#Jjoe1
Ostatnio w związku z tym naszły mnie przemyślenia i zapytałam mojego męża, co by dał sobie wyciąć, gdyby mógł uratować mi życie.
Okazało się, że nie zrezygnował by z płodności ("No może oddałbym jedno jajko"), ale na pewno nie dałby odciąć sobie genitaliów.
Okazało się więc, że pomimo wspólnych 18 lat i 10 latach małżeństwa ch*ja nie jestem dla niego warta...
Nie jest dobrze, kiedy twoja żona potrzebuje przeszczepu twojego jądra...
...a potem jeszcze miesza jądro z ch..jem, żaląc się, czego nie jest warta.
Ona chyba potrzebuje przeszczepu mózgu :)
Żałosne jest zadawać w związku takie pytania. Czy opiekował się tobą, jak byłaś chora? Czy ogarniał domowe obowiązki? Czy zrobił ci w nocy termofor jak ci było zimno? Czy dzwonił w ciągu dnia jak się czujesz? Czy ogarnął zakupy, zebrania w szkole i wizytę u pediatry z dzieckiem? Takiego mężczyzny potrzebujesz, a nie takiego, co zadeklaruje sobie uciąć ch*ja.
Pytanie w stylu, czy jakbym była kamieniem to byś mnie kochał.
Do tego bez konkretyzowania jakim kamieniem.
A na ch... Ci jego ch...? I to odcinac? Ciesz, sie ze jajko jedno by dal. Sorry, ale nie roZumiem cb i twoich kosmicznych wymagan ( a Tez jestem kobita w dlugim zwiazku).
Najeważniejsze pytanie, to czy oddałby Cię gdybyś była butelką kaucyjną! :)
To smutne, ale niestety pokazuje "jakość" dzisiejszych mężczyzn
Jakbyś ty odciął sobie genitalia, to byś musiał lać na siedząco, tak że rozumiem to rozgoryczenie i niesmak po przeczytaniu tego wyznania. To jednak świadczy o jakiejś wyobraźni, więc paradoksalnie to jest najmądrzejszy twój komentarz.