#J2yvq
Na koniec 2019 roku otworzyłem swoją małą, pierwszą restaurację. Nie mam żony i dzieci, więc praktycznie zamieszkałem w niej, oddając się temu w całości. To był najszczęśliwszy czas w moim życiu.
Już teraz wiem, że jestem skończony, zainwestowałem w to mnóstwo pieniędzy, musiałem też wziąć sporo kredytu (który spłaciłbym bez problemu w normalnych warunkach), podpisać umowy najmu, leasing niektórych sprzętów (nie BMW za pół bańki, żeby się pokazać, co to, to nie) oraz zatrudnić pracowników, wszyscy to byli wspaniali ludzie z pasją, których znałem z poprzednich lat.
Wszystko przepadło. Uwierzcie mi, to nie jest takie proste zacząć od zera i od razu być zmuszonym do zamknięcia...
Koronawirus mnie zabił. Nie bezpośrednio, nie choruję na COVID 19, ale zabił we mnie człowieka i skazał na śmierć zawodową i biznesową. Nie odnajdę w sobie sił, by próbować ponownie. Wiem, że nie jestem jedyny, że ludzie umierają, a biznesy upadają, wiem i dobija mnie to jeszcze bardziej niż gdybym tylko ja upadł. Restauracja to całe moje życie, a teraz umarło na moich rękach.
Pointy brak.
Nie wiem, czy to co napiszę ma jakiś sens, ale z tego co wiem, wiele restauracji w tym czasie zainwestowało w jedzenie na zamówienie, z dowozem, żeby nie paść/pociągnąć interes do przodu, nie utonąć.
Nie, nie ma sensu. Jest zbyt male zainteresowanie tymi wynosami. Ludzie siedza w domach i sami gotuja. Jeszcze w miare funkcjonuja miejsca serwujace pizze i burgery.
Ma sens, nawet podczas pandemii ludziom nie chce sie gotować. Bo nie umieją, bo mają pracę zdalną, bo są na kwarantannie i nie mogą wyjść do sklepu itp. Więc przerzut na "wynosy" mógłby Ci się opłacić autorze.
Ja tam nie będę miała czasu na gotowanie jak wrócę do roboty w poniedziałek.
Ja co jakiś czas zamawiam, bo mi żal knajp. Jutro właśnie zamówię.
Niestety duzo osob w to zainwestowalo i to ich mocno pociagnelo nie do przodu a mocno w dol. Jakby tak kolorowo bylo jak sie tu co niektorym wydaje to restauracje by sie nie zamykaly jedna za druga i nie byloby takiej fali zwolnien. Nie ma takiego zainteresowania ktore pozwoliloby cos na tym zarobic. Wyjatkami sa pizze i burgery, chociaz i tak nawet w tych miejscach obroty diametralnie spadly.
Ludzie mogą nie mieć kasy na zamawianie. To zamknięte koło.
@Kurczak25 znasz wszystkich ludzi i wszystkie restauracje, że jesteś to w stanie stwierdzić?
@lubiemaczka – u mnie a rejonie też masowo padają restauracje, a trzymają się duże sieci fastfood (np. KFC) bądź te, które zdecydowały się dowozić poza miasto, nawet do wsi oddalonych o kilkanaście kilometrów. Oczywiście nie znam wszystkich, ale znam sporo ludzi, którzy nadal zamawiają tradycyjną pizzę niżeli schabowego z ziemniakami.
Dla mnie w obecnej sytuacji zamawianie na wynos jest zbyt drogie.
Panikarze bojąc się epidemii zarżnęli naszą gospodarkę, skutki tego będą dużo bardziej dotkliwe niż śmierć iluś tam osób.
Lubię, gdy ludziom się wydaje, że są mądrzejsi od większości krajów na świecie, bo Polska nie jest jedynym krajem, który się izoluje. Ale, jak zawsze, w internecie każdy kozak i znawca.
w Niemczech jak nie zatrudniasz jakiejs tam ilosci osob ( nie pamietam, wiecej niz 11 czy 19) to dostajesz 4000 ojro. co miesiac
jak zatrudniasz wiecej to 15k ojro. co miesiac
mozna
@ohlala W Czechach się mniej izolują, za to mają ostrzejsze przepisy co do higieny. Wiesz co jeszcze je charakteryzuje w tych czasach? Najmniejszy wzrost zachorowań, mimo dużej ilości testów.
Gdyby nie debile tacy jak ty to nie byłoby kryzysu (no dobra, byłby, ale znacznie lźejszy). Bo jakby ludzie siedzieli na dupach a nie szli na spacerki, zakupki 2x dziennie, umyć auto, załatwić tą i tamtą pierdołe, bo teraz mam czas, to krzywa zachorowań już by się wypłaszczyła, a za 3-4 tygodnie epidemia by zanikła. Ale ku.. nie, bo po co panikować, pójdźmy wszyscy sobie na zewnątrz, przecież jak jestem 2 m od innego człowieka to jest 100% bezpiecznie. No więc nie, wystarczy że 5 min wcześniej ktoś w tamtym miejscu kichnął tworząc chmurkę kropelek śliny z wirusem w powietrzu, wejdziesz w nią i roznosisz po jakimś czasie dalej chorobę.
Także do wszystkich idiotów - wychodź do skelpuy 1,2 razy w tygodniu maksymalnie, zawieś djete wegańską, frutańską czy inne gówno, jedz konserwy z długim terminem ważności i chleb z konserwantami który 3 lata przetrwa. Oprócz tego wychodzenie tylko do lekarza jak potrzeba. Gwarantuje że wszystko inne można na te 3-4 tygodnie odłożyć. Najważniejsze sprawy, typu rachunki itp mozna online załatwić.
Ludzie, siedźta w domu. Dajcie nam szanse przeżyć. Nie bądźcie jak włosi czy idioci z USA.
Człowiek pisze o "śmierci iluś tam osób" w sposób lekceważący, o ile nie chodzi o niego i jego bliskich.
gro ma racje, wczoraj moja mama miala urodziny, pogadalysmy troche
pracuje w sklepie, ludzie chodza sobie tam pozwiedzac, bo moze im cos w oko wpadnie
robia zakupy pierdol totalnych, zero pomyslunku, ze to niepotrzebne, ze co jak kryzys potrwa dluzej
nie, kursuja po 5 razy do sklepu
wparach i z dzieckiem zajmujac komus innemu miejsca w sklepie, przedluzajac kolejki pod drzwiami, bo oni musza razem
serio #teamThanos jak na to patrze
Myślę, że gdyby jedną z "iluś tam osób" był ktoś z Twojej rodziny, to zmieniłbyś zdanie...
Porównujesz śmierć ludzi do wartości pieniądza ? Jeśli anonimowy był taki zaangażowany i jego restauracja była lubiana to niech nie biadoli tylko rękawy zakasa i sprzedaje na wynos. Wystarczy na fejsie wpisać, zakupić trochę opakowań i dalej pracujesz. Tysiące ludzi tak robi, bo klienci wiedzą, że trzeba się wspomagać.
Gro, 3-4 tygodnie i by znikła? Nie masz pojęcia jak bardzo się w tej kwestii mylisz. Jeszcze dużo czasu by minęło zanim wszystkie osoby przechodzące wirusa bezobjawowo nabrały odporności i wszystkie zarażone prezentowały jakiekolwiek objawy. Epidemia wróci. Może w lato, jesień. Osoby z odpornością lepiej zniosą tego wirusa (niektóre). W tej całej farsie chodzi o to, żeby się wszyscy na raz nie zarazili a Epidemia została rozłożona w czasie z mniejszymi skutkami do momentu wynalezienia szczepionki.
Tak samo być to oceniał, gdyby owa "śmierć iluś tam osób" dotyczyła kogoś z Twoich najbliższych lub ciebie samego ?
Koronawirus zabije nieporównywalnie więcej osób nie w wyniku choroby, tylko przez kryzys gospodarczy, ludzi którzy potracą pracę, których firmy popadają i zostaną bez środków do życia, albo gorzej z długami.
Wiecie co myślę? Koronawirus i sytuacja z nim związana spowoduje kryzys gospodarczy jak stąd do Pekinu, gigantyczny wzrost bezrobocia, a to pociągnie za sobą fale samobójstw...
Mimo wszystko autorze:
Trzymaj się. Mam nadzieję że Ci się ułoży. To co robi nasz rząd to jakiś żart, ale liczę że pójdzie po rozum do głowy.
Pozdrawiam
I na pewno parę osób pomyśli, że już lepszy ten koronawirus niż kryzys.
Takie skutki dziurawej tarczy antykryzysowej i idiotów u władzy.... Współczuję.:(
Takich zabitych jak Ty będziesz wiele wiele więcej niż zmarłych na cowid.
Zrób tak jak napisała widia - jedzenie na wynos, dostawy potraw pod dom. Zawsze coś. Powodzenia!
Może jest jakaś nadzieja, Komisja Europejska chce zagwarantować 100 Mrd Euro na "Kurzarbeit" - polega to na tym że dostajesz dla każdego pracownika 60% pensji od państwa (w tym wypadku od UE), pod warunkiem że zobowiążesz się zatrudniać go dalej kiedy kryzys się skończy. Jest to pomyślane przede wszystkim dla Włoch i Hiszpanii, ale każde państwo może z tego skorzystać, Polska też (jeżeli rząd się zorientuje że coś takiego jest).
https://audiovisual.ec.europa.eu/en/video/I-187928
Nie wiem jak to wygląda z innymi kosztami, ale przynajmniej ludzi mógłbyś opłacić.
Serio? Przecież w większości kredytów/leasingów można wziąć "wakacje" od spłat. A druga sprawa, fajnie mieć knajpę itd ale to chyba jakieś oszczędności wypada mieć? Nagle się wszyscy budzą, że ojeju nie ma pracy, gastronomia upada, ale bez przesady. Nie minął przecież nawet miesiąc. Jak można być tak lekkomyślnym i nie zabezpieczyć się chociaż na ten kwartał przynajmniej. Nie wspominam już o kredytach konsolidacyjnych... Jest dużo rozwiązań, ale większość woli po prostu narzekać.
Zawiesić można tylko kredyty hipoteczne, gotówkowe trzeba spłacać. Poza tym łatwo się ocenia patrząc z boku? Mam nadzieję, że autor da sobie rade, ale każdy w jego sytuacji byłby spanikowany.
Dopiero co otworzył knajpę, zapewne te oszczędności które miał wpakował w nią. Skąd miał w kilka miesięcy (gdzie zapewne nie rozkręcił jeszcze biznesu na tyle żeby mieć stałych klientów i sensowne zyski, trzeba zainwestować w sprzęt, produkty, pracowników, itd). Dużo zależy od tego co serwuje, w jakich klientów celuje, jaka jest lokalizacja, oczywiście poziom jedzenia, i tak dalej - masa czynników. Rozkręcić restaurację od 0 do zarobienia na tyle żeby pospłacać wszystko i móc odłożyć na wszelki wypadek to nie jest miesiąc czy dwa.
No to chyba tym bardziej powinien mieć jakieś pieniądze dodatkowe na gorsze miesiące? No sorry, ale bądźmy dorośli i miejmy na uwadze różne scenariusze. Epidemii nie mógł przewidzieć, ale że będą miesiące gdzie nic nie zarobi trzeba mieć na uwadze i być przygotowanym na to skoro dopiero zaczął. Wystarczy trochę myśleć i tyle.
Nordku Ty kochany (masz taki fajny nick), każdy mądry jeśli nie jest w czyjejś skórze. Otwierając biznes ludzie inwestują wszystkie pieniądze jakie tylko mogą. Autor sam wspomniał o pracownikach, wiec ich tez musiał opłacić. Nawet jeśli miał jakies zaplecze finansowe to dawno się go pozbył. Podatki, wynajem, zusy, opłaty. Gastronomia to spore pieniądze ale trz ogromne wydatki. Łatwo mówić o oszczędnościach zza ekranu
Nordek gdyby każdy myślał tak jak Ty, to żadne średnie biznesy by nie powstawały, same wielkie korporacje by działały. Skąd przeciętny Kowalski ma mieć zabezpieczenie w postaci poduszki finansowej na starcie? Większość pakuje się od samego początku w kredyty, a co dopiero mówić o zapleczu finansowym na pare miesięcy.
Yyy? I dlatego właśnie niektórym się udaje,a niektórym nie. Bo ludzie zamiast odkładać to liczą na szczęście. A no sorry, mi by było szkoda kasy oddać wszystko w ręce losowi, bo potem właśnie jest płacz
To w takim razie gratuluje Twojemu szefowi, że ma tak wspaniałego pracownika, który całe życie będzie na jego bogactwo pracował
Pamiętaj, że nie wszyscy jesteśmy tacy sami i niektórzy mają odwagę i ambicje, żeby robić coś więcej niż praca na etat, a że nie zawsze wychodzi? Bywa🤷♂️ tego co się teraz dzieje najmądrzejsi analitycy nie byli w stanie przewidzieć.
Jak według Ciebie powinien wyglądać biznes od zera? Miał uzbierać 50k oszczędności? Prowadziłeś kiedyś jakiś biznes?
Tak to jest, kiedy żyjesz w świecie materialnym i zapominasz o świecie wewnętrznym. Nie spodziewałeś się, że twoja restauracja może upaść? Nigdy nie przeszłoby ci to przez myśl? Ten, kto przywiązuje się do rzeczy nietrwałych, sam jest sobie winien.
Na pewno o tym myślał, ale ta restauracja funkcjonowała dopiero kilka miesięcy. W tak krótkim czasie nie zabezpieczysz przyszłości.
W świecie wewnętrznym nie da się najeść ani opłacić czynszu.