#Jaq8r
Podsumowując: jestem Latynoską z jasno-brązowymi włosami i zielonymi oczami, moja mama Koreanką z brązowymi oczami i blond włosami, a mój ojczym jest Nigeryjczykiem z ciemnobrązowymi oczami. Zawsze gdy gdzieś idę z rodzicami bierzemy wszystkie papiery potwierdzające to, że jestem ich córką. Nie raz zdarzyło się, że wzywali policję w szkole, bo nie wierzyli, że oni są moimi rodzicami.
Chciałabym zobaczyć waszą rodzinkę, musicie fajnie wyglądać :)
Przepraszam, ale czy tylko mi się wydaje że to wyznanie wyssane z palce?
jesli jakims fuksem ty i Norske to 2 rozne osoby to jestescie siebie warte
zupelnie niczego, widze po prostu pewna analogie w waszych wypowiedziach
jezu, co? o.O
poziom chamstwa macie ten sam, duza czesc pogladow te sama, jedna i druga Ukrainka i same sukcesy w zyciu :)
nie jest to tylko moje zdanie, co widac wyzej
Norske gwoli ścisłości to nie rasizm. Słowianie są tej samej rasy. Jeśli już no ksenofobia albo rusofobia albo nacjonalizm albo dyskryminacja nawet albo cokolwiek innego. Twoja tożsamość narodowa to twoja prywatna subiektywna sprawa. Ja jestem Polką od urodzenia, czuję większy związek z Rosją, Ukrainą czy Białorusią, mimo lichej znajomości języków. Mogłabym się nawet czuć i Iranką czy Meksykanką i nikt nie może na to wpłynąć. Często Ukraińcy i Białorusini też czują wewnętrzną przynależność narodową do Rosji, a ze względu na zbieżność w początkowym okresie państwowości czy wszelkie zawirowania historyczne jest to równie uzasadnione jak gdyby odczuwali ją względem Polski lub gdyby jej wcale nie odczuwali.
Przestańcie ją atakować. Jak kiedyś ma wpaść z multi, to wpadnie. Na rozgarniętą w tych sprawach nie wygląda, więc szanse są duże. Póki co czepiacie się dla samego czepiania, chill out i po równo się od niej odpieprzcie.
nie wmawiaj sobie dziewcze, ze to rasizm czy jakikolwiek inny izm
te same rejony, moglo sie pomylic, jak niedawno Norwegia ze Szwecja
spoko Wrath #czekam
Czy tylko mnie rozczula to „jestem zmęczona waszymi wpisami”, „marnujecie mój czas”? Zupełnie jakby ktoś ją tu siłą trzymał i zmuszał do czytania naszych komentarzy :)
O co się znowu przyczepiliscie do Nors? Nic nie napisała xd chyba że usunęła komentarz
Koreanka z jasnymi włosami? Nigdy takiej nie widziałem. Chyba, że nie naturalne.
Cóż, to radzę patrzeć trochę szerzej
Koreanka z blond włosami...są dwie możliwości - albo zafarbowane, albo albinizm. Chyba, że też nie jest 100% Koreanką.
Te szkoły w Polsce to naprawdę są patologiczne. W dodatku pracują w nich niekompetentni i ograniczeni ludzie.
Nie twierdze ze nie masz z tego powodu problemow, ale nie przesadzasz czasem?
Wiele rodzin adoptuje dzieci z innego koloru skory i narodowosci i raczej nikt nie robilby awantury - co najwyzej popatrzyl z zaciekawieniem.
Zakladam ze mieszkasz gdzies poza Polska, chyba ze mieszkasz w Polsce to wierze bo tez mam czasem problemy z powodu koloru skory.
Moja ciocia po ślubie z wujkiem nie zmieniła nazwiska. Dzieci mają po nim i też miała z tego powodu problem na lotnisku.
Musi to być męczące i współczuję
Ale żeby aż policja? Bez przesady.
Nie chce mi się wierzyć, że w szkole nie wiedzą, kim są Twoi rodzice. Po samych imionach/nazwiskach można wywnioskować często okolice pochodzenia. Do wcześniejszych szkół zapisują rodzice (podstawówka np.). Ogólnie jestem w stanie uwierzyć w większość historii, ale trudno mi uwierzyć w to, że żaden nauczyciel nie znał Twoich rodziców, że tak często wzywano policję do szkoły.
W życiu szkole zmienia się parę razy, co sprzyja takim nieporozumieniom. Nauczyciele też się zmieniają i mogą nie wiedzieć.
Często rodzice nie chodzą na żadne zebrania ani ogólnie nie są w żaden sposób zaangazowani w życie szkolne swoich dzieci a na tyle uczniów ludzie raczej zapominają kto kogo zapisał na początku roku. Także ta kwestia akurat nie wydaje mi się aż tak nieprawdopodobna. A imiona jak i nazwiska mogą być spolszczone.
Jeśli chodzi o szkołę średnią, to wybaczcie, ale rodzice raczej nie odbierają ze szkoły 15-19 latków, więc ten cyrk z policją jest nieco śmieszny. Prędzej w szkole podstawowej i o ile nie każdy nauczyciel zna rodziców każdego z uczniów, tak wychowawca powinien, zwłaszcza w tych młodszych klasach. Ktoś te małe dzieci musiał do szkoły zapisać, prawda? Dziecko siedmioletnie nie zapisuje się do szkoły samo, więc rodzice muszą to dziecko zapisać, a co za tym idzie- pojawić się w tej szkole. A to raczej z podstawówki rodzice odbierają dzieci. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że rodzice małego dziecka ani razu nie pojawili się w szkole, chociażby właśnie po to, by do tej szkoły dziecko zapisać, zaprowadzić pierwszego dnia i spotkać się z wychowawcą, to ich obowiązek. Co innego w dużo starszych klasach/szkołach, ale jak pisałam, który z rodziców przychodzi do szkoły średniej odbierać dziecko?
@StaryTapczan w szkole średniej i gimnazjum rodzice odbierają dziecko, oczywiście nie codziennie, ale w sytuacji gdy coś się dzieje, dziecko źle się czuje, nie wypuszczają ze szkoły ot tak, póki nie ma 18 lat na pewno
W takiej sytuacji i tak najpierw dzwoni się to do rodzica/opiekuna. Serio nie chce mi się wierzyć, że ktoś każe np. Azjatce wyskakiwać z papierów adopcyjnych podczas odbierania nastoletniego dziecka ze szkoły, które wyglada nieco inaczej i że nie ma ani jednej osoby wśród grona pedagogicznego, która o tej adopcji wie. Nie wierzę też, że dziecko trzyma w tajemnicy to, że zostało adoptowane przez ludzi innej karnacji/pochodzenia, niż ono samo, że nawet nikt z uczniów nie wie lub nigdy nie widział rodziców swojej koleżanki z klasy. Jestem w stanie uwierzyć w jedną czy dwie takie akcje, ale nie w wiele, co wynika z wyznania.
A ja się zgadzam ze Starym Tapczanem. Myślę, że gdyby w szkole pojawiła się taka dość "egzotyczna" rodzina, to nauczyciele by o tym mówili między sobą, więc wiedzieliby o sytuacji rodzinnej autorki, a co za tym idzie, nikt by nie wzywał policji.
To niezłe multikulti. Nic dziwnego, że wyszła taka mieszanka urodowa.
emmm a czemu jmusicie udowadniac wszystkim, ze jestescie rodzina? po co?
chyba ze na jakies znizki rodzinne czy cos, ale tu chyba musialabys byc niepelnoletnia
policje w szkole? przeciez rodzice powinni chodzic na zebrania? i byc znani nauczycielom
@bazienka powinni nie znaczy, że chodzą. Miałam ucznia od 1 do 3 klasy, mamę widziałam 1 raz na zakończenie pierwszego etapu edukacji. następnie 3 lata siostrę tego ucznia i mamę widziałam również 1 raz, dodatkowo tatę, mimo próśb, telefonów i wiadomosci, dyrekcja znała rodziców tylko z pierwszego spotkania o zapisanie dziecka do szkoły. i to wszystko w czasie, gdzie kontakt rodzica i nauczyciela jest naprawdę ważny i istotny ale co zrobisz? 🤷🏽♀️