#JQYeE
Wracając do ptaków. Jako ośmiolatka byłam już mistrzynią w odnajdywaniu piskląt na słuch. Młode ptaki są mniej mobilne i mogłam podejść by się im przyjrzeć z bliska, cieszyłam się wtedy jak głupia. Często znajdywałam te istotki w opłakanym stanie - wtedy zabierałam je do domu i starałam się pomóc razem z siostrą. Takich przypadków było naprawdę sporo. Czasami wystarczyło po kilku dniach otworzyć okno na oścież, a czasami kopałam na łące dołek. Po jakimś czasie już nawet nie było mi smutno.
Któregoś upalnego dnia wróciłam z małą ziębą. Była naga, ślepa, leżała wśród pokrzyw obok ścieku. Nie wydawała żadnego dźwięku i była bardzo słaba. Obraz nędzy i rozpaczy, dawałam jej czas najwyżej do rana. Cóż, została u mnie o wiele dłużej.
Stała się moim przyjacielem - jak to u małych forever alone bywav- jedynym. Więź z nią urosła do czegoś więcej niż karmić-doglądać.
Jakiś czas później wróciłam ze szkoły i nie zastałam jej w moim pokoju. Sprawdziłam wszystkie kryjówki (ukrywałam ją przed wiadomo kim), potem przetrzepałam cały dom - nie ma. Prawie rycząc, chodziłam po okolicy do późnego wieczora i szukałam jej. Pytałam się o nią ludzi, ale nikt nie brał mnie na poważnie. Do domu wróciłam o szalonej godzinie 20, więc przywitała mnie awantura, a przy okazji dowiedziałam się, że ojciec wywalił ją przez okno z drugiego piętra, jak jakiegoś niedopała. Znalazłam ją następnego dnia rano, przytuloną do obskurnego kiosku. Martwą. Do dorosłości brakło jej najwyżej tygodnia.
Nie wiem, później w życiu spotkało mnie kilka gorszych i traumatycznych historii, a szklanki w oczach mam tylko przy tej. Tak naprawdę po trzynastu latach parę rzeczy pozostało bez zmian. Dalej jestem forever alone, dalej zdarza mi się przynosić po burzach ptactwo do domu. Tylko teraz to zawsze są gołębie, można już spotkać tu tylko gołębie.
Współczuję ci ojca.
A propos okrucieństwa wobec zwierząt:
Pamiętam jak kiedyś na obozie tanecznym kilka dziewczyn się opiekowało wróbelkiem, bo wypadł z gniazda. Przez jeden dzień, potem im się znudził i go spuściły w kiblu.
Ja mam tylko nadzieję, że ktoś spierze ojca, albo już sprał jak on tego dwukilogramowego psiaka i wyrzuci gdzieś jak on ptaka. Niech poczuje swoją metodę tresury na sobie.
Brak słów na ojca.
Przerażające.
Ja będąc w podstawówce znalazłam z koleżanką małą kawkę na ziemi, widocznie spadła z drzewa, ale była dość żwawa, więc podniosłyśmy ją i postawiłyśmy na gałęzi drzewa by jej psy nie złapały. 20 min później wracałyśmy tą samą drogą, a kilku chłopaków (12-13 lat) rzucało w siebie już martwym ptakiem, bo to takie "zabawne" było.
Zastanawiam się, czy oni byli normalni... Nie wyobrażam sobie robić coś takiego....
@Fir Wątpię. Albo byli za młodzi, albo mają uszkodzone odczuwanie uczuć.
W moje okno wlatuje bardzo dużo ptaków (z 4 tygodniowo).
Jesteśmy już nauczeni całej procedury ratowania ich,chowania przed kotami i karmienia.
Mam w domu mini klinikę ratowania poszkodowanych ptaków :)
Powieś na szybie zdjęcie jakiegoś ptaka drapieżnego. Powinno pomóc.
Mieszkam na wsi i dobrych kilka lat temu znaleźliśmy na ziemi pisklę mazurka. Wzięliśmy je do domu, bo w okolicy jest mnóstwo kotów. W skrócie - odchowaliśmy Dziubdziusia (tak się nazywał :D) i nigdy nie spodziewałam się, że ptaki to takie kochane istoty. Sam przyfruwał i układał się w mojej dłoni jak w gniazdku. Gdy mama słuchała Pidżamy Porno siadał na kolumnie i "śpiewał", a gdy szydełkowała przylatywał na oparcie fotela i przerzucał jej włosy. Po jakimś czasie wypuściliśmy go na dwór, ale jeszcze dłuuugo przylatywał pod dom jak się parę razy do niego zacmokało, a jego ćwierkanie od razu rozróżniałam od innych. Dlatego rozumiem twoje zafascynowanie tymi zwierzętami, Autorko, i mam nadzieję, że twoje marzenia z nimi związane się spełnią. :)
twoj ojciec to kawal gnoja i jesli bylabym swiadkiem (albo nawet na twoim miejscu, majac juz kilkanascie lat), ze tlucze jakiegos niewinnego pieska albo inne zwierze, to chyba bym mu zajebala patelnia w leb.
Twój tata znęca się nad wszystkim, co sam uważa za ewolucyjnie niższego od siebie? To w takim razie musi mieć bogatą wiedzę na temat biologii, bo szczerze mówiąc nie znam niczego "niższego" ewolucyjnie od kamienia.
Szkoda tej zięby... I szkoda ciebie, z takim ojcem...
Jak to przeczytałam to po prostu się popłakałam. ..nie wiem, jak można być takim człowiekiem jak twój rodzic. Niech zapłaci za to znęcanie się nad zwierzętami w piekle albo chociaż w czyśćcu.
Jestem ciekawa jak zareagowałby człowiek, który bije zwierzęta gdybym podeszła do niego z pałką teleskopową i lała go aż mi się nie znudzi. Ot tak poprostu za każde stworzenie które skrzywdził.
Cholerny staruch! Co na to matka?!