#LfN9e
Standardowo, miał wymówki żeby się nie spotkać, bo zapracowany, bo pracy dużo (ma własną działalność). Byłam wyrozumiała, bo to początek firmy... aż do momentu kiedy przeczytałam słodkie wiadomości z babą, 10 lat starszą, która ma męża i 2 dzieci. Nawet się nie tłumaczył. Ja byłam załamana, miałam ochotę umrzeć, ktoś kogo tak kochałam tak mnie zawiódł. Rzuciłam wszystko, nie wychodziłam z łóżka, ryczałam całymi dniami. Po jakimś czasie doszłam w miarę do siebie, zaczęłam się spotykać z ludźmi, poznałam nowe znajomości. Nawet poznałam faceta, zaczęło nam się układać, poczułam, że żyję.
Ale co ja głupia zrobiłam? Odezwał się ex i z "miłości" rzuciłam dla niego wszystko. Początkowo było cudownie, staram się, jeździł, no jak kiedyś. A potem co? Zostałam tak zmieszaną z błotem, że znów nie chce mi się żyć. Może olałam miłość życia dla kogoś kto stwierdził, że jestem idiotką i już dawno mnie nie kocha, ale po prostu chciał jakoś zorganizować sobie czas żeby nie siedzieć samemu. Dzięki niemu teraz znów nie chce mi się żyć i czuje się jak zero... Być z kimś tyle lat i tak kochać, a w zamian jest się "opcją".
Nie dzięki niemu, tylko dzięki swojej decyzji. Podejmujesz decyzję, ponosisz konsekwencje. Zapamiętaj, będzie ci się łatwiej żyło bez szukania winnych.
Brzmisz jakbyś chciał powiedzieć, żeby winy szukała w sobie, a to też żadna droga! Czasami inni po prostu są źli i są manipulantami, a własna naiwność to swego rodzaju niedojrzałość uczuciowa. Tym bardziej że miłość zaczęła się tak młodo i brak wszelkich innych doświadczeń. No to teraz autorka dostała mocną lekcję, nauczy się bardziej polegać na sobie i sama zacznie dobierać najlepsze towarzystwo. Miejmy nadzieję.
Autorka raz dostała po dupie i potem dała się sponiewierać po raz drugi. Oczywiście, że on jest winny tego, że źle ją traktował. Ale to ona podjęła głupią decyzję o powrocie i to jest jej wina. Zrzucanie winy za swoje własne działania na ludzi dookoła jest żałosne i nikomu nie pomaga.
To jest bardzo dobra rada. :) Tylko nieliczni mogą się z tym utożsamić.
Patrząc na to jak napisałaś to wyznanie, niczemu sie nie dziwie 😁
Ale jesteście wredni dla autorki, żmije. Chyba nie kochaliście nikogo w życiu na zabój. Popełniła błąd, opisała historię, może będzie przestrogą dla innej kobiety, która waha się, czy wrócić do eks. Zamiast wylewać wiadro pomyj, lepiej nic nie pisać. Trzymaj się autorko, napewno zaznasz jeszcze kiedyś szczęścia u kogoś normalnego! :)
No nie, sama sie zdradzila i dała dupy innemu. Chyba nie rozumiesz co to emocje. Może mało emocjonalnym czlowiekiem jesteś
Ale autorka nie obarcza za głupotę nikogo prócz siebie i za okrucieństwo nikogo prócz swojego byłego. Wszystko się zgadza, po co jeszcze ją mieszać z błotem?
Słuchaj kretynko, autorka jest sama sobie winna, mogła myśleć dwa razy, za nim polazła do swojego eks.
Niektórzy faceci są po prostu ch*jami i dlatego trzeba starać się mimo miłości myśleć trzeźwo i starać się widzieć wady drugiej osoby. Inaczej konsekwencje mogą być przykre.
To była Twoja decyzja, że rzuciłaś dla niego wszystko, nie próbuj teraz znaleźć winnego skoro wiedziałaś jakim jest człowiekiem. Mimo wszystko szkoda mi Cię, ale z drugiej strony no cóż, masz nauczkę.
Jesteś dorosłą kobietą (a przynajmniej pełnoletnią) i sama odpowiadasz za swoje decyzje. Obarczanie nimi kogokolwiek, nawet takiego kutasa jak twój były jest bez sensu, on tego za ciebie nie zdecydował.
jestem z ciebie dumna, ze to widzisz i dalas rade to rpzerwac
wiele kobiet w podobnej sytuacji zostaje i ejszcze stara sie dla takiego gnoja, bo moze sie uda i cie wybierze
no i wlasnie dlatego do zdrajcow sie nie wraca...
wspolczuje ci mocno, mi sie tez rozpadl 6letni zwiazek przez zdradzajcego gnoja
co do twojego, to odszukaj meza tej baby i mu zwyczajnie powiedz, jaka szmate ma w domu
moze z tym drugim da sie jeszcze cos odbudowac?
Ja bym nie chciał wrócić do związku z taką kobietą, co to na kiwnięcie palca exa, który ją zdradzał i się bawił potrafiła "rzucić wszystko".
Mówią, że dwa razy do tej samej rzeki nie można wejść.
Chyba, ze akurat zamarzla.
Corazwiecejpustki: Wtedy też nie, bo chodzisz po lodzie, czyli po niej, a nie do niej wchodzisz.
@ KajKo: Ta analogia jest byc moze, choc przypadkiem, nieco bardziej trafna niz w zamierzeniu. Byc moze autorka poruszala sie po powierzchni zwiazkow, bedac przekonana, ze wchodzi gleboko. To tlumaczyloby zachowanie obojga. Tanczac na lodzie latwo sie przewrocic i rozbic sobie nos.
Dostałaś to na co zasłużyłaś. Poza tym przemyśl swoje zachowanie i zastanów się, dlaczego Cię zdradził. Zawsze jest jakiś powód.
Może gość ma qurewski charakter i dyma wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka?