#JNELB
Godzina 19 wieczorem, na dworze było dość jasno, bo zbliżały się wakacje. Wracałam sama do domu po zajęciach w pobliskiej świetlicy dla dzieci. Po drodze do mojego domu był skwer z ławkami i nie było to dość zaludnione miejsce, ale jednak przechodzili tamtędy ludzie. Zaczepił mnie facet w wieku około 30-40 lat, miał okulary i był brunetem. Zagadał mnie, czy kiedykolwiek miałam okazję udzielić wywiadu, bo on jest z radia i szuka kogoś, kto by mu pomógł. Nie wiem czemu, ale byłam głupia i nie zorientowałam się, że to blef, więc zgodziłam się. Wcisnął mi kit, że tematem wywiadu jest seksualność wśród młodzieży. Byłam ciekawa, bo rodzina o tym ze mną nie rozmawiała i w szkole też jakoś wtedy nie było to na czasie, więc praktycznie nic o tym nie wiedziałam. Pytał mnie, czy uprawiałam seks albo czy robię sobie dobrze. Byłam wtedy niewinna i tak też mu powiedziałam, że za wiele na ten temat nie wiem. Poprosił abym zaczekała chwilę, bo chce mi pokazać coś naprawdę super, a potem wsiadł do swojego czarnego dużego auta, które dosłownie lśniło. Uchylił szybę i powiedział, że pokaże mi wibrator. Rozpiął rozporek i zaczął się masturbować na moich oczach, a ja po prostu stałam i się patrzyłam. Nawet nie skojarzyłam co on w tamtym momencie robił. Patrzyłam i byłam w szoku, a jak doszedł po jakiejś minucie, to się wystraszyłam i uciekłam.
To był mój pierwszy raz, kiedy zobaczyłam penisa. Zapamiętałam wszystkie szczegóły z tego z zdarzenia. Każde pytanie, każdy jego ruch, jego przyrodzenie, tylko twarz w tych wspomnieniach jest zamazana, bo wiem, że wstydziłam się patrzeć mu w oczy mówiąc o takich rzeczach. Wróciłam do domu i byłam wystraszona. Nie wiedziałam co się dzieje i co to było. Długo bałam się wracać sama do domu, ale nikomu o tej sytuacji nie powiedziałam. Wstydziłam się, że w ogóle pozwoliłam sobie na rozmowę z obcym. Po jakimś czasie o tym zapomniałam, ale ostatnio znów siedzi mi to w głowie. Czemu akurat ja? Czy obserwował mnie już wcześniej czy po prostu wyłapał pierwszą lepszą dziewczynkę z ulicy... Czy były inne dzieci, które zaczepił albo zgwałcił? A co jeśli bym nie uciekła i wsiadła z nim do samochodu? Zastanawiam się, czy czasem go nie spotkałam teraz, jak już jestem dorosła, a nawet o tym nie wiem i on mnie rozpoznał a ja go nie? Wyglądam teraz inaczej niż za dzieciaka, ale czasem mnie ogarnia wstyd jak tamtędy przechodzę.
Ewidentnie był to ekshibicjonista. Oni na szczęście zaspokajają się tylko i wyłącznie pokazując swoje genitalia. Widząc strach i obrzydzenie w oczach osoby, dla której się obnażają, podniecają się i dlatego się masturbują. To jest zaburzenie psychiczne. Taka osoba normalnie nie zrobi Ci krzywdy i lepiej jest widząc takiego typa poprostu odejść i nie reagować.
Moim zdaniem masturbacja jakiegoś zboczeńca na moich oczach jest w pewnym sensie zrobieniem krzywdy. Myśl o tym, że jakiś zbok robi sobie dobrze na moich oczach albo po prostu pokazuje mi swoje genitalia wywołuje u mnie agresję.
Melancholija dokładnie. Tym bardziej, że autorka wyznania do tej pory to przeżywa i wcale się temu nie dziwię.
Kiedyś gdzieś czytałem historię, jak to młoda dziewczyna spotkała w parku ekshibicjonistę. Odsłonił płaszcz, a ta zaczęła się śmiać. Wręcz się zanosiła śmiechem, a tamten się speszył i uciekł w siną dal. Nie wiedział, że dziewczyna ma taką reakcję na stres.
Tak mi się przypomniało. A tak swoją drogą to nie ty powinnaś się wstydzić, tylko ten chłop cieszyć, że go twój ojciec nie dorwał w swoje ręce.
Współczuję...ja pierwszy raz widziałam jak miałam ok 11 lat. Do mojej szkoły w pewnym momencie dorzucili szkołę specjalną i różne upośledzone dzieciaki. I niby mieli miec osobne skrzydło ale kiedyś do naszej toalety przyjechał skorzystać jakiś niedorozwiniety i zaczął wymachiwac fujara...stojąca dodam. No niefajny widok...dlatego takie osoby powinno się izolować a nie integrować bo sorry ale oni z tej integracji nic nie wyniosą a zdrowe dzieci mają potem uraz...
Pamiętam plac zabaw u babci, mnie z grupą dzieciaków i jakiegoś typa, który nas przekonywał, że ma sklep zoologiczny w piwnicy w bloku obok... na szczęście nie poszliśmy. Babcia oczywiście wystawiła oczy i stanowczo zaprzeczyła, że w pobliżu jest jakiś sklep ze zwierzakami. Dopiero niedawno to wspomnienie wróciło i uderzyła powaga sytuacji.
mam na takich gaz
wyprobowane, dziala
tak sie konczy nieuswiadamianie dzieci oraz brak wpojenia zachowan chroniacych przed wykorzystaniem
rozmawiajcie ze swoimi dziecmi
No co normalka zboczek . Swoją drogą trzeba było iść na policję
Dziecko w panice nie zawsze pójdzie na policję. Nie zawsze powie rodzicom. Nie każde ma świadomość, co się dzieje. Tak jak autorka, która wspomniała o tym.
Daruj sobie takie porady, bo wydarzyło się jak wydarzyło, Polak zawsze mądry po szkodzie (: tyle że to nic nie wnosi
Autorko, jeszcze możesz pójść na policję.
A akurat Ciebie wybrał bo im brzydsza tym łatwiejsza
Co ty za przeproszeniem pie$@olisz. Jak można mówić, że dzieci mogą być "brzydkie, więc łatwiejsze". Jebnij się w pusty łeb. Tamten facet perfidnie wykorzystał niewinność i niewiedzę dziecka, mogła to być każda inna młoda osoba.
Jakie dziecko? 12tka już mogłaby się nadać
Ale taka jest prawda, tego typu ludzie wybierają sobie "gorsze osobniki" bo atrakcyjniejszy=bardziej pewny siebie (zazwyczaj)
po co dyskutujecie z torllami?
te strategie istnieja, ale raczej w odniesieniu do doroslych ludzi
z pedofilem moglo by croznie, mogl obserwowac i wybrac najbardziej niesmiala, albo outsiderka, mogl tez wybrac losowo na podstawie tego,z edo niego podeszla
zdażyło. dalej nie czytam.
Zdarzyło, mój błąd ale każdemu się przytrafi.
Astenopia dobrze, że Ty jesteś perfekcyjna/ perfekcyjny w każdym calu o nigdy Ci się nie zdarzyło zrobić żadnego błędu. I w ogóle komu ta informacja potrzebna, że dalej nie czytasz? To sobie nie czytaj nikt nie musi o tym wiedzieć.
milA100 nikt nie jest. Ale takie słówka to są podstawy, używamy ich na co dzień i ja nie rozumiem, jak można się pomylić w takich oczywistych słowach.
Ja popełniłam w życiu jeden błąd ortograficzny - pomyliłam w wieku 11 lat na dyktandzie ó z u w w słowie pójdźka (gatunek sowy).
PaniPanda, coś Ci nie wierzę, że tylko raz w życiu.
A wyznanie jest napisane dobrze, jeden błąd w nawet naoczywistszym słowie nie przeszkadza, więc się ludzie ogarnijcie. Każdemu się może zdażyć
A słowa "zdażyć się" przynajmniej ja nie używam nacodzień
Nie musisz mi wierzyć, życia za mnie nie przeżył*ś. Mówię tylko o błędach ortograficznych, to nie oznacza, że nie robię fleksyjnych i innych. Wygrywałam dyktanda, czytam książki odkąd miałam 4 lata. Więc dla mnie jest dziwne, jak można nie pamiętać pisowni
Nie wychodzę na głupią, napisałam że tego nie rozumiem. I mam prawo tego nie rozumieć.
Nie trzeba być uzdolnionym, aby przez kilkanaście lat życia co najmniej używać pewnych słów i wiedzieć, jak się je powinno pisać. To są podstawy.
Nie uważam się za lepszą, bo mam inne wady i niedociągnięcia. Mam prawo tego nie rozumieć, bo to tylko moja perspektywa. To nie oznacza, że nie wiem, że ludzie nie popełniają błędów xD
Ludzie tu często piszą komentarze z własnej perspektywy, ale podświadomie zgodzicie się z komentarzami przyjemnymi, nieuderzającymi właśnie w kompleksy, jak nieznajomość ortografii. A popełnianie błędów ortograficznych PODSTAWOWYCH to są braki w edukacji. Po szkole jest całe życie, aby się doedukować. Wystarczy czytać.
Oj, nie zawsze wystarczy dużo czytać. A z pewnością czytanie anonimowych nie pomaga na ortografię ;) W czasach szkolnych czytałam bardzo dużo, ale z ortografią byłam na bakier. Pisząc, zawsze się spieszyłam, najważniejsza była dla mnie treść i nie skupiałam się nad tym przez jakie "u" albo "ż". Jeśli dla sprawdzenia, czytałam swoją "twórczość" drugi raz, to zazwyczaj wyłapywałam błędy, ale też nie wszystkie. Pewnie gdybym poświęciła temu zagadnieniu więcej uwagi i więcej ćwiczyła, pisałabym bez błędów. Ale cóż, nie chciało mi się. Zdecydowanie za to mogę powiedzieć, że samo czytanie książek nie wystarczy.
Ciekawa jestem skąd jesteś Autorko. Miałam dokładnie taką samą sytuację.
Śląsk
O, ja też. Wydaje mi się, że trafiłyśmy na tego samego zboczeńca. Moja sytuacja miała miejsce jakieś 15 lat temu, albo i więcej.
masakra, przykre wspomnienia