#M0ufV
- No co ty, tak bez zdjęcia i autografu?!
Spoglądam niepewnie w miejsce, gdzie oddaliła się obsługiwana przeze mnie osoba i widzę, jak grupa osób mniej lub bardziej śmiało próbuje podpytać ją o selfie.
- Po prostu się nie zachwycam, jestem w pracy i tutaj ważniejszy jest profesjonalizm.
Wracam na swoje stanowisko i w ciszy obserwuję, jak koleżanka również dołącza do grona osób czekających w kolejce do zdjęcia ze sławną aktorką.
Jak pewnie już zdążyliście się domyślić, w mojej pracy dość często mam kontakt z osobami sławnymi, popularnymi czy rozpoznawalnymi. Sławni aktorzy, pisarze, muzycy, politycy czy internetowe persony to codzienność przynajmniej raz na tydzień. Kiedy moi znajomi z pracy nie kryją swojego zachwytu i kolekcjonują kolejne zdjęcia z gwiazdkami, ja udaję opanowaną profesjonalistkę, która po prostu wykonuje swoją pracę. Problem tylko w tym, że... - i tutaj ta anonimowa część - ja zupełnie nie mam głowy do znanych osób.
Nie oglądam wielu filmów, nie wiem jak wyglądają członkowie większości zespołów, których słucham, nie śledzę polityki ani nie kojarzę nazwisk pisarzy. Nie mam pamięci do nazwisk i zwyczajnie nie wiem, jacy ludzie są popularni, co normalnie nie sprawia mi w życiu trudności, jednak sama przed sobą zaczęłam zauważać, że chyba jestem straszną ignorantką.
Na przerwach w pracy uciekam od kuchennych rozmów na temat spotykanej sławy, bo po prostu nie wiem, kim ta osoba jest i czego dokonała. Nie chcę, żeby ludzie myśleli, że nie obchodzi mnie, co dzieje się wokół, ale też nie chcę być zamknięta w swojej własnej bańce, gdzie jedyne co rozróżniam to tytuły piosenek i bohaterowie ulubionych książek.
I spoko, na pewno na swojej drodze spotykają nieustannie osoby, które proszą o autografy czy zdjęcie, wiec taka zwykła, profesjonalna rozmowa jest miłą odskocznią. Mówię z własnego doświadczenia, bo jestem, cóż... powiedzmy, że dosyć znaną aktorką :)
Nie no, nie jestem. Ale na wsi, w której mieszkam Stuhr ma posiadłość. Zawsze coś
Rozbawił mnie Twój komentarz Xatris XD
Mmm więcej takich komentarzy ^^
no nie? dobrze czasem poczuc sie slawnym czlowiekiem, ktory moze spokojnie pogadac, zrobic zakupy czy cos...
Kiedyś miałem przyjemność obsługiwać pewną znaną piosenkarkę. Nie poznałem jej (miała ubraną czapkę i okulary), posługiwała się swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem, a nie pseudonimem scenicznym. Dopiero koleżanka z pracy powiedziała mi kto to. Zachowaliśmy pełny profesjonalizm, bez robienia afery, autografów, dzwonienia po paparazzi itd. Jej manager później podziękował nam za to.
2 razy bylam na finale WOSP w Wawie, w studio TV
15 Woodstockow, przewijali sie muzycy i ich ekipy za scena
warsztaty i ASP w ostatnim roku, tez obsluga garderob
robilam swoje, pomagalam, przynosilam czy co tam, ale piszczenia i stawania w kolejce po autografy nie bylo, przynajmniej w mojej grupie...
osaczanie tych ludzi przez obsluge eventu wydaje mi sie nieco nie na miejscu...
Ja osobiście nie rozumiem tego fenomenu. Czym tu się jarać? Przecież to są normalni ludzie, jak Ja czy Ty.. Po prostu mają talent do czegoś i tyle... No może i szczęścia, trochę...
Też tak zawsze myślałam, można kogoś lubić, ale taki pościg za znaną osobą jest chory.
A mnie celebryci zwyczajnie nie „jarają”. Kilka razy spotkałam jednego czy drugiego i od samego początku wiedziałam, kim są. Jeden z nich był dość znanym aktorem, drugi też, trzeci był pogodynkiem. Taka miejscowość, typowo turystyczna, więc się czasem różni ludzie przewijają. Wszyscy przyszli do miejsca, w którym pracowałam, rozmawiałam z nimi, pożartowałam, ale jak z każdym innym klientem. Nie mam w sobie czegoś takiego, że czuję jakiś zachwyt, ciekawość, nawet jeśli daną osobę lubię za odgrywane role itd. Później znajomi pytali, czemu zdjęcia sobie nie zrobiłam, autografu nie wzięłam jak inni, a ja pytałam „Ale po co”? Naprawdę nie wiem po co mi taki autograf czy zdjęcie, po co mam robić maślane oczy? Nawet nie wiem, czy oni zdawali sobie w ogóle sprawę, że ich poznałam, bo rozmawiałam na zupełnie normalne tematy jak z każdym innym człowiekiem, nie wgapiałam się itd.
Dla mnie rozmowy o celebrytach są... nudne. ;)
I tak postępują profesjonaliści. Absolutnie popieram i rozumiem. Znani ludzie to dla wielu trampolina do fejmu w mediach społecznościowych, ludzie potrafią robić skandaliczne rzeczy. Nawet nie w złej wierze, po prostu nie mają pojęcia. Potem odkręcanie tego to praca i czas ludzi, którzy i tak mają mnóstwo na głowie, a autor całego zamieszania błogo nieświadomy albo udaje idiotę.
Ja nigdy nie rozumiałam czym tu się jarać. Mam jakiś tam aktorów,których lubię, ale jakbym ich spotkała wolałabym porozmawiać niż robić selfie i szczać po nogach.
O czym byś chciała porozmawiać z obcą Ci osobą? Pytam z ciekawości nie złośliwości ;)
Spokojnie nie jesteś ignorantką tylko masz inny rodzaj zainteresowań. I przy okazji dajesz chwilę wytchnienia sławnym osobom.
Ja również nie rozpoznaję gwiazd filmowych czy muzycznych, poza kilkoma wyjątkami. I nie jest mi z tym źle. A wcale to nie oznacza że nie potrafię się wypowiedzieć na temat filmów. Ba czasem bywa że mam dużo więcej do powiedzenia niż osoba która zna wszystkie gwiazdy i gwiazdeczki (w temacie muzyki się nie wypowiadam ale z innych powodów). Poszukaj ludzi z takimi zainteresowaniami jak twoje.
Witaj w klubie. Moim zdaniem to objaw dorosłości. Ja tez jarałam się celebrytami.. w gimnazjum. Potem człowiek dorasta i mądrzeje. Oczywiście nie wszyscy. I przestaje interesować się głupotami. Ma swoje hobby i pasje. Nie wstydź się mówić o tym bo moim zdaniem bardziej żenujące jest robienie sobie fot ze znanymi osobami.
Sądzę, ze kazdy z nas jest ignorantem w jakiś dziedzinach zycia. Nie znam nikogo, kto jednocześnie by znał się na sztuce, literaturze, polityce, filmach, teatrze, filozofii, technologi, sporcie... i długo można by jeszcze wymieniać. Sama zostałam kiedyś nazwana ignorantką, bo nie wiem kto grał ojca chrzestnego- a potem ta osoba rzuciła focha, bo rzuciłam jej, ze ona nie wie kto to Beksiński(a podobno jeden z większych Polskich malarzy współczesnych).