#YHzPw
Ostatnio dowiedzieliśmy się, że teściowa mojej młodszej siostry została zdiagnozowana z rakiem płuc z przerzutami na wątrobę i więzy chłonne. Ogromny cios dla szwagra, moja siostra od razu zaproponowała, że wezmą teściową do siebie. Sytuacja jest troszkę dziwna bo otyła teściowa traktuje moją siostrę jak służącą, każe jej spełniać swoje wszystkie zachcianki, podczas gdy ma rodzoną córkę, która kompletnie nic dla niej nie robi. Co więcej teściowa przed wszystkimi teatralnie odstawia duszności i problemy z chodzeniem, a gdy myśli, że nikt jej nie widzi biega po mieszkaniu i opuszcza inhalacje i "duszności". Oczekuje się od mojej siostry, że rzuci pracę by się nią teraz zajmować. Rozumiem oczywiście strach przed śmiercią i samotnością i słyszałem, że zawsze traktowała szwagra jako kogoś kim może się wysługiwać i ma ogromne obowiązki wobec mamusi, a teraz rykoszetem pakiet dostała siostra. Ale ok - nie moje małpy nie mój cyrk. Nie będę oceniać umierającej osoby.
2 tygodnie po informacji o raku teściowej siostry, trafiła się jednak kolejna tragedia. Na brata szwagra pracującego w Holandii spadła 8 tonowa ściana, gdy zakładał zabezpieczenia. Pilnujący go koleś po coś odszedł. Moja rodzina na wieść o tym była absolutnie wstrząśnięta. Trudno nam było wyobrazić sobie horror przez, który przechodzi teraz szwagier (który na dodatek musiał polecieć zidentyfikować zwłoki brata) i jego bliscy. Moja mama pojechała od razu wspomóc siostrę i jej teściową, spodziewając się osoby w nieprawdopodobnym bólu. Zastała tą panią oglądającą tureckie telenowele, zachowującą się jakby nigdy nic, stwierdzającą "No stało się, ale ważne, że O. (jej syn/mąż siostry) poleciał do Holandii to dostaniemy ogromne odszkodowanie!". Dziadek zaś na wieść o śmierci wnuka skomentował: "Stało się. Z resztą po co tam lazł? he he".
Nie ogarniam.
Co ma opowieść o ciotce do reszty wyznania? Wybacz, ale wszystko to jakieś dziwnie bez sensu
Mąkę?
Nie,w młynie, ale dawniej młyny miały wiatrak.
Myślę, że po prostu chodziło o pokazanie kontrastu jak ich rodzina zachowywała się po śmierci córki, a jak rodzina szwagra po śmierci syna
Też nie rozumiem tego wyznania.
@Waniliowabeza wiatrak może się spierniczyć, ale piernik się nie zwiatraczy
Ma to, że autorka chciała opowiedzieć, że jej rodzina jest dziwna, śmierć jej cioci przeżywała przez wiele lat, a na śmieć innego członka rodziny zareagowali jakby w ogóle się tym nie przejęli.
Czy to wyznanie jest o chorobach i śmierciach w rodzinie, czy ja po prostu nie dostrzegam tu nic więcej?
Myślę, że tego typu wyznanie mogłoby napisać większość osób tutaj. Ludzie chorują, umierają, mają wypadki, ale to samo w sobie nie jest ani niczym szczególnym, ani dobrym anonimowym wyznaniem.
Skoro twierdzisz, że wyznanie nie jest anonimowe to powiedz jak ma na imię aurorka/autor wyznania.Nie wiesz, więc wyznanie jest anonimowe
@bezdomna po prostu chyba autorowi chodziło o różnice podejść danych rodzin do śmierci bliskiej osoby
Dobra, to kto się podejmie i rozrysuje to całe drzewo genealogiczne z wyznania?
Stryjeczny wuj szwagra mojego drugiego męża mógłby to zrobić.
Mógłbym to zrobić, gdybym miał pewność co do poprawności nazewnictwa. Druga sprawa jest taka, że nie wstawię tu obrazka...
To brzmi jak turecka telenowela co ją teściowa oglądała
to "he he" mnie przerazilo o.O
Nie rozumiem takich ludzi .Sami oczekują pomocy I współczucia bo chorzy a gdy zdarzyła się tragedia, oni nawet nie potrafią współczuć tylko patrzą czy przypadkiem kasa nie wpadnie. Co za ludzie.........szkoda slow.
Bez obrazy, ale strasznego gniota żeś zrobił. Nie da się tego czytać, coś jak "Moda na Sukces".
Niektórzy nie lubią okazywać uczuć. Ja z kolei nie ogarniam codziennie świeżych kwiatów na grobie przez tyle lat.
Zmarł mój kolega. Byliśmy przyjaciółmi i było mi bardzo przykro. Nie byłam jedyną jego przyjaciółką (nie friendzone, nie kochanek), bo to był typ, co był uwielbiany przez kobiety. Jedna z nich była tak zdruzgotana, że nie dała radę iść na pogrzeb, nawet kilka lat po jego śmierci nie dawała rady odwiedzić jego grobu. Nie rozumiem tego, tak samo jak lamentowanie przez wiele lat i płaczu jak tylko się wspomni o zmarłej osobie.
Ja sobię popłaczę przez jakiś czas, w nocy jak mnie nikt nie widzi, dla innych jestem raczej oparciem i zachowuję się normalnie.
@ PaniDyrektor autor wyznania pokazał dwie skrajne reakcje ludzi. W jego rodzinie praktycznie był/jest kult ukochanej zmarłej ciotki, a nie rozumie postawy teściowej, która wygląda jakby się nie przejmowała.
Bardzo możliwe, że w tamtej rodzinie nie okazuje się smutku na zewnątrz i głupio im też przy innych płakać.
troche zawile koligacje rodzinne, ale jesli to to samo babsko, to wywalilabym na zbity ryj natychmiastowo
Rozumiem, że siostra chce się opiekować teściową, bo wychowano ją w długiej żałobie po cioci, czyli jej oferta jest formą ekspiacji, chociaż siostra nie ma ani wspomnień, ani zobowiązań. Z tego, jak opisujesz rodzinę szwagra wnioskuję, że - moim zdaniem - teściową siostra powinna zostawić samą, zgodnie z jej mentalnością - "no stało się, tysiące ludzi ma raka i umiera." Taka osoba potrafi wykończyć psychicznie opiekunów, nigdy jej się nie dogodzi, a siostra straci siłę dla swoich bliskich i siebie samej.