#MehGm

Na wstępie zaznaczam, że wyznanie będzie o związkach, więc jeśli nie chcesz czytać od razu przewiń. Z góry przepraszam, ale muszę gdzieś to z siebie wyrzucić.

Nie rozumiem facetów. Byłam w związku 4,5 roku. Rozstaliśmy się trochę w emocjach i złości, bo nie mogliśmy się po prostu dogadać. Po kilku tygodniach nagle nawiązaliśmy kontakt z jego inicjatywy i naprawdę byłam zadowolona, bo zobaczyłam, że się zmienił, że łatwiej nam się dogadać, ja też dużo rzeczy przemyślałam. Były rozmowy o powrocie, ale kończyły się na tym że "może za jakiś czas, bo na razie jest dobrze". Widziałam, że on się angażuje, ja robiłam to samo, zależało mi, a nasze relacje nie były tylko koleżeńskie. I wiecie już było tak fajnie, ale rozwój relacji się zatrzymał. Nie wiedząc co myśleć zapytałam wprost o co chodzi i dowiedziałam się, że on na razie nie chcę żadnych związków, chociaż mu zależy bla bla bla. Wkur*iłam się, bo dałam się wciągnąć w taką relację, robiąc sobie nadzieję na powrót i tym samym łamiąc sobie kolejny raz serce.

A teraz tak bardzo zastanawia mnie, po co utrzymywać takie relacje i robić komuś nadzieję, jak nie chce się nic więcej?
Laskowa Odpowiedz

Żeby uprawiać seks, a co myślałaś...

No właśnie myślałam zupełnie coś innego ;)

Corazwiecejpustki

Jesli bylo tak jak opisalas, to jestem zdania, ze @Laskowa ma racje.

budyn4

No właśnie, po to. Jesteś teraz wypożyczalnią bliskości i seksu. Można zjeść ciastko i mieć ciastko

PaniPanda

To oczywiste, że myślałaś zupełnie coś innego, raczej w twarz by Ci tego nie powiedział

dnoiwodorosty Odpowiedz

trochę tzw. orbiter. Ma nadzieję, że trafi na kogoś lepszego, ale gdyby jednak nie to ma w zapasie Ciebie. Smutne, ale tacy też się trafiają.

paella

Autorka brzmi mi trochę jak naiwne dziewczątko

Czy naiwne to nie wiem, ale na pewno zaślepione miłością do człowieka, którego sądziłam że znam dobrze. Dlatego dałam się wkręcić i zrobić sobie nadzieję..

paella

Grzybku@ naiwne też ale to nie musi oznaczać coś złego. Ot zaufałaś, że się zmienił.

Serwatka31

dnoiwodorosty
A to nie tak, że to ona jest tu "orbiterem", bo to on ją trzyma obok siebie?

bazienka

opcjonalnie "benching"
w How I met your mother bylo jeszcze okreslenie "miec kogos na haku"
orbitowanie albo "friendzone", ale with benefits...

dnoiwodorosty

@Serwatka ok, sprawdziłam sobie w internetach i polskie znaczenie jest trochę inne niż angielskie, a ja używam go w znaczeniu angielskim :) "In other words, these are the exes that stay in your orbit but remain just out of reach." Dokładnie ja =k w tym wyznaniu. Eks, który krąży wokół (=orbituje), ale nie zbliża się na tyle, żeby doszło do zetknięcia (relacji). Ponieważ słowo wyszło z angielskiego raczej wierzę tej definicji.

Ssynapse Odpowiedz

Powiedz mu że zaczęłaś z kimś kręcić to od razu zmieni zdanie, że jednak chce związek

Aktualnie ze sobą nie rozmawiamy po tym jak powiedział, że nie chce związku, więc to raczej nie przejdzie

bazienka

przynajmniej tyle dobrego, z epogonilas dziada, a nie zaczelas "starac sie bardziej"

StaryTapczan Odpowiedz

Nie rozumiesz facetów, bo ten jeden zachował się tak, a nie inaczej? Może Cię zaskoczę, ale faceci są różni. Jeden będzie chamem, dupkiem, drugi fantastyczną, ciepłą i opiekuńczą osobą. Tak samo z kobietami. Mój przyjaciel tkwi w takiej dziwnej relacji z pewną kobietą. Prawie cztery lata bujają się w czymś pomiędzy przyjaźnią, a związkiem. Laska niby chce, ale w sumie nie do końca, niby chodzą na jakieś „randki”, kilka razy się nawet pocałowali, przytulali jak para, a kilka dni później ona nie jest gotowa na związek i tak w kółko. Trzyma go przy sobie cały czas i cały czas robi krok w przód, krok w tył. Zwodzi go, daje nadzieje, żeby później powiedzieć „jednak nie”, a po kilku dniach znowu „albo jednak tak” i tak od czterech lat. Facet zakochany i daje się tak zwodzić i zawodzić. Ludzie pokroju Twojego byłego i niby-kobiety mojego przyjaciela istnieją i tylko od nas zależy, czy będziemy dawać się zwodzić bez końca, czy powiemy „nie” i się odsuniemy.

Widzisz tapczan, tu jest taka różnica, że my byliśmy w związku, on się starał, były rozmowy o oświadczynach, ślubie czy dzieciach i to z jego inicjatywy. Po tych ponad 4 latach myślałam, że to już jest to czego oboje chcemy, wiadomo były lepsze i gorsze momenty, ale nie było tak jak w przypadku twojego przyjaciela. A tu chłop się zmienił tak nagle, myślałam, że to chwilowe tym bardziej, że po rozstaniu sam szukał tego kontaktu i dałam się nabrać na słodkie słówka, zamiast od razu postawić sprawę jasno. I czuję się tak głupio, bo mimo że potraktował mnie jak zabawkę to ja nadal chce go w swoim życiu..

Qzin

Słuchaj no, dużo osób powiedziało, że jeśli byś mu oświadczyła że masz kogoś kto chyba ma poważne intencje, co prawda się nie oświadczył, ale... I tak chcesz to z nim przerwać skoro do niczego nie prowadzi, to albo się rozstaniecie albo gość zmieni zdanie nagle.

Z drugiej strony nie myśl źle o sobie. Sama też poruchalas i byłaś blisko kogoś kogo kochasz. To zawsze jest choć trochę warte. Czy każdy związek musi się kończyć ślubem? Niektórzy żyją tak całe życie i nie martwią się na zapas.

PaniPanda

Qzin ale jest napisane przecież, że te rozmowy o dzieciach i ślubie wychodziły z jego inicjatywy. Nie trzeba martwić się ślubem i w ogóle, można żyć bez niego, ale wtedy obie strony powinny to przegadać i to wiedzieć od początku, a nie, że się zmienia zdanie nagle po czterech latach, a potem kręci i wykorzystuje.

Widliczka Odpowiedz

Moja teoria jest taka: chłopak stwierdził, że jednak małżeństwo z Tobą, stabilizacja, dzieci, to jednak nie jest to czego w życiu chce. Może, kiedyś, za parę lat, może nigdy, ale teraz nie. Może chciał się wyszaleć, może mieć święty spokój, skupić się na karierze, albo grach, albo poderwać seksowną sąsiadkę. Ale powód tak naprawdę nie jest ważny. Liczy się to, że Ty byłaś dla niego mniej ważna. No ale jednak po paru tygodniach się okazało, że nie uda mu się tak szybko planów zrealizować, a samemu to jednak trochę smutno się żyje. Może nawet rzeczywiście zatęsknił za Tobą, w końcu byłaś dobrą dziewczyną i przyjaciółką. W sam raz żeby od czasu do czasu zaspokoić potrzebę bliskości (niekoniecznie nawet seksualnej). I może nawet naprawdę mu na Tobie zależy. W końcu tyle miłości od Ciebie otrzymał. Ale on chce w życiu kogoś/czegoś innego niż Ty i związek z Tobą. Póki mu się nie uda zdobyć, osiągnąć tego, czego chce, jesteś tymczasowym zapełnieniem pustki. A dzięki temu, że nie jesteście w związku będzie nie będzie miał wyrzutów sumienia, gdy uda mu się zrealizować swoje plany i znów Cię porzuci. No bo w końcu, nie ma już żadnych zobowiązań względem Ciebie, nie jesteście już parą, nie możesz mieć pretensji. A jeśli się jednak okaże, że nic mu się nie udało osiągnąć, nikt inny go nie chce, itp. to zawsze jest jeszcze plan awaryjny, Ty. Zawsze możecie, wrócić do punktu wyjścia - związku.

Tylko czy ludzie tak łatwo się zmieniają? Kiedyś naprawdę byłam dla niego najważniejsza. Nie naciskałam nigdy na ślub, dom czy dzieci. Zresztą jesteśmy jeszcze młodzi i ja też wolę najpierw zająć się karierą, ale myślałam że chcemy osiągać wszystko mając siebie obok

Widliczka

To nie on się zmienił, tylko jego uczucia do Ciebie. Póki Cię kochał i byłaś dla niego najważniejsza, znałaś go z tej najlepszej strony. A teraz gdy nie jesteś już dla niego taka ważna, miałaś okazję poznać gorsze strony jego charakteru. Jest mnóstwo naprawdę paskudnych ludzi, którzy kiedy kochają, potrafią być dla swoich ukochanych wspaniali.

WirusGrypy Odpowiedz

Dzięki za informacje na górze, bardzo to cenię:) pozdrawiam

Raz23babajagapatrzy Odpowiedz

Nie rozumiesz tego konkretnego faceta, bo jednak wiekszosc zachowuje sie inaczej. :)

HellBlazer Odpowiedz

Masz błąd w wyznaniu.
Nie rozumiesz FACETA, a nie facetów. Jednego.

Vito857 Odpowiedz

Mój kumpel był w związku 2,5 roku, po czym z dziewczyną się rozstali. Nigdy nie wnikałem w powody. Po pół roku przerwy wrócili do siebie, ale jej zachowanie było skandaliczne i po następnym pół roku rozstali się.
Nie twierdzę, że on nie zawinił, ale drugie rozstanie było absolutnie z jej winy.
PS. Chciał się oświadczać.

bazienka Odpowiedz

gdzie. jest. moj. komentarz. kurde.
pisalam, ze oczywiscie chce seksu, a czego innego?
wystarczylo go troche przetrzymac i jego intencje objawilyby sie wczesniej

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie