#sOWer
Wracałem z kolegami z obiadu. Byliśmy bardzo nażarci i nie za bardzo nam się chciało wchodzić po schodach, więc wjechaliśmy windą na nasze piętro, a potem... wcisnęliśmy wszystkie guziki – no taki kiepski żart. Wychodzimy z windy na naszym piętrze, a tam stoi gość z ręcznikami, widocznie musiał jechać do pralni na samym dole. Usłyszałem tylko soczyste „O ku**a...” i się zmyłem.
Jeśli jakimś cudem czyta to ten pan z obsługi hotelowej, to najmocniej przepraszam!
A potem cyk fakturka za naprawę windy.