#Ltqly

W okresie tego całego wirusa zaczęłam więcej czasu spędzać z mamą. Nigdy nie byłyśmy bardzo blisko, w dodatku teraz jestem na studiach i widujemy się dosyć rzadko ze względu na odległość. I może to nie anonimowe, ale mama dzisiaj po paru lampkach wina opowiedziała mi coś, czego nigdy wcześniej nikomu nie wyjawiła.

Kiedyś miałam brata, który zmarł mając zaledwie 2 lata. Brat urodził się z wadą serca i od początku lekarze wprost mówili, że długo nie pożyje, jednak cała rodzina nie brała na poważnie tych prognoz i wierzyła, że brat wyzdrowieje, że stanie się jakiś cud. Mama jednak w duchu przygotowywała się na jego odejście. Gdy był niemowlakiem, często brała go do ręki i gdy układa go do snu, to udawała, że jego kołyska to tak naprawdę mała trumienka. Nie mogła sobie wyobrazić jak takie małe stworzenie może mieć urządzony pogrzeb i jak mała musi być dla niego trumienka (brat był znacznie mniejszy niż powinien być). Kiedy w końcu brat odszedł, mama była bardzo spokojna. Rodzina ojca wręcz zarzucała jej nieczułość, bo nie okazywała swych emocji otwarcie. W rzeczywistości praktycznie od pierwszego dnia przygotowywała się na jego śmierć, a gdy w końcu przyszedł jego czas, to poczuła ogromną ulgę.
scor Odpowiedz

Ludziom stojącym z boku zawsze jest łatwo mówić i komentować zachowanie innych osób, Ciekawe, co sami by zrobili mając świadomość, że ich dziecko może umrzeć w każdej chwili. Nic dziwnego, że Twoja mama odczuła ulgę.

Corazwiecejpustki Odpowiedz

Jasne, przeciez oni wiedza lepiej jak nalezy sie zachowywac, co czuc i jak to pokazywac. Najwazniejsze sa pozory. Nawiasem mowiac, miec czas na pozegnanie i zrobic to. Troche szczescie w nieszczesciu.

antonizelazo

Miałem napisać taki właśnie komentarz. Dzięki tobie daje poprostu plusika :) ps. Nie zawsze pisze przecinki

ohlala

Zawsze tak jest, zresztą nawet w internecie widać, że według wielu osób istnieje tylko jeden sposób radzenia sobie z żałobą. A jeśli ktoś się z nią nie obnosi przez co najmniej pół roku to już w ogóle.

Baaba Odpowiedz

Miałam podobnie, kiedy dowiedziałam się o chorobie córeczki. Od momentu diagnozy przygotowywałam się na jej odejście. Patrząc każdego dnia na ogrom cierpienia, jaki jej towarzyszył w chwili jej odejścia poczułam ulgę, że ten ból się wreszcie skończył. Mnie też rodzina oskarżyła, ze jestem zimna i wyrachowana, że cieszę się, ze moje dziecko umarło, bo nie płakałam na jej pogrzebie,a ja czułam ulgę, że już nie cierpi. Tylko teść, który czuwał z nami przy niej w jej ostatnich dniach i widział to wszystko nigdy nic nie powiedział, tylko patrzył na mnie z wielkim smutkiem, gdy inni mnie oskarżali. Z moim dzieckiem umarła część mnie i nie ma dnia, żebym o tym nie myślała, bardzo za nią tęsknię. Ten ból jest czasem nie do zniesienia i choć nauczyłam się z nim żyć nigdy nie mija.

kjujik92

Moje dziecko też ma już wyrok. Nie wiemy na kiedy. Odkad się z tym pogodziłam jest mi łatwiej, wiem że prawdopodobnie dzieki temu będę w stanie nie zwariować.

Jawiem1210 Odpowiedz

Bo śmierć bliskich nie musi być bardzo bolesna, wystarczy się na nią przygotować, jak Twoja mama. Nie ma sensu zakładać, że jak ktoś jest młody i zdrowy, to będzie miał długie życie. Może jutro pierdolnie go samochód na przejściu dla pieszych i tyle będzie z tej jego młodości i jego zdrowia. Jeśli ktoś jest dla nas ważny, to należy dbać o tę relację teraz, nie odkładać spotkań na potem, żegnać się za każdym razem, jakbyście się mieli zobaczyć ostatni raz i każdy konflikt rozwiązywać nim się rozejdziecie lub pójdziecie spać. Ja stosuję się do tych zasad od lat, dlatego byłam gotowa na nagłą i niespodziewaną śmierć mojego taty. Moja żałoba była prawie bezbolesna, mało płakałam, bo po prostu było to dla mnie kolejnym etapem. Zdążyłam się z nim pożegnać, bo zawsze go tak żegnałam, jak zawsze zapamiętałam naszą ostatnią rozmowę, więc teraz nic sobie nie wyrzucam. Mimo że różnie między nami bywało, to jednak jestem spokojna, ze zrobiłam co mogłam, by mieć z nim jak najlepszą relację. Psychiatra nazwał to nerwicą lękową, ale moim zdaniem to po prostu rozsądek i zapobiegliwość. Każdy z nas kiedyś umrze, to żadna tajemnica, więc niech nikt nie narzeka, ze nie miało się czasu na pożegnanie z kimś bliskim, bo czas na pożegnanie to całe nasze wspólne życie.

Vito857 Odpowiedz

Ludzie poboczni nigdy nie zrozumieją, że ktoś, kto na zewnątrz wygląda na spokojnego powoli umierał w środku, bo wiedział, co się stanie.

Torototo90 Odpowiedz

Czytam komentarze i jest mi przykro. W kraju, w którym mieszkam każdy chodzi w czym mu się podoba i co w tym złego? Jestem mężczyzną, który nie lubi wyróżniać się z tłumu ale co mnie w obchodzi jak ktoś się nosi? Póki Wam ktoś krzywdy nie robi jaka jest różnica, czy nosi szpilki czy nie (niezależnie od płci). Po prostu Was nie rozumiem. Autor nikogo nie gwałci, nie nagabuje, chodzi w damskich ciuszkach, za to trzeba linczować? Podobnie było kiedyś z kobietami, które chciały nosic spodnie...

Seven777 Odpowiedz

Wg mnie nie ma nic straszniejszego niż śmierć dziecka...

Mmpp00 Odpowiedz

Ludzie zawsze będą komentować. Niestety nic się w tej kwestii nie zmieni. Współczuję mamie, ale przynajmniej chłopiec nie cierpiał długo..

Dodaj anonimowe wyznanie