#M49NC
Moja koleżanka z czasów liceum również studiowała na tej samej uczelni, ale na innym kierunku, mieszkała dwa przystanki dalej ode mnie, więc wspólnie wybrałyśmy się na imprezę, żeby uczcić początek nowego etapu życia. Wyszłyśmy na imprezę, która miała właśnie na celu przywitanie nowych studentów. Impreza ogólnie udana, ale koleżanka nie miała przy sobie gotówki, więc standardowy tekst "jak wypłacę z bankomatu to Ci oddam". Nie miałam nic przeciwko, bo znamy się kupę lat, tak więc w każdym kolejnym barze to ja płaciłam za drinki. Mam taką zasadę, że biorę na imprezę tylko tyle, ile mogę wydać, więc płacąc za nas dwie, pieniądze skończyły się szybko.
W tym czasie wyżej wymieniona koleżanka spotkała jakiegoś swojego znajomego z nowego roku, gdzieś przepadła, nie odbierała telefonów, więc postanowiłam po prostu wsiąść w taksówkę i jechać do domu.
Oczywiście w tej chwili przypomniałam sobie, że przecież nie mam pieniędzy, znam jedynie swój adres, ale zupełnie nie wiem jak tam dojechać komunikacją miejską, bo kompletnie nie znam miasta. Załamana i wystraszona stanęłam przy wyjściu z klubu i zapaliłam papierosa...
W tym momencie podszedł do mnie typowy Sebek (tak! zaraz obalę ten stereotyp) z pytaniem czy mam ogień. Podałam mu go i korzystając z okazji, że ktoś do mnie zagadał zapytałam, czy może wie jaką linią dojadę na taki i taki adres, bo jestem tu nowa, nie znam miasta i nie mam kasy na taksę. No i oczywiście Sebek okazał się dżentelmenem. Powiedział, że jego "ziomeczek" mieszka niedaleko mnie i się dowie jak tam się jedzie. Zadzwonił do ziomeczka, okazało się, że jest na imprezie kilka ulic dalej. Po kilku minutach przyszedł, chociaż nie planował jeszcze kończyć imprezy, dał mi swój bilet, wsiadł ze mną do autobusu, wysiadł ze mną na moim przystanku, odprowadził pod same drzwi klatki w bloku, żeby mieć pewność, że trafiłam.
Nie, nie jesteśmy razem, ale do tej pory wspominam to, jak mi pomogli, to, że nie ocenia się dresa po dresie oraz to, żeby uważać kogo nazywa się "koleżanką". Teraz jestem na czwartym roku, tamta koleżanka nie odezwała się do mnie chociażby po to, żeby zapytać czy dotarłam do domu, o oddaniu pieniędzy już nie wspomnę, do tej pory nie mamy kontaktu. Ale nadal jestem wdzięczna "Sebkom" za pomoc w trafieniu do domu! ;)
Dlaczego wszyscy mają fajne historie z sebastianami tylko nie ja.
Nie jesteś jedyną osobą, ja też nie 😔
Lepiej nie mieć w ogóle, niż mieć z Sebkiem 'pospolitym'. 😂
Ja natomiast byłam świadkiem paru przemian takich "Sebastianów"(jeden z nich miał nawet tak na imię) niestety również tych negatywnych.
Jej nie jestem sam :)
@hiddenwhim Anonimowi wolą sebki anonimowe xD
@Bestia Ja tylko tych drugich ;)
A ja mogę się pochwalić, znam fajnych Sebków pomogą wnieść zakupy, uprzejmi :D Mogę się sama przekonać żeby nie oceniać dresa po dresie :D
ja miałam okropną sytuację z sebkiem, zatkał mi kiedyś ubikację tak, że miałam w łazience wodę po kostki :(
Jedyny chłopak o imieniu Sebastian jakiego poznałam okazał się szmatą, ale dresów kilku miłych znam
Ja jestem sebkiem I zawsze bylem przemily.
A ja przyjaźnię się z takim właśnie Sebkiem 😊☺
Dziwna trochę ta "koleżanka".
'trochę'
Lepiej poszukaj tej koleżanki, bo może uciekła z twoją kasą w Bieszczady
Lub do wąchocka ( bez obrazy ludzi tam mieszkających )
Spadajcie z tych Bieszczad już, moje!
@maddie Nie
Chciałabym spotkać takiego sebka jak większość anonimowych^^
najważniejsze, że dotarłaś do domu!!
Odważna jesteś, ja nie dałabym sie odprowadzić komuś obcemu xd
Sebkowie tacy wspaniali <3
Wziąć* ;_;
A Ty odezwałaś się, żeby dowiedzieć się, czy koleżanka bezpiecznie dotarła do domu? Wiesz, mimo wszystko zostawiłas ją na tej imprezie...
Autorka była zła, bo koleżanka miała ją w głębokim poważaniu. W takiej sytuacji mało kto jest troskliwy.
Niby tak, ale idąc razem ponosi się za siebie nawzajem odpowiedzialność. Obie nie zachowały się w porządku
to raczej koleżanka zostawiła autorkę. ona pierwsza się ulotniła i nie odezwała się już. :)
Drogie Sebixy, jesteśmy z Was dumni (po raz kolejny) :)
Ale tylko z Anonimowych Sebixów ☺😊