonały aborcji i z kilkanaście dziewczyn, które przerwały szkołę bo urodziły tudzież miały indywidualne nauczanie itp. Moje technikum miało profile zdominowane przez mężczyzn, a zawodówka obok przez kobietki. Działo się... tyle powiem.
Jesteś studentką medycyny a o różnych metodach antykoncepcji i dniach płodnych słyszałaś? Wiem, że uprawiając seks teoretycznie zawsze jest ryzyko, jednak np. gdybyś przyjmowała tabletki antykoncepcyjne, zastrzyki lub plastry albo założyła wkładkę a partner dodatkowo używał prezerwatywy to seks w dni niepłodne raczej nie niesie dużego ryzyka wpadki. Wydaje mi się, że u Ciebie obawa przed ciąża przerodziła się już w fobię
Podczas brania tabletek nie ma dni płodnych.
apolonia doucz sie zanim zaczniesz pisac komentarze zarzucajace komus brak wiedzy
tabsy jednofazowe utrzymuja organizm kobiety w stanie, ktory daje jej do zrozumienia, ze jest w ciazy i nie potrzeba kolejnego jajeczkowania
i tak jest dopoki bierze sie tabsy, niezaleznie od tego czy zgodnie z instrukcje 3 tygodnie, czy jak ja po prostu kilka opakowan po kolei, by miec okres 2-3 razy w roku
z czego "okres" tez w cudzyslowie, bo to jest krwawienie z odstawienia, a nie okres
Bazienka w trakcie przyjmowania tabletek antykoncepcyjnych dwuskładnikowych jeśli zapomnisz przyjąć jedną z nich ma duże znaczenie, której tabletki nie przyjęłaś w zależności od danego tygodnia tabletek w blistrze więc teoretycznie można nazwać te niebezpieczne dni płodnymi, przy jednoskładnikowych każdorazowo przy pominięciu powinno się stosować prezerwatywę
Nie można nazwać ich dniami płodnymi, a dniami z niższą skutecznością tabletek. Przy długotrwałym stosowaniu środków, praktycznie niemożliwe jest wystąpienie jajeczkowania, przez jedną, pominiętą tabletkę, choćby i w pierwszym tygodniu. Bo "włączenie" jajeczkowania wymaga trochę czasu. Dlatego niektóre kobiety nie mogą zajść nawet do kilku miesięcy po odstawieniu.
Oczywiście są przypadki, gdzie antykoncepcja hormonalna zawodzi, jednak wynika to z nieregularnego ich przyjmowania plus stosowania substancji zaburzających ich działanie (antybiotyki, środki odchudzające z chromem, nadmiar witaminy C, niektóre zioła, papierosy).
Jednak po co brać tabletki anty nie stosując się do zaleceń?
Nie rozumiem, dlaczego kobiety uprawiające seks są pokrzywdzone z powodu niechcianej ciąży? Takie ryzyko jest zawsze, więc po kiego to robią a potem lamentują że biedne w ciąży są i obwiniają cały świat? Sorry, ale nie rozumiem. To tak jak jeść tone frytek dla smaku i mieć pretensje, że jest się grubym. Nie chcesz tak bardzo ciąży, że byś ją usunęła - nie uprawiaj seksu, a jak już musisz to podwiaz jajniki a nie lamentujesz... Ten komentarz nie jest trollem - mówię poważnie, takie mam zdanie... Nawet zabezpieczając się - masz SWIADOMOSC, że ryzyko popełniasz. To kierwa bądź za to odpowiedzialnym człowiekiem.
Wiesz, że dzięki twojemu gadaniu to też faceci nie będą mogli uprawiać seksu ze swoimi partnerkami? Twój komentarz brzmi jak byś zapomniał, że tu uczęstniczą dwie osoby. No chyba, że sam/a nie uprawiasz seksu, ale to trochę taki pies ogrodnika
No popatrz, a w nazzym cudownym kraju kobieta nie może podwiązać jajowodów. Wyłącznie w sytuacjach ekstremalnych.
I dlaczego uważasz, że masz monopol na znaczenie słowa odpowiedzialność. Wielu ludzi uprawia seks, zabezpieczając się podwójnie, a w przypadku wpadki ponoszą konsekwencje i robią aborcję.
Nie chcę dzieci, ale nie mam zamiaru zrezygnować z seksu. Na szczęście jestem na tyle odpowiedzialnym człowiekiem, by nie sprowadzać na ten świat niechcianej istoty, więc w razie czego przeprowadzę aborcję.
Hiholatek, faceci też mogą nie korzystać z seksu z partnerkami, nie widzę problemu, chyba też wiedzą, że z seksu wynikają dzieci?
bezdomna, to jest prowokacja prawda? Czemu nie możesz dziecka oddać? Albo zamiast sprowadzać na świat i potem zabijać zamiast zrezygnować z seksu który jest po to by się rozmnażać i przy okazji być przyjemny?
Bo nie wyobrażam sobie być w ciąży i rodzić. To moja największa fobia i prędzej bym się zabiła, niż urodziła dziecko. Wciąż moje życie jest mniej warte niż życie, które może, ale nie musi powstać?
To nie jest prowokacja. Na temat aborcji mam swoje własne zdanie, poparte argumentami prawnymi i naukowymi. Zarodek to nie człowiek (może nim być w przyszłości, tak samo jak choćby plemnik), aborcja to nie zabójstwo (według konstytucji i regulacji prawnych nie jest nim i nie jest w ten sam sposób sądzone), coś, co nie ma uczuć, świadomości, wspomnień, marzeń, pragnień, nie jest w stanie przeżyć samo - nie jest człowiekiem i nie stoi ponad w pełni świadomym, czującym i myślącym człowiekiem. Na szczęście żyję w kraju, w którym aborcja jest legalna i nie boję się ewentualnej ciąży, tak jak autorka wyznania.
Jednocześnie w pełni rozumiem, toleruję, akceptuję i szanuję, że ty masz inne zdanie na ten temat. Jeśli nie chcesz usuwać ciąży, nie rób tego. To twój wybór, twoja decyzja.
Nie próbuję cię zmieniać, wpływać na ciebie, nie wyśmiewam ani nie obrażam cię za twoje opinie. Nawet jeśli nie masz żadnych sensownych argumentów, a jedynie twierdzisz, że aborcja jest złem/morderstwem, bo TY tak uważasz.
Wiedz, że nie ma takiej rzeczy, której byś nie powiedziała, a która zmieniłaby moje poglądy na ten temat, bo są one ukształtowane od wielu lat i poparte logicznymi, sensownymi i obiektywnymi argumentami, którymi nie kierują emocje.
Gaazr30 czyli wystarczy nie mieszkać w Polsce. Jakbyś wyjechał ze swojej wioski albo chociaż czytał książki to byś wiedział, że w Polsce do 1993 aborcja była LEGALNA. I wiedziałbyś, że w krajach które graniczą z Polską też jest ona LEGALNA. Czyli wystarczy mieszkać w normalnym kraju by traktowano Cię z szacunkiem i by nikt Cię nie zmuszał do heroizmu ponad Twoje siły.
bezdomna, w moim odczuciu małe dziecko też nie ma marzeń ani nie jest myślącym człowiekiem i idąc na logikę a nie emocje, różni się tym tylko, że jest rozwinięte i czuje ból. Ale dziecko w brzuchu matki też odczuwa ból, dawniej myślano, że noworodki nie czują bólu, teraz wiemy w którym tygodniu rozwija się układ nerwowy, boję się, że te wszystkie za wcześnie przerwane życia były jednak życiami które czuły ból. I że akceptacja aborcji od tak, sprawi, że kobiety nawet nie pomyślą o pozytywach utrzymania ciąży. Ale dziękuję za pełną szacunku odpowiedź, mój wcześniejszy komentarz był pisany pod wpływem dużych emocji i jest mi z tego powodu trochę głupio.
KlaraBarbara odróżniasz noworodka, od płodu?
Jednej rzeczy nie mogę pojąć: czemu cholerni prolifowcy nie zajmą się swoim życiem i swoimi dziećmi tylkp każą innym rodzić te niechciane, nawet potworki? Nie chcesz aborcji, to jej sobie nie rób i tyle a od innych się odwalcie.
Zajmują się swoimi dziećmi ;) Niepełnosprawnych ludzi nazywasz potworkami? No byłoby im przykro.
Ten w brzuchu jest odrębnym człowiekiem, nie własnością kobiety ;P Kobieta dokonująca aborcji, dosłownie odbiera światu człowieka. Więc to nie jest jej prywatna sprawa :P Odbiera komuś przyjaciela, męża.
Niepełnosprawny człowiek też ma prawo się urodzić ;) wielu takich cieszy się że może po ziemi chodzić i że nikt nie chciał się ich pozbyć. I smutno im że ludzie chcą sie pozbywać takich jak oni.
Popatrz sobie jakoe dzieci sie rodza. Jak nazwac dziecko bez nerek, bez polowy mozgu lub czaszki? Slodziaśnym aniołeczkiem? Daleko temu biednemu dziecku do tego. Wygląda jak potworek i taka jest prawda. A brzuch kobiety to jest jakąś wlasnością publiczną czy moze jest jej?
A może uratuje świat przed kolejnym mordercą, gwacicielem, pedofilem, złodziejem lub złodziejem w wersji kwalifikowanej (politykiem). Skoro się nie urodzi, to nie zostanie niczym przyjacielem ani mężem. Być może uchroni go w ten sposób przed zostaniem ofiarą szkolnego psychopaty lub łowcy nerek.
No to słabo się zajmują skoro mają czas chodzić na marsze pro life i pisać takie bzdety w necie lub jeszcze prowadzić działalność polityczną jak walnięta Godek
Niby studentka medycyny, a jakaś zacofana. Jest wiele metod antykoncepcji, które ZAPOBIEGAJĄ ciąży. Aborcja nią nie jest. Odpowiedzialne podejście do tematu i naprawdę nie ma się czego bać. Ale takie mamy czasy, że zamiast profilaktyki lepiej jest się wyskrobać, jak już jest wpadka. Tylko że żaden zabieg nie jest dla organizmu obojętny, ale ty powinnaś o tym wiedzieć. Nie jestem obrończynią życia poczętego, ale nie popieram też całkowitej liberalizacji aborcji. Pewne ograniczenia muszą być. Choćby co do wieku ciąży.
Chyba ty jesteś zacofana, bo autorka wyraźnie napisała, że stosuje antykoncepcję
Ja również odnoszę wrażenie ze autorce nie zależy na antykoncepcji tylko ona ma po prostu „ochote” na aborcje. Może zle się wyraziłam ale z tego wyznania bije po prostu chęć autorki do aborcji i nie przyjmuje ona do wiadomosci ze stosowanie kilku metod daje praktycznie 100% pewności. Dla niej najważniejsza jest możliwość wyskrobania.
@agonka9 jeśli uważasz że ktoś ma ‚chęć’ zrobienia aborcji to chyba masz jakieś psychiczne zaburzenia. Tutaj jest wyraźny sprzeciw temu jaki w Polsce jest system, a nie zamiłowanie do wykonywania niezliczonych operacji na własnym ciele, weź się zastanów
Co wyście się tak zafiksowali na tą aborcję? Przecież w każdym kraju który z Polską graniczy i w Polsce do 1993 była ona LEGALNA. Kwitła turystyka aborcyjna i przed 1993 na aborcję jeżdżono do POLSKI. To w PRL'u baby mogły o sobie decydować a teraz byle Janusz czy Grażyna "wie lepiej" mimo, że konsekwencje fizyczne, psychiczne i ekonomicznie i tak ponosi wyłącznie ciężarna. Chętnych do oceny całe mnóstwo, chętnych do realnej pomocy jak zwykle brak.
@bulkazmaslem00 a czy ty nie widzisz ze autorka już nie może bzykać się z partnerem, bo w głowie ma tylko ze nie zrobi aborcji? Dla mnie chore podejście... tabletki anty u niej i gumka u partnera i co może pójść nie tak? Ona ma już fobie na punkcie aborcji i dlatego napisałam, ze wyglada jakby miała ochote dac się wyskrobać, bo wtedy zrobiłaby coś kontrowersyjnego, co jest zakazane... ja nie jestem za zmiana praw do aborcji takich jakie panowały do tej pory ale aborcja na życzenie to już zbyt wiele. I możecie mnie hejtowac mam to gdzies.
Agonka, podziwiam taką nadinterpretacje. Wymyślić taką glupotę to trzeba mieć fantazje. Slownictwo też piękne, takie na poziomie rynsztoku.
agonka9
Może faktycznie autorka zafiksowała się i jej strach jest wręcz psychozą.
Ale! Zgadnij czemu..
Tak, to przez nasze prawo które sprawia że nie czuje się bezpieczna we własnym kraju a nawet ciele. I to nie tylko ona, takich kobiet jest więcej.
@grubytygrys ja rozumiem ze nasz rząd zbyt mocno ingeruje w nasze życie i absolutnie nie hejtowalam prawa do aborcji jakie panowało dotychczas ale mam wrażenie, ze autorka będzie mogła kochać się z partnerem i spać spokojnie tylko wtedy, kiedy w głowie będzie miała mysl „super, będę mogła zabić swoje dziecko w razie czegos”
I tu jest różnica w pojmowaniu, dla niej nie zabic a usunąć z organizmu i nie swoje dziecko a zlepek komórek (które tylko ma szanse na zostanie człowiekiem). A biorąc pod uwagę jej podejście to myślę, że mogę założyć opcje gdzie bardzo wcześnie zauważy swoją ciąże. Zanim faktycznie będzie mu bliżej do człowieka niż ów zlepka.
Hmmm, zastanówmy się dlaczego w naturze mamy współżycie :P może właśnie dlatego żeby zespajać małżeństwo i rodzić potomstwo.
Nigdy nie zrozumiem, dlaczego ludzie nie dają się urodzić swoim dzieciom.
Wiadomo, że z brzucha nie wyjdzie kotek, tylko urodzi dziecko.
Jest to niepotrzebna ingerencja w nature. ile kobiet które to zrobiły, chciałoby cofnąć czas, mają przez to problemy psychiczne i zastanawiają się jakby to dziecko wyglądało gdyby mu dały przyjść na świat.
A jesteś świadoma, że nawet w naturze zwierzątka dokonują ,,aborcji"? Oczywiście one nie są w stanie wykonać zabiegu usunięcia płodu. Dlatego, gdy tylko urodzi się maluszek, który będzie zbyt słaby, bądź chory, zostaje zabity/zagryziony/zostawiony na pastwę losu czasem przez matkę, czasem to inny osobnik stada zabija. Więc jak widzisz to nie tylko widzimisię ludzi, a powoływanie się na naturę w tym przypadku nie jest dobrą opcją. Chyba lepiej usunąć płód zza wczasów, niż zabić urodzone dziecko.
A ile kobiet jest, które chciałoby cofnąć czas i nie urodzić dziecka...
A ile kobiet chciałoby cofnąć czas, żeby nie mieć dzieci. I również mają z tego powodu problemy psychiczne, m. in. depresję poporodową.
Nie wiem też, czy zauważyłaś, ale żyjemy w XXI wieku i każda dziedzina naszego życia jest związana z ingerencją w naturę. Chyba, że chodzisz nago, nie używasz samochodów i jesz tylko to, co sama złapiesz.
Jeżu kolczasty. Jak ktoś ma 8 dziexi i 2 pokojowe mieszkanie to tez ma rodzic? Bo współżycie jest do robienia dzieci? A ile kobiet zastanawia sie czy ich dzieci nie zylyby w biedzie gdyby mialy ich o polowe mniej? Brzmisz jak fanatyczka.
Hiholatek, jak zwierzątko zabija swoje dziecko, to głównie przez problemy z psychiką matki lub wady dziecka, a nie bo dziecko mu się nie widzi
KIuska, a dlaczego nie może oddać?
@KlaraBarbara bo nie każdy ma chęć chodzenia w ciąży 9 miesięcy i męczenia się, żeby potem oddać dziecko.
Hiholatek, dla dziecka nie ma żadnego znaczenia czy zginie w życiu płodowym czy tuż po urodzeniu, bo w zasadzie dopiero trzylatek mógłby się do tego odnieść, wtedy wykształca się "jaźń". Efekt jest ten sam - ta sama konkretna istota kończy swój byt. Ma to znaczenie dla kobiety, bo wtedy nie chodzi w ciąży i nie doświadcza porodu.
Natomiast, gdyby faceci chodzili w ciąży to przypuszam, że dostępne byłyby już sztuczne macice, gdzie można by było przetransferować zarodek i w sumie rozwiązać problem.
Czyli w razie utraty pracy lub znalezienia nowego partnera matka może dziecko zagryźć :D ? W końcu tak postępują zwierzęta, toż to sama natura.
Nie rozumiemy się. Oczywiście, że dzieci się planuje, że się nad tym panuje. Proszę czytać ze zrozumieniem ;) Wiadomo, że do rodzicielstwa podchodzi się odpowiedzialnie. Planuje się. Gdy się nie chce mieć w danym momencie dzieci to się działa wcześniej, nie dopuszcza się do poczęcia dziecka :P Gdy się pocznie to odpowiedzialnością jest to przyjąć i dać mu sie urodzić. Bierze się odpowiedzialność za swoje czyny.
Mamy coś takiego jak etyka, zapraszam do poczytania o tym, że aborcja jest zwyczajnie nieetyczna.
Zapraszam też do poczytania o konsekwencjach aborcji w ciele kobiety i psychice, nie tylko kobiety.
A zmuszanie kobiety do urodzenia niechcianego dziecka albo dziecka uposledzonego jest etyczne?
Zamów na zapas tabletki poronne. Zawsze będzie jakaś "siatka bezpieczeństwa" w razie potrzemy.
Wiem co czujesz, mi skończyły się tabletki i ze względu na skomplikowaną sytuację muszę być przebadana przez lekarza, by przepisał mi nową receptę. Niestety przez pandemię nie mogę zobaczyć się z lekarzem... Kółko się zamknęło. Musimy polegać na prezerwatywach, bo nie zamierzamy rezygnować z seksu.
Strasznie mnie stresuje ta sytuacja nie mówiąc o potwornym PMSie, którego nie miałam od ponad 10 lat.
Przeprowadziłam się do nowego kraju w lutym. Ogarnęłam papierlogię i zarejestrowałam się w przychodni, ale nie zdążyłam już z wizytą u lekarza przed lockdownem.
Nawet ośrodki planowania rodziny są otwarte tylko w razie nagłych przypadków, bo tam też próbowałam. Pozostaje czekać aż zaczną łagodzić kwarantannę, chociaż może to zabrać trochę czasu.
Próbowałam też w różnych eaptekach, ale Mycrogynon który brałam już nie jest produkowany, a nie chcę brać czegoś nowego bez konsultacji z lekarzem.
Uprzedzę, że zapas miałam, ale podróżowałam długo i zapasy się wyczerpały.
Tabletki po nie są tabletkami poronnymi tylko późną antykoncepcją. Nie usuną płodu, tylko spowodują brak możliwości wniknięcia plemników do komórki jajowej jeśli do tego nie doszło.
Kurina, uzywam Rigevidonu ( zamiennik twojego mycrogynonu) jesli chcesz, skontaktuj sie ze mna, moge ci wyslac ze 2 opakowania a sobie zalatwic e-recepte
A Mycrogynon i microgynon to są jakieś inne tabletki? Bo ja biorę microgynon i nie mam problemu z ich dostępnością. Nawet podczas kwarantanny dostałam e-recepte i w aptece normalnie kupiłam. Może to o inne tabletki chodzi..
@bazi dzięki, może spróbuję zamówić Rigevidon w eaptece, bo z tego co pamiętam w jednej z nich był dostępny. Po 10 latach użytkowania Mycro bez żadnych skutków ubocznych boję się spróbować czegoś innego :(
Taka ruletka z tabsami. Moja siostra np miała straszne wahania nastroju i wyszły jej odbarwienia na twarzy przez tabsy.
Kuri to jest to samo, jeden gin mi wypisuje mycro, bo podobniez w aptece w przychodni tylko to maja, inny gin i teraz rodzinny wypisuje rige
sprawdzilam, te same dawki tych samych substancji i nawet farmaceuci dawali mi mycrogynon jako zamiennik jak nie bylo rigevidonu
wiec jak cos to wal, albo napisz na dontiwen.trajtufink@gmail.com
rozumiem to dobieranie i zgadzam sie, z elepiej zrobic jednak po badaniach, sama z rok dobieralam i przerobilam rozne dziwnosci :/
lithium to samo :)
ale Kurina mieszka za granica, moze tam jest inaczej z tym receptowaniem