#MQxf6

Jestem ze swoją partnerką od ponad 11 lat. Po kilku latach relacji zaczęliśmy się od siebie oddalać. Ona zajmowała się sobą i swoimi zainteresowaniami, ja swoimi. Rzadko się kłóciliśmy, ale zaczęliśmy żyć jakby obok siebie. Mało rozmawialiśmy o naszych uczuciach, choć cały czas zapewnialiśmy siebie, że się kochamy. Później zaczęliśmy pracować nad naszą relacją, bo przecież nie wyrzuca się do śmieci czegoś, co trwało tak długo, tylko dlatego, że się z lenistwa przestało o to dbać. Od roku jest bosko... tak przynajmniej mi się wydawało. Kilka tygodni temu przez przypadek dowiedziałem się, że moja partnerka mnie zdradziła dwa lata temu. Nie była to zwykła zdrada, tylko romans, który się ciągnął, polegający na rozmowach telefonicznych, gdy chodziła na spacery lub zapalić do ogrodu. Ostatecznie rozmowy telefoniczne zamieniły się w wyjazd do kochanka i przespanie się z nim w hotelu w Warszawie. Postanowiłem skonfrontować to z moją dziewczyną, wyparła się i powiedziała, że wszystkie te teksty ich rozmów, które znalazłem, to fikcja do książki, którą pisała. Nie wie, że znalazłem też jej rozmowy z koleżanką...

Kupiliśmy razem mieszkanie, wzięliśmy kredyt na remont, nawet gdy się nie dogadywaliśmy, to i tak usługiwałem jej, przygotowywałem żarcie, woziłem dupę, dbałem o nią jak o najcenniejszy skarb. W tym samym czasie ona planowała przyszłość z innym gościem, jeśli już zdecyduje się ze mną rozstać. Jak tylko skonfrontowałem ją z tym, co wiem, a przynajmniej z częścią, to usunęła ze swoich urządzeń wszystko i wszystkie fake konta, które używała do komunikacji z nim.

Nie wiem, czy jestem w stanie z nią dalej żyć. Kocham ją najbardziej na świecie. Jest dla mnie najważniejsza, a jednocześnie zrobiła mi takie świństwo. Minęły dwa miesiące, odkąd wiem o tym i w każdej chwili, gdy nie jestem czymś zajęty, to o tym myślę. Sam odwoziłem ją do tego hotelu, miała się tam niby widzieć z koleżankami, a ona z premedytacją jechała mnie zdradzić. Jak mam jej ponownie zaufać? Za każdym razem, jak rozmawia z kimś przez telefon, myślę, że z nim. Za każdym razem, jak wychodzi z jakimś kumplem na przerwę czy nawet pisze na mess, mam wrażenie, że mnie zdradza. I że wszyscy wokół o tym wiedzą i śmieją się ze mnie, jakim jestem frajerem, że dałem się tak zrobić w chuja.

Kompletnie nie wiem, co zrobić. Gdybym ją zostawił teraz, to wywróciłoby to całe życie do góry nogami i prawdopodobnie przy okazji zabiło jej starą matkę, która mnie uwielbia.
anonimowe6692 Odpowiedz

Jakkolwiek szkoda jej mamy, to na pewno nie jest Twoja odpowiedzialność. Ponoć jeśli szukasz powodów, żeby czegoś nie zrobić, to znaczy że powinieneś to zrobic - w tym przypadku na pewno powinniście się rozstać. Zdrada to jedno i sama w sobie jest niewybaczalna, ale żeby jeszcze mieć tupet, żeby do końca się jej wypierać i nawet nie okazać skruchy...

paczkowoz Odpowiedz

Nie warto marnować tych wspólnych 11 lat, a więc zmarnujesz z nią więcej?

Zastanów się nad tym. Zdradziła raz to może zrobić to ponownie. Według mnie powinniście się rozstać dla swojego dobra...

wyzwolonaa Odpowiedz

Skoro jak piszesz "żyliście obok siebie" to de facto była singielką. Zastanów się, co zrobiłeś źle i postaraj się to naprawić

Risha

To ona okazała się szmatą ,bo zamiast odejść od niego to puściła się z innym. Autor powinien pozbyć się śmieci i nie marnować na szmatę więcej czasu.

wyzwolonaa

Po pierwsze nie obrażaj kobiety. Po drugie autor sam przyznaje, że coraz bardziej oddalali się od siebie. Ja kiedyś przespałam się z takim jednym facetem mając współlokatora. I to nie była zdrada. No sorry, ale tutaj to facet nie umiał się zdecydować czy jest w związku czy nie

bizokashi

Widzę, że szon broni szona, no co za niespodzianka. Chędożyć wszystkie puszczalskie niejedwabie

wyzwolonaa

Jakbyś wynajmował mieszkanie z obcą kobietą (tak, są takie sytuacje) i ona by się z kimś przespała to też byś ją wyzywał od szonów?

Dodaj anonimowe wyznanie