#JauXI
Jako introwertykowi smutno mi, że powiedzenie o kimś, że jest taki cichy, spokojny, mało mówi jest rzeczą wręcz negatywną. Natomiast jak ekstrawertyk mówi przykre dla kogoś rzeczy, to po prostu uznaje się, że "O! Ten to sobie umie w życiu poradzić. Każdego przegada!".
Co? Kto takich gloryfikuje? Jak ktoś jest niemiły i opryskliwy to się mówi, że jest niemiłym człowiekiem, a nie, że poradzi sobie w życiu. Co ma do tego ekstrawertyzm? A mówienie, że ktoś jest cichy i spokojny to nie jakaś oblega, tylko zwykłe stwierdzenie faktu. Nie wiem co tak ci introwertycy się uparli, że są jakoś atakowani.
Tak, są osoby które to gloryfikują. Ekstrawertykom mówią, że są tacy zaradni i w ogóle rozgarnięci, natomiast introwertyków nazywają "dupami wołowymi".
ostatnio bardzo modne stało się bycie introwertykiem.. te 'dupy wołowe' to nje introwertycy, to po prostu dupy wołowe!!!
Ostatnio mądre jest bycie "asertywnym", "przebojowym" i "niedawanie sobie w kaszę dmuchać". Trzeba umieć "wyrażać swoje zdanie" i "walczyć o swoje prawa", a w życiu kierować się "zdrowym egoizmem". Nie można robić z siebie "męczennicy" czy "matki Teresy z Kalkuty", bo będziesz "głupi" i "sam sobie winny", skoro "pozwalasz ludziom wejść sobie na głowę". Najważniejsze to "być sobą"!
Odchył w którąkolwiek stronę nie jest zdrowy, dlatego podane hasła umieściłem w cudzysłowach. Uważam, że asertywność i takie tam to dobre zasady, ale też można sobie nimi łatwo wycierać zasady. A to już nie jest okej.
Mi też się wydaje, że jednak tak jest.
@yo77 tak, ale niektórzy traktują te pojęcia równoważnie
Ja jakoś często się spotykam ostatnio z tym, że niby ludzie introwertyczni są wyśmiewani przez ekstrawertyków. W ogóle nie wiem jaki to miałoby mieć sens, bo nigdy nie jest się tylko pojednej stronie. Mamy różne cechy i zróżnicowane charaktery, więc jak dla mnie w ogóle określanie takich podziałów rzadko kiedy dobrze się sprawdza.
DownzPiekła, jako introwertyk nie czuję się wyśmiewany, ale otoczenie lubi mi wciskać ogólnie przyjęte formy spędzania czasu lub odreagowywania emocji jako jedyne słuszne. Niektórym osobom trudno zrozumieć, że ja mam czas na życie towarzyskie i nie nakładam na siebie zbyt dużo obowiązków, żeby się umartwiać. Wprost przeciwnie: spędzam czas tak, jak sobie życzę.
Przepraszam, źle przepisałem Twój nick. Nie mogę się jakoś przestawić z tymi literkami :)
Po prostu czuć tu, że jakiś ekstrawertyk korzysta z pełniq życia + bogate życie towarzyskie, a jakiś interwertyk nie moze tego znieść.
Epizod007, masz na myśli autora wyznania czy introwertyków ogólnie? Pewnie istnieją jacyś introwertycy, którzy zazdroszczą ekstrawertykom "korzystania z życia", ale raczej nieliczni.
Mnie to wkurzają, ale te dybiące na moje małe palce u stóp kanty mebli. Skurczybyki, zawsze im się udaje.
Ostateczny dowód na to, że jego jedyną funkcją jest wpierdzielanie się w nocy w sprzęty domowe ;)
On po prostu jest tym dzielnym żołnierzem, który wychodzi na zwiad, żeby reszcie nic się nie stało
Introwersja nie przeczy silnemu charakterowi, sama posiadam obie te cechy.
Silny charakter to nie gadatliwość i towarzyskość.
Silny charakter to niezłomność, asertywność, umiejętność wyrażania własnego zdania, wiele można by o tym pisać, ale nie ma nic wspólnego z byciem pełnym energii.
Uciekłam z domu, w którym była przemoc i alkoholizm, mieszkałam na ulicy, mimo to wyszłam na prostą, znalazłam pracę, dziś zarabiam bardzo dobrze, nigdy nie wpadłam w narkotyki ani alkoholizm. Poza tym zawsze bronię swoich praw i racji, potrafię stanąć w obronie słabszego, spływa po mnie, jeśli ktoś mnie wyzywa i obraża, nie przejmuję się zdaniem innych, robię to, co uważam za słuszne i to, co daje mi szczęście. Mam silny charakter, który pozwolił mi przetrwać w najcięższych chwilach mojego życia.
Mimo to jestem introwertyczką. Mało mówię, nie mam przyjaciół, wolny czas spędzam tylko w swoim towarzystwie, zazwyczaj ludzie myślą, że jestem nieśmiała, a ja po prostu nie lubię gadać.
dziękuję za ten komentarz, dobrze to opisałaś. Mi sie nie chciało :)
W punkt.
Halo effect. Poczytaj o tym.
Kiedy ktoś jest brzydki/nielubiany, to cokolwiek zrobi, będzie odebrane negatywnie.
A jeśli ulubieniec wśród danej zbiorowości zachowa się źle, to reszta znajdzie dwieście wymówek dzięki którym odwrócą kota ogonem i stwierdzą, że przecież dobrze zrobił.
Bycie wygadanym a bycie bucem to dwie różne rzeczy. Chyba że masz tak delikatną naturę że czujesz się urażony każdym żartem czy konfliktową sytuacją.
Po za tym tak to działa że bardziej zwracamy uwagę na poradne wesołe osoby. Jeśli siedzi się cicho to nie ma jak pochwalić takiej osoby..
Ja jestem introwertykiem i wszyscy mi mówią, że umiem sobie radzić w życiu. Czemu? Bo to nie ma nic wspólnego z introwertyzmem, jestem po prostu osobą asertywną a nie dupą wołową. Introwertyzm to cenienie sobie przestrzeni osobistej i spędzanie większości czasu w samotności. Ludzie nie lubią osób, które trzeba prowadzić za rączkę, bo niczego sami nie potrafią zrobić
Kolejny samozwańczy introwertyk, który w dodatku ma problem z rozumieniem świata zewnętrznego. Oba te stwierdzenia mają wydźwięk zależny od sytuacji.
+mi jako osobie, która nie próbuje na siłe być wyjątkowa, smutno, że każdy kto nie umie zamówić pizzy przez telefon nazywa się introwertykiem.
A nie czekaj.. wisi mi to i powiewa jak większości czytających te wypociny.
Zarówno ekstrawertyk jak i introwertyk może mówić przykre rzeczy komuś. To nie jest cecha, która zalicza się tylko do jednej kategorii i koniec kropka. I nikt nie uznaje takich ludzi za "zaradnych", tylko wrednych.
Piszesz jakby bycie introwertykiem = bycie spokojnym, cichy. Nie. Sama jestem introwertyczką, ale jednocześnie charyzmatyczna, wesoła i rozgadana. Po prostu męczy mnie towarzystwo innych.
Poza tym, częściej doceniania cechą jest "spokojny", "cierpliwy", niż "rozgadany"
co ty pierolisz? Ty widzisz to negatywnie, co nie sprawia, że wszyscy inni też