Nie wiem, co powinienem zrobić. Rozważam pójście do seminarium (Seminarium Towarzystwa Salezjańskiego; SDB), ale z drugiej strony nie wiem, czy to moja droga życia. Niby mam jeszcze przed sobą dużo czasu, ale będąc szczerym, chciałbym wiedzieć, jak odnaleźć to coś w sobie, dzięki czemu zadecyduję. Uwielbiam pracę z dziećmi i młodzieżą oraz ludźmi, a wiara jest u mnie mocna.
Problemem jest również to, że od zawsze chciałem mieć żonę i dzieci. Nie wiem, co zrobić. Próbuję pytać w modlitwie, ale nie widzę jednoznacznych znaków. Nie chcę podjąć decyzji, której będę żałował w przyszłości.
Dodaj anonimowe wyznanie
Można mieć żonę i dzieci i jednoczenie być człowiekiem wierzącym, czynnie zaangażowanym w różne akcje związane z pomaganiem młodzieży, aktywnym we wspólnotach, dającym innym przykład życia wzorowego chrześcijanina. Bycie księdzem to samotność. W samotności łatwo o utratę poczucia sensu.
Można np. zostać katechetą albo nauczycielem/ wychowawcą w Domu Dziecka lub w innym miejscu, w którym da się okazywać serce ludziom, którzy tego potrzebują. Jak ktoś chce mieć rodzinę, to szkoda z tego rezygnować.
Trochę nie wiem na jakie jednoznaczne znaki czekasz. Wierzysz w Boga którego nie da się zobaczyć, a myślisz że znak od niego będzie dosłownie drogowskazem który wyrosnie ci pod stopami? Z tego co wiem to seminarium ma byc własnie okresem w którym sprawdzisz czy to droga dla ciebie i masz prawo zrezygnowac w każdej chwili (tak mi się wydaję, moge się mylić). Ze ślubu i dziecka już się ciężej wymiksować, ale to tez się nie dzieje tak ze stwierdzasz że chcesz żonę i następnego dnia masz ją u boku. Jako ksiądź to jedyna opcja kontaktu z dziećmi to jako katecheta czy prowadzący jakieś oazy, ale biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia w kościele to nie wiem czy chciałbyś by każdy patrzył na ciebie jak na potencjalnego p...fila.
"Rozważam pójście do seminarium (Seminarium Towarzystwa Salezjańskiego; SDB), ale z drugiej strony nie wiem, czy to moja droga życia."
Z jednej strony - seminarium trwa parę lat właśnie po to, aby można się było przekonać, czy się wybiera właściwą drogę.
Z drugiej strony - życie duchownego _po_ seminarium krańcowo odbiega od rzeczywistości uczelnianej; te zderzenia podobno bywają... mocne i bolesne. Możesz więc zachwycić się w seminarium swoją drogą życiową, a po nim - łup! bęc! i kopniak od rzeczywistości.
Znam księży, którzy mają powołanie, podejście do ludzi i chęć krzewienia wiary bez stygmatyzowania. Ale trafili do takiej diecezji, że siedzą i załamują ręce, że każde ich działanie na rzecz promocji kościoła jest co chwila niweczone przez innych księży. Kościół jako organizacja jest niestety bardzo zepsuty: jako szeregowy ksiądz go nie naprawisz, a żeby dojść gdzieś wyżej musiałbyś być tak samo zepsuty. To nie zarzut pod kątem chrześcijaństwa, wszystkie duże organizacje polityczne tak funkcjonują, bo ludzie niestety taką mają naturę. Prace z dziećmi i młodzieżą możesz uskuteczniac też w harcerstwie lub wybierając inna ścieżkę zawodową
Zostań księdzem kościoła polskokatolickiego. Nie dość, że to nasz, polski, kościół, a nie wartkanska mafia, to jeszcze masz żonę, dzieci, pracujesz w innym zawodzie niż ksiądz.
Czyli co, u Rydzyka?
=>Dragomir Nie, u Rydzyka to jest zakon trotylianów. :)
Wyguglaj sobie Kościół Polskokatolicki, to starokatolicki kościół powstały w XIX w. w USA (jak sama nazwa wskazuje :) )
Ale nazwa nie wskazuje na USA, ale spoko, wyguglam.
To idź na popa, czy pastora.
A czytałeś Biblię gdzie tam jest coś napisane o celibacie?
Kościół Rzymsko Katolicki to nie kościół to zwiedzenie.
CZYTAJ BIBLIĘ PRZEKŁAD WARSZAWSKI A POZNASZ PRAWDĘ!
Jeśli to wyznanie jest prawdziwe (piszę tak, bo ostatnio grasuje tu pewien bajkopisarz), to uważam, że nie powinieneś rezygnować z założenia rodziny. W tych czasach w Polsce zakłada się coraz mniej rodzin. Myślę, że jesteś dobrym człowiekiem i że byłbyś dobrym ojcem i mężem. Twoje dzieci, dzięki Twoim genom i odpowiedniemu wychowaniu, też mogłyby być dobrymi ludźmi i wzbogać nasze społeczeństwo. Ciekawie wypowiadał się o zakładaniu rodziny Szymon Pękala, który prowadzi na YT następujące kanały: "Szymon mówi" i "Wojnę idei". Bodajże w filmiku o antynatalizmie, przedstawił argumenty za posiadaniem dzieci. Jeśli dobrze pamiętam, to on sam jest z wielodzietnej rodziny i ma dzieci. Myślę, że część ludzi, która poszła do zakonów albo na księdza, żałuje tego. W mediach wiele osób opowiada o swoim odejściu, czy to zakonnice (wywiady z nimi są na kanale "7 metrów pod ziemią"), czy księża (również na tym kanale oraz na innych). Znałam chłopaka, który w bardzo dorosłym wieku poszedł na księdza i po czasie rzucił to. Nie wiem, czy chodziło o finanse, czy może o coś innego, ale podejrzewam, że on mógł być tam po prostu za dobry. Tak, w moim odczuciu za dobry na księdza. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Jedna była zakonnica opowiadała, że poszła do zakonu, żeby odnaleźć Boga, a odnalazła... siostry. Zakony i seminaria to nie jest idylla i kraina, w której wszyscy są dla siebie mili, zachowując się idealnie. Tam też mogą być konflikty i wredni ludzie. Myślę, że księża tak naprawdę są bardzo samotni, zwłaszcza że wikariusze często zmieniają parafie. Nie zapuszczą nigdzie korzeni.
W seminarium też sie rozeznaje.
Chciałem Ci napisać jak to jest pięknie wybierać ścieżkę życiową, oraz ile to znaków nam towarzyszy przy wyborze powołania. Ale zamiast tego jedynie zapewnię cię o modlitwie. Obydwie ścieżki życiowe (zakonna i rodzinna) są zarówno piękne jak i trudne. Ale to od Ciebie powinno zależeć, co wybierzesz. Nie pozwól żeby jakieś anonimy z Internetu albo bliscy mówili Ci jak żyć ;) . Pozdrawiam!