#Lxr6Q
W moim 30-letnim życiu wydarzyło się tyle, że starczyłoby na 30-40 wyznań.
Najważniejsze o urodzeniu mojego wcześniaka (900g) i naszej śmierci podczas porodu, na którą skazał nas personel szpitala już opisałam. Byłam pewna, że to mój upór i podświadomość uratowała nas, dopiero teraz kiedy z bratem (mieszka na stałe w UK) przeszukaliśmy stary dom babki, zobaczyłam że jest coś jeszcze.
Matka mojej mamy wychowywała się w małej rosyjskiej wiosce. Z jej opowiadania wiem, że wieku 16 lat utonęła. Wyciągnęła ją i uratowała szeptucha (taki niby rodzaj wiedźmy) niewiele starsza od niej. Następnie wyemigrowały do Polszy na Lubelszczyzne. W wieku 30 lat babka miała za sobą 2 rozwody, podróż do USA - do swojego brata i kilkoro dzieci. Chwilę później i schizofrenię, która niszczyła rodzinę, za to szeptucha została (najlepsza przyjaciółka i sąsiadka).
W wieku 8 lat moja mama uległa wypadkowi. Zatrzymało się jej tętno. Felczer (taki lekarz bez dyplomu), który przybył wtedy do jej domu (komuna i wieś - 0 szpitala) stwierdził zgon.
Ksiądz namaścił, odpuścił grzechy i wszyscy wyszli. Wszyscy poza babką i szeptuchą.
Po 20 minutach mama miała gorączkę i majaczyła, ale żyła. Mama wszystko pamięta z tamtego zdarzenia, włącznie ze swądem ziemi i uczuciem błogości podczas wychodzenia z ciała. Opowiadała mi, ale tylko raz. W wieku 30 lat zachorowała na schizofrenię i nigdy więcej nie wróciła do tematu.
Ja umarłam w wieku 28 lat - podczas w/w porodu. W kwietniu skończyłam 30 lat.
Zgadnijcie kto ostatnio czuje ścisk i duchotę we własnym mieszkaniu, kiedy w nocy idzie po dużym pustym salonie do WC? A kto słyszy głosy i widzi rzeczy we śnie, które odzwierciedlają się w 100% (nawet głupią kradzież telefonu mojego brata)?
Tak ja....
Nie idę do psychiatry, diagnozę znam.
Nie chcę skończyć w szpitalu tak jak mama.
Co do domu babki, to znaleźliśmy tam z bratem 2 otwierane deski w podłodze pod meblami kuchennymi a tam... piwnicę!!! W niej babki zeszyt z notatkami z angielskiego, który na odwrocie ma dziwne symbole i niezrozumiałe rosyjskie słowa (a znam ten język prawie jak polski) łącznie ze zdjęciami wszystkich chyba babki zmarłych synów (tylko jej córkom dane było żyć). Wzięłam to do domu - to był błąd. Teraz naprawę potrzebuje leków psychotropowych.
Ale co mam opowiedzieć lekarzowi? Śmierć kobiet w mojej rodzinie czy cudowne ich wskrzeszenie? Zeszyt i szeptuchę? Przecież to idiotyzm, a ja naprawdę nie chcę skończyć jak mama... ale już tak bardzo się tego wszystkiego boję. Czego najbardziej?
Że mój syn mając 30 lat wedle schematu też będzie ICH słyszał. Boże, za co? Czemu ja? Jak to pokonać?
Schizofrenia dziedziczona przez kobiety w rodzinie, dobry psychiatra powinien Ci pomóc; wczesniej choroba nie leczona (jak pisał autorka wieś, komuna, 0 szpitali), powodzenia w leczeniu
W końcu ktoś udzielił porady bardziej profesjonalnej niż egzorcyzmy i magia.
Bo na tej stronie przesiadują w większości ogromni idioci, czego wy się spodziewacie? Że podejdą do tematu naukowo? Nie, do wróżki/egzorcysty/kogoś jeszcze co nic nie umie.
Dokładnie tak udać się do lekarza, wróżka czy ksiądz nic nie zdziałają. Zabobony starych lat wróżki i te sprawy to tylko do wyciągania kasy są, jak bardzo ludzie są naiwni by wierzyć w ich ,, święta moc"
Autorka napisala też ze jej matkę zamknięto w szpitalu więc nie dziwi jej lek przed lekarzem,ale dobry psychiatra to podstawa,a ta szeptucha to dla spokoju ducha jeżeli autorka w to wierzy. I mimo komentarza homohabilis o te "wróżki" to często sa stare babcie ktore za taką"pomoc" wcale nie chcą kasy w odróżnieniu od wspaniałych księży...
Z jednej strony tak, jak najbardziej. A z drugiej strony mamy autorkę, która nie chce iść do lekarza i sama nakręciła się nadprzyrodzone moce. Może jej bardziej wtedy coś nadprzyrodzonego pomoże, jak placebo zadziała
Rozumiem strach przed zamknięciem w szpitalu, ale to już nie te czasy. Schizofrenika się zamyka, kiedy sprawia zagrożenie dla siebie lub otoczenia. W ciągu ostatnich 20 lat wprowadzono trochę nowych leków. Nie widzę tu żadnej "magii". Wszystko z medycznego punktu widzenia jest do wyjaśnienia.
Ja bym jednak szła do szpitala. Osoba chora na tą chorobę może normalnie żyć, jeśli regularnie przyjmuje leki. Jeśli nie przyjmuje lub przerywa zażywanie bo "czuje się już dobrze" to choroba robi coraz większe spustoszenie. Z drugiej strony: podobno człowiek chory na schizofrenię zwykle nie dopuszcza do siebie faktu, że jest chory. Skoro to wiesz, może to tak naprawdę co innego. Może to jakaś siła sugestii, że skoro ktoś chory w twojej rodzinie to ty na pewno też będziesz. Trudno powiedzieć. Odcinam się tutaj od paranormalnych rzeczy, bo to też trudno stwierdzić, że to prawda. Z tej historii mógłby powstać ciekawy film.
Dla mnie to też raczej nie jest schizofrenia. Dobry terapeuta i sprawa by sie wyjaśniła. Nie wiem czasem, czy ta szeptucha nie zmanipulowała babcią, zasadzajac w niej jakieś leki, które pózniej babcia przekazała wam. A to, że to sie nasiliło po wzięciu zeszytu do domu oznacza jedynie to, jak wielkie są te lęki. Idź na terapię, jesteś inteligentna i na pewno szybko wszystko zrozumiesz.
Schizofrenia jest dziedziczna, więc nie dziwne że ją masz.
No shit, Sherlock...
Radzę jednak poczytać trochę zanim się wypowiesz na jakiś temat. Schizofrenia nie jest chorobą dziedziczną .
@Nbhd, radzę trochę jednak poczytać, zanim się wypowiesz na jakiś temat. Schizofrenia ma podłoże genetyczne, więc predyspozycja do występowania schizofrenii jest dziedziczna. Stopień dziedziczenia nie jest duży, bo 10% dla dzieci i około 4% dla wnuków, ale jednak istnieje. Sam znam kilka przypadków występowania tej choroby dziedzicznie.
Schizofrenia jest dziedziczna i zapewne może autorka cierpieć na wczesne stadium. Stąd te wszystkie "szepty", a jak człowiek się wyczuli, to tym bardziej się nasilają. Jak dla mnie żadna magia, sama nauka i biologia.
W wieku ok. 10 lat zemdlałam? Totalna śmierć, ale przeżyłam cudem.Tez był błogi stan. Cudowne uczucie. Od tamtej pory jak mi się coś śni, to wiem, że się spełni (pisałam o tym wyznanie nawet). Lub wiem, po prostu wiem niektóre rzeczy. Dodatkowo czasem boję się być we własnym domu, bo "jest dziwnie". Mama patrzyła się na mnie jak na dziwoląga, kiedy jej mówiłam niektóre rzeczy, ale jak zobaczyła, że to co mówię to sie sprawdza, to.... wierzy. Przyjaciółki już też... :)
Dziwne, ale podoba mi się to. Dobrze, że nie mam większych "schizów". Ostatnio to sie nasiliło, ale zauważyłam, że np. teraz podczas sesji przeczytam raz materiał i dostaje 5. a dawniej musiałam wszystko zakuwać na pamięć.
Może spróbuj wizyty u egzorcysty?
Popieram.
Albo rozsyp sól ewentualnie pokrop dom, pokoje wodą święconą;)
Egzorcysta pomoże tylko jeśli autorka jest wierząca i będzie chciała wyrzec się w wszelkich kontaktów z mocami. W przeciwnym wypadku nie ma co sobie głowy zawracać
Biorąc pod uwagę, że pojawia się w wyznaniu szeptucha to by były moje pierwsze kroki
Skoro większość kobiet z jej rodziny miała schizofrenie to raczej myślę, ze to jej początki, a nie żadne strachy:)
21GUNS przecież autorka napisala,że wie ze to schizofrenia,ale boi się zamkniecia w psychiatryku jak jej mama... Przecież nie napisala że to jakieś strachy :P
Ona ma schizofrenię, to są objawy książkowe. Schizofrenikom się wydaje, że nawet przepowiadają przyszłość, wszystko ich straszy, przedmioty w domu latają, potrafią sobie krzywdę robić i nie wiedzą, że to oni, czują dotyk, dźwięki, widzą zmarłych itd.
Żaden ksiądz nie chce się tym zająć.
Zresztą ja też nie chce.
Jestem ateistą. Moja mama latała do księży - nic nie dało
Ksiądz to nie psychiatra, schizofrenię wodą święconą i jakimkś rytuałami trudno z człowieka wyciągnąć.
Jakimiś*
Choroby psychiczne są straszne...
A ta szeptucha jeszcze żyje?
Nie rozumiem, jak umarlas?
Też tego nie rozumiem
Pewnie chodzi o śmierć kliniczną
Lekarz dał diagnozę, że ma umrzeć. I "niby umarła" ale sie "obudziła"
Było takie wyznanie faktycznie. Jak znajde do podrzuce linka. Ogólnie chyba chodziło,że podczas porodu sie wykrwawiała i bylo zatrzymanie akcji serca.
Najprawdopodobniej stwierdzono zatrzymanie czynności życiowych; oddech, tętno, itp., ale jakimś cudem te czynności powróciły. Przynajmniej ja to tak rozumiem.
Podrzućcie link jak znajdziecie, będę bardzo wdzięczna
ja to odebrałam bardziej jako "skazanie" przez lekarzy na śmierć, bo były małe szanse na przeżycie. ale jeśli jest to rzeczywiście schizofrenia, to osoba chora może to odbierać jako właśnie śmierć. tak samo to utonięcie - to mogło być zakrztuszenie, po którym mama się dłużej nie wybudzała, a jej późniejsza "śmierć" - no ile razy się zdarzało, że ktoś się budził w ostatniej chwili, bo nawet w obecnych czasach lekarze źle ocenili stan takiej osoby?
Zwyczajnie. Reanimiwali mnie i intubowali podczas porodu.
Zatrzymanie czynności życiowych
Nirlaway mogłabyś podrzucić link do poprzedniego wyznania? Dla ciebie jest to najłatwiejsze.
Schizofrenia to straszna choroba. Przykre.