#LJVZg
- urodzenie się w złej rodzinie
- rodzice, którzy sami nie byli kochani
- przemoc psychiczna i fizyczna ojca nad matką w czasie jej ciąży
- bycie dzieckiem niechcianym i częste słyszenie o tym
- bieda, chodzenie w ubraniach po kimś, jak obdartus, ciągłe poczucie bycia gorszym.
-- nienawiść do mnie od strony babki (matki mojego ojca)
- alkoholizm ojca i brak poczucia bezpieczeństwa, wykorzystywanie przez rodziców dla zdobycia pieniędzy
- jako dziecko częste przebywanie ze znajomymi rodziców, którzy byli zboczeni, i słyszenie częstych podtekstów seksualnych
- wyzwiska, wyśmiewanie, poniżanie przez rówieśników, co zatem idzie – w dalszej części strach przed ludźmi. I brak pewności siebie.
- zdolność zrobienia wszystkiego dla innych, aby tylko ktoś mnie polubił i przy okazji nie krzywdził
- brak odwagi, strach lęk, obawa.
To są moje demony, które idą za mną przez całe życie i uniemożliwiają mi zdobycie tego, czego pragnę. Dopiero teraz, po trzydziestu, czterdziestu latach życia mam odwagę stawić temu wszystkiemu czoła. Moim celem jest obrócenie tego wszystkiego w siłę, która doprowadzi do sukcesu.
Napisanie tego wszystkiego na forum publicznym nawet anonimowo jest pierwszym krokiem do zmiany. Wierzę, że jest to możliwe, że są ludzie, którzy może przeżyli coś podobnego jak ja, a może nawet dużo, dużo gorsze rzeczy i odnaleźli swoją drogę w życiu, a teraz są szczęśliwi.
Trochę rozumiem. Mój ojciec bywał przemocowy - do mnie "tylko" przemoc psychiczna i lekka fizyczna. Kilka razy mnie uderzył, nie za mocno, ale często się szarpaliśmy. Jeśli chodzi o moją mamę, to stosował względem niej jeszcze przemoc seksualną. To mnie zniszczyło. Na końcu popełnił samobójstwo, bo miał różne problemy zdrowotne, bardziej neurologiczne niż psychiczne i nie wytrzymywał tego. Jego matka obwiniała o to mnie i moją mamę. Niektórzy z rodziny też. Po roku babka przestała mnie obwiniać, ale ja nie zapomniałam. Boli mnie to, że muszę mieć z nią kontakt, do końca jej życia. W szkole też spotkało mnie dużo złego, w tym groźby śmierci i ataki (przemoc fizyczna, na szczęście nie miałam nic złamanego, ani krew się nie lała). Czułam się odrzucona i samotna. Nadal trudno mi się zaprzyjaźniać, chociaż próbuję. Jest nas więcej - osób z problemami. Jestem młoda, a czuję się wrakiem. Rozmawiam z ludźmi i się uśmiecham, ale w środku ten smutek i strach, że złe rzeczy mogą się powtórzyć, zostały. Może inni to czują. Pocieszenia szukam w małych rzeczach, hobby, religii i małych ilościach alkoholu, głównie w weekendy. Jakoś się trzymam, ale zastanawiam się, jak dorośli ludzie, w dodatku po przejściach, mogą być szczęśliwi. Najbardziej mi pomaga religia. I cieszę się, że już w życiu jest mi lepiej. Dobrze, że próbujesz się trzymać i zmieniać życie
Gratuluję odwagi, podejścia i decyzji.
Jest wiele metod radzenia sobie ze stresem i traumami, szukaj, korzystaj, czytaj i bądź jak najlepszą wersją siebie
#ZłyDotyk #NicMnieNieZłamie .
Miałam podobnie. Nie wyszłam z tego. Może komuś się kiedyś udało, ale powątpiewam.