#KVdPB
Mieszkamy w bloku, więc wszystko to co się u nas działo, zapewne słyszało wielu sąsiadów. Niestety nikogo nie interesowało życie ani moje, ani mojej siostry. Jakoś sobie radziłyśmy. Szczęśliwie od 3 lat żyjemy sobie w czteroosobowej rodzince. Ja, moja młodsza siostra, mama i nasz kochany kundelek. I to właśnie o niego chodzi w tej całej historii. Jak to piesek, kiedy wyjdą z domu jego wszystkie chlebodawczynie, totalnie mu odbija. Biega, szczeka, wyje. Robi to z tęsknoty i nic na to niestety nie możemy poradzić. Więc wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy około miesiąca temu wychodzę przed pracą z psem i zaczepiła mnie moja sąsiadka. Stwierdziła, że nie chce żebyśmy miały jakieś problemy, ale sąsiedzi skarżą się, że zaniedbujemy naszego pieska, bo ciągle szczeka i piszczy. Poinformowała mnie, że niektórzy chcą już to zgłosić na policję, albo do jakiejś instytucji zajmującej się znęcaniem nad zwierzętami, bo tak nie może być, żeby ktoś tak traktował zwierzęta.
Zagotowało się we mnie niemiłosiernie mocno, aż poczułam, że ze złości mam czerwone policzki. Stwierdziłam, że jakiekolwiek tłumaczenia nic tu nie dadzą i po prostu poszłam na dalszy spacer z pieskiem.
Przez resztę dnia miałam łzy w oczach z dwóch powodów. Po pierwsze oskarżono mnie o to, że znęcam się nad psem, którego kocham z całego serca i nigdy nie pozwoliłabym zrobić mu krzywdy.
A po drugie, uświadomiłam sobie, że ktoś mógł już dawno nam pomóc. Jednak woleli odwrócić wzrok i udawać, że nic się nie dzieje. Ale kiedy chodziło o tak niedorzeczną rzecz jak znęcanie się nad psiakiem, raz dwa obrzucili mnie błotem.
Gratuluję braku mózgu :) Dziwne, że tak długo bez niego żyjecie, kochani sąsiedzi.
Znieczulica w jednym, przesada w drugim..
Doskonale Cie rozumiem bo miałam identyczną sytuacje z ojcem i również nikt nie reagował. Bardzo dobrze zrobiłyście, że się od niego odcięłyście. To wymaga ogromnej odwagi, gratuluję. A na sąsiadów naprawdę szkoda mi słów. Brak reakcji gdy ludzie są krzywdzeni..
Psiaka da się oduczyć wycia. Stopniowo ale się da, a im młodszy tym prędzej powinno pójść.
A co do niedorzecznosci, to że ktoś się interesuje czy psu krzywda się nie dzieje nie jest niedorzeczne. Niedorzeczne i niedopuszczalne jest to, że ludzie słysząc, że u sąsiadów dzieje się bardzo źle nie reagują
W takich momentach miałabym ochotę wygarnąć tym sąsiadom, jakimi pieprzonymi hipokrytami są. Od kiedy to dobro dziecka jest mniej ważne od psa?
Może by było im chociaż trochę głupio.. aczkolwiek kto nie ma mózgu to sumienia raczej też nie ma. :)
Podziwiam Cię za wytrwałość! Trzymajcie się całą czwórką! <3
Miałam identyczny problem z psem. Pomogło zostawianie włączonego telewizora/radia przed wyjściem, może warto spróbować? :)
Dysmózgia pospolita
"kiedy chodziło o tak niedorzeczną rzecz jak znęcanie się nad psiakiem," - to wcale nie jest niedorzeczne, ale okej.
A z sąsiadami tak jest zawsze. Udają, że niczego nie widzą albo wściubiają nos tam gdzie nie powinni.
znęcaniem się nad psem nie nazwałabym "niedorzeczną rzeczą".
Ale bardzo Ci współczuję, że nie reagowali na waszą kszywdę, tak samo jak na domniemaną krzywdę psa.
Myślę że autorka nie miała na myśli że znęcanie bad zwierzętami jest niedorzeczne, tylko myśl że ktoś ją o coś takiego oskarżył, bo na prawdę kocha swojego pieska
Mój chłopak ma sukę, która jest bardzo przyjacielska i każdy kto ją zna ją lubi, ale niestety jest na podwórku w kojcu, bo nie ma w domu miejsca dla takiego dużego psa, a gdy ktoś przechodzi obok niej to strasznie piszczy. Ostatnio przyjechał kurier i Dorotka zaczęła głośno piszczeć przez co ten pan stwierdził, że to przez to, że ją bijemy i się nad nią znęcamy, gdzie nikt nigdy nawet jej nie pchnął ani nic...
Teraz wlasnie tak jest za psem każdy sie wstawi i za psa dostaniesz duzo np za morderstwo a za czlowieka...