Słowem wstępu: mam 30 lat i właśnie oczekuję na pierwszego w życiu potomka.
Szczerze mówiąc, byłam gotowa na ciążowe wahania nastroju.
A przynajmniej tak mi się wydawało.
Do czasu aż w sklepie poryczałam się jak bóbr nad wanną z żywymi karpiami, rozpaczając nad ich losem.
Ten "zwyczaj" to przeżytek, pozostałość po czasach komuny, gdzie brakowało mięsa, więc państwo wymyśliło sobie "tradycję", a żeby obniżyć koszt uboju i przetwórstwa ryby, to przerzucono to na konsumentów - to oni mieli ubić i przyrządzić rybę.
"byłam gotowa na ciążowe wahania nastroju"
Ja też.
Do czasu, aż w przypływie niewytłumaczonej wściekłości pieprznęłam o podłogę całym, świeżo kupionym, pięknym kompletem chińskiej porcelany.
A potem oczywiście płakałam - bo zestaw był naprawdę unikatowy (i nie do posklejania niestety).
Dragomir
Pewnie chińska podróba :)
Frog
Wiem, że żartujesz 🤗
Ale nie niee, to było ładnych parę lat temu. Wtedy jeszcze przymiotnik "chińskie" nie był wyłącznie synonimem szajsu.
Dragomir
Pamiętam jak koszulki chińskie były fajne :) a trzeba też wiedzieć, że Chińczycy robią rzeczy kiepskiej jakości, masowo ale też mają porządne rzeczy i technologie, za to w konkurencyjny cenach (bo m.in. nie mają takiej biurokracji, której przejście zwiększa koszty a wiec cenę dla konsumenta).
Ale chińska porcelana podobno jest ceniona na całym świecie. Szkoda zestawu, na pewno cieszyłabyś się nim do dziś. Jak sie zbije jedna część to już jest szkoda, a co dopiero cały zestaw (nieważne czy w złości samemu czy przez przypadek, szkoda i tak).
Chcąc nie chcąc, dobrego "życia" to one tam nie mają, więc jakby rozumiem
Życie karpia w wannie jest wprawdzie niezbyt dobre ale za to krótkie, więc nie jest tak źle.
Ten "zwyczaj" to przeżytek, pozostałość po czasach komuny, gdzie brakowało mięsa, więc państwo wymyśliło sobie "tradycję", a żeby obniżyć koszt uboju i przetwórstwa ryby, to przerzucono to na konsumentów - to oni mieli ubić i przyrządzić rybę.
"byłam gotowa na ciążowe wahania nastroju"
Ja też.
Do czasu, aż w przypływie niewytłumaczonej wściekłości pieprznęłam o podłogę całym, świeżo kupionym, pięknym kompletem chińskiej porcelany.
A potem oczywiście płakałam - bo zestaw był naprawdę unikatowy (i nie do posklejania niestety).
Pewnie chińska podróba :)
Wiem, że żartujesz 🤗
Ale nie niee, to było ładnych parę lat temu. Wtedy jeszcze przymiotnik "chińskie" nie był wyłącznie synonimem szajsu.
Pamiętam jak koszulki chińskie były fajne :) a trzeba też wiedzieć, że Chińczycy robią rzeczy kiepskiej jakości, masowo ale też mają porządne rzeczy i technologie, za to w konkurencyjny cenach (bo m.in. nie mają takiej biurokracji, której przejście zwiększa koszty a wiec cenę dla konsumenta).
Ale chińska porcelana podobno jest ceniona na całym świecie. Szkoda zestawu, na pewno cieszyłabyś się nim do dziś. Jak sie zbije jedna część to już jest szkoda, a co dopiero cały zestaw (nieważne czy w złości samemu czy przez przypadek, szkoda i tak).
W pierwszej ciąży popłakałam się na reklamie papieru toaletowego z pieskami.
Ciąża to dziwny czas ^^