Wczoraj, kiedy szukałam w kurtce mojego męża kluczy do samochodu, w rękę wpadło mi opakowanie prezerwatyw. Jako że używam pigułek antykoncepcyjnych i nie korzystamy z „lateksowej” ochrony, zapytałam mojego ukochanego o powód zakupu tego produktu. Powiedział, że kiedyś, jeszcze przed tym jak się poznaliśmy, miał dziewczynę i że tej kurtki nie nosił wiele lat, więc pewnie to jakieś stare gumki sprzed dekady.
Cóż, data ich produkcji wskazuje, że fabrykę opuściły trzy miesiące temu...
Dodaj anonimowe wyznanie
Ja bym mu to powiedziała i słuchała dalszych wyjaśnień. W końcu głupie kłamstwa się skończą. Paczka gumek nie jest jeszcze dowodem zdrady ale na pewno jest dowodem zamiaru.
Nie jestem pewna, czy 100% dowodem, bo jednak są jeszcze możliwości, chociaż skrajnie mało prawdopodobne, że miały nie być stosowane zgodnie z przeznaczeniem, a typ się wstydził przyznać, bo to faktycznie trochę głupie... (np. widziałam jakieś zastosowania w hobby typu survival, ktoś na filmiku z "lifehackami" potrzebował gumek do zrobienia korka do szklanej butelki, wyjątkowo głupie zastosowania na wieczorach kawalerskich ("ha ha balonik robi fruuu") i tak dalej, i tak dalej...)
No, ale wiadomo, szansa na coś takiego jest skrajnie mała, po prostu trochę "czepiam się" słowa "dowód".
Albo nigdy nie używał i chciał dopasować rozmiar/spróbować.
Są też inne możliwości np.
Wojsko na pustyni naciąga prezerwatywy na lufę broni żeby piasek jej nie zniszczył
Albo kupił kumplowi, ale głupio było mu to tak wytłumaczyć, bał się, że jego ukochana z góry uzna to za blef i zacznie awanturę.
Kupił kumplowi? Dla dorosłego faceta chyba większym wstydem powinno być poproszenie kumpla a kupienie gumek niż pójście po nie samemu. Nie wyobrażam sobie wysłać koleżanki po zabezpieczenie dla mnie. I gdyby wytłumaczenie było inne to na pewno powiedziałby prawdę bo lepiej najeść się wstydu niż doprowadzić do rozpadu małżeństwa. Takie jest moje zdanie.
Mógł też dostać od kumpla jako śmieszny prezent na urodziny albo coś. Znam ludzi, którzy dawali sobie jako prezenty jakieś smakowe, pachnące, prążkowane czy świecące w ciemności. Ale równie dobrze może ją zdradzać. Ona się nie dowie się dopóki nie porozmawiają szczerze
Gdyby to był "śmieszny" prezent, to by o tym powiedział, bo facet sam na pewno wie, że jego aktualne wytłumaczenie jest równie głupie. Najbardziej prawdopodobna jest zdrada/chęć zdrady, albo jakieś preferencje seksualne, o których wstydzi się powiedzieć żonie (np. lubi stymulację prostaty).
Zależy, czy otwarta... ;)
Ale jesteś pewna, że to data produkcji, a nie data ważności? XD
No to wyłóż kawę na ławę i już
to twój mąż a ty piszesz o tym obcym ludziom na tej stronie???Języka w gębie zabrakło do rozmowy a poza tym trzymaj łapy z dala od jego rzeczy i nie grzeb po kieszeniach
No nie wiem, my z mężem zawsze się pytamy o pozwolenie, gdy chcemy zajrzeć do kieszeni czy torebki... a pranie to co innego, to już jest odłożone z myślą, że i tak się przetrzepie kieszenie za zapomnianą chusteczką higieniczną.
to jest Hvafaen kwestia szacunku do drugiej osoby. Jeżeli tego nie rozumiesz to znaczy, że nie zostałaś tego nauczona i już. Gdzie jeszcze grzebiesz bez pozwolenia?
Badar to jest kwestia praktyki, gdy jesteś w zdrowym związku takie rzeczy to normalna sprawa, jeśli mój facet używał kluczyków do auta i ma je u siebie w kurtce, i wie że ich będę potrzebować, to po prostu wie, że ja tam zajrzę, wyjmę kluczyki i tyle, i że nie będę grzebała przy okazji. I to działa w obie strony. Nie będzie przecież podchodził do kurtki i wyjmował specjalnie dla mnie. Masz tę świadomość, że nawet jakbyś grzebał, to nic nie powinieneś znaleźć. W wyznaniu się tak nie stało, i to rodzi problem, bo tych kondomów teoretycznie nie powinno tam być
Umówmy się też, że kieszeń kurtki to nie jest jakieś super miejsce na ukrycie potencjalnego dowodu zdrady
PaniPanda no właśnie w zdrowym związku szanujesz prywatność drugiego człowieka, nie masz potrzeby grzebać w czyiś rzeczach, w czyimś komputerze itp. Bo każdy człowiek ma prawo mieć swoje prywatne rzeczy, nawet jak się jest w związku. Ale do tego trzeba nie być bluszczem.
zalozylamkonto, taaa JEJ WINA bo znalazla, nie jego, ze sie metnie tlumaczy ( i byc moze cos ma na sumieniu)
nie popadajmy w paranoje
jak psze panipanda, zona mogla tam szukac czegos innego,a mogla nie wiem chciec wyprac te kurtke i oprozniala kieszenie przed praniem ( kto wypral chusteczke higieniczna wie, o co chodzi)
nie chodzi o celowe grzebactwo, ona pisze tam, ze szukala kluczykow, to codziennie ma go pytac czy moze poszukac kluczykow uwzgledniajac jego kurtke? dzien w dzien?
nie badzcie smieszni
Ok, inny przykład. Ostatnio mój chłopak zostawił bezprzewodowe słuchawki w kieszeni w spodniach, wrzucił je do kosza na pranie. Według Twojej logiki Heppy powinnam je więc wyprać, bo skoro je wyjmę, to już grzebię po kieszeniach i nie szanuję prywatności.
Jasne. Najlepiej żalić się na anonimowych. Może ktoś z nas porozmawia z Twoim mężem bo po co Ty miałabyś pozbywać się swoich wątpliwości.
W sumie sprytna jesteś, że w ogóle pomyślałaś o tym, aby sprawdzić datę produkcji. Tylko jakim sposobem nie wiesz jakie obrania ma twój mąż?
Nie ma co rozmyślać, najlepiej powiedzieć mu to i czekać na reakcje.
Paczka gumek może sie w tylu usterkach w aucie przydać! Tylko że to nie tajemnica, a raczej lifehack.
Nic tylko mu wierzyć 😐
masz 2 wyjscia
1. konfrontacja tej daty produkcji
2. po cichu sprawdzanie innych ewentualnych dowodow (nie jestem za grzebaniem komus po kompie czy telefonie, ale sama bylam zdradzana i jakbym miala realne podejrzenia, to jak szanuje cudza prywatnosc, tak bym sie jednak upewnila)