#I3AEq

Miałam kumpelę, Kingę, chociaż to chyba za dużo powiedziane, to była dziewczyna mojego dobrego kumpla. Była ona wege, eko, sreko i ciul wie co jeszcze. Jej posty  kręciły się wokół jej wegańskich obiadów, ubrań, które upolowała na jakichś wymianach, o filozofii zdrowego życia. Fajnie, czasami lubiłam poczytać co dziewczyna ma do powiedzenia.
Ja jestem mięsożerna, lubię mięso i będę je jeść. Jednocześnie staram się żyć dobrze, oszczędzam energię, wodę, segreguję śmieci, jeżdżę samochodem hybrydowym, a kiedy tylko mam okazję - rowerem.

Bardzo lubię gotować i zdarzy mi się wrzucić zdjęcia przygotowanych przez siebie potraw. Pewnego razu wrzuciłam zdjęcie polędwiczek z czymś tam (nieistotne). Zaczęło się niewinnie - Kinga zapytała, czy nie myślałam o przejściu na dietę wegetariańską, a najlepiej to wegańską, na pewno wyszłoby mi to na zdrowie. Powiedziałam zgodnie z prawdą, że nie zamierzam, bo zwyczajnie lubię mięso.

I wtedy się zaczęło. Nękanie mnie w komentarzach, prywatnych wiadomościach, wysyłanie filmików z uboju zwierząt opatrzone "jak możesz na to pozwalać, masz ich krew na rękach!", nazywanie mnie morderczynią, doszło do tego, że jak spotkałam ją na ulicy, to pokazywała mi odruch wymiotny. Miarka się przebrała, kiedy napisała do mojej MATKI z "gratulacjami" wychowania córeczki na mordercę. Stwierdziłam, że nie zostawię tak tego i zemszczę się.

Z racji tego, że na polskich drogach odbywała się akcja "smog", a wielka ekolożka jeździła starym rzęchem na gaz, który nadawał się tylko na złom - powiedziałam znajomemu policjantowi, że sąsiadka mojego faceta ma takiego szrota, że jak go odpala, to można się udusić. Podałam mu numery, skończyło się mandatem i zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego. Auto było tak naprawdę jej jedyną opcją na dostanie się do pracy, więc musiała się nieźle nagłówkować, żeby znaleźć alternatywę. Oczywiście napisała do mnie, że wie, że to ja. Szkoda tylko, że nie ma na to żadnych dowodów, a nawet jakby miała - może mi naskoczyć. ;)

P.S. Mój kumpel zerwał z nią, kiedy pokazałam mu jej wiadomości do mnie.
Mmpp00 Odpowiedz

Jakaś nienormalna, mało tego, hipokrytka. :)

Franz1983 Odpowiedz

Jedna uwaga. Samochody z hybrydowym napędem wcale nie są bardziej ekologiczne od tych z klasycznym dieslem czy benzynowym (mówię oczywiście o sprawnym aucie, nawet 10 letnim, a nie jak w przypadku tej wariatki, gdzie coś musiało być nie tak).

kteckick

Z hybrydowym akurat często są, te z elektrycznym niekoniecznie, trzeba się nauczyć rozróżniać.

czolgista1990

Elektryki nie miały być eko tylko zero emisyjne, żeby wyprowadzić spaliny z miast poza nie. 98% ludzi myli te pojęcia.

Przynajmniej

@czolgista1990 GUS Ci dał taką statystykę? 🤣

agathe

Danych procentowych używa się tylko wtedy, gdy wynikają one z jakichś badań. Robiłeś badania, żeby sprawdzić ile procent osób myli te pojęcia?

Lynxissiodorensis

Danych procentowych nie używa się tylko w badaniach. Grając w Warhammera, bez przerwy używam takich zwrotów, co spowodowało, że na co dzień mówię "na 100 / 80 / 50 czy 20 %" żeby wskazać jak bardzo uważam coś za prawdopodobne. Jedyne co zmieniłabym w tej wypowiedzi (żeby być bardzo dokładnym, ale można to wywnioskować z kontekstu) to: "98% ludzi, których komentarze czytałem, myli te pojęcia."

Serwatka31 Odpowiedz

Czasami zastanawiam się, czy lepiej dla środowiska nie zrobiło by NIE naciskanie na wymiany samochodów, tylko produkowanie ekologicznych i czekanie aż stare się popsują - w krótszej prespektywie, nie zaoszczędziło by to więcej niż wymiana, ale nie napędzało by to też kultury konsumpcjonizmu, co pomogło by po trochu na duuuużej ilości pól, nie tylko tym jednym.

Serwatka31

i zanim ktoś powie, że to brzmi zbyt paradoksalnie, żeby miało szansę się sprawdzić - ludzie bezrefleksyjnie brali udział w akcjach typu "Kup masę niepotrzebnych bzdetów, których wyprodukowanie miało wpływ na klimat, żeby mieć pretekst do pomagania Australii".
Dlatego sądzę, że to napędzanie kultury "więcej kup" może być większym problemem.

GeddyLee

DON'T ASK QUESTIONS
CONSUME THE PRODUCT
CONSOOMER

Franz1983

Oczywiście, że lepiej by było. I nie dotyczy to tylko samochodów. TV trzy - cztery lata i nowy bo już nowsza technologia wyszła. Telefon dwa lata abonamentu i nowy, a stary do kosza. Sprzęt AGD też wymieniany jest dużo częściej niż kiedyś. Z reguły do pierwszej awarii, bo koszt naprawy jest zbliżony do zakupu nowego. Głównie przez taki nieuzasadniony logicznie pęd za nowościami jest niszczone środowisko, a nie że ktoś jeździ 15 letnim dieslem czy w zimowy wieczór zapali sobie drewnem w kominku.

Redhairdontcare

Mi po 2 latach wszystko szwankuje w telefonie. Zdjęcia są jakości tostera, głośnik czasami nie działa, bateria trzyma kilka godzin, aplikacje się tną i nie ma na nic miejsca. To nie moja wina, producent tak skonstruwal ten telefon, żebym musiała go wymienić. Pretensje do producentów, żeby robili porządny sprzęt, a nie do czasu gwarancji. Ja nie mam zamiaru męczyć się z niepsrawnym telefonem

Jawiem1210 Odpowiedz

Dziewczyna jakaś walnięta, trochę jej chyba na mózg padło z tym zbawianiem świata, ale jakby nie patrzeć to w tym co Ci pisała była prawda. Jesteś morderczynią i masz krew na rękach. Mięso się z księżyca nie wzięło, ktoś to zwierzę dla ciebie zabił. A oburzanie się, że ktoś wysłał Ci film z uboju, gdy zażerasz mięso, jest po prostu śmieszne dla mnie. To tak, jak oburzać się, bo ktoś wysłał Ci film o procesie produkcji chleba czy tam nie wiem jakiegoś dywanu. Nie masz wyrzutów sumienia, refleksji, obrzydzenia, współczucia gdy wpierdalasz sobie polędwiczki, to tym bardziej nie powinno Cię obrzurzać nagranie, jak te polędwiczki powstają. To dla Ciebie te zwierzęta są mordowane, to twoja wina, że umierają w męczarniach, więc patrz co zrobiłaś, zamiast się bulwersować. A jeśli filmy z ubojni są dla ciebie zbyt drastyczne to przestań po prostu je sponsorować, czyli jeść mięso. Inaczej to czysta hipokryzja.

matriarchat

Jawiem1210 - nie ma w wyznaniu słowa na temat oburzenia autorki, za to jest dużo na temat NĘKANIA jej i PRZEŚLADOWANIA. Tak jak ty masz prawo być wege, ona ma prawo jeść mięso. I nie masz prawa wyzywać jej od "morderczyń", a jej psychiczna koleżanka nie miała prawa jej prześladować - to karalne. Zauważyłeś "trafnie", że autorka jest "morderczynią", ale tego, że tamta laska skończoną, jebniętą hipokrytką to już nie? Ahh, te podwójne standardy przy komentowaniu. Zastanów się następnym razem 5 razy (co najmniej), zanim napiszesz znowu takie bzdety. Minus ode mnie i nie pozdrawiam.

Wrodzonybrakkonczyn

Jawiem1210, co najwyżej możesz nazwać ją zabójcą, a nie mordercą. Morderca, to osoba zabijająca kogoś wbrew prawu. Zarówno PWN jak i SJP rezerwują sobie w wielu przypadkach morderstwo tylko wobec człowieka. Tutaj możemy mówić co najwyżej o zabójstwie.

Wrodzonybrakkonczyn

Jawiem1210, w sumie to gdyby było miejsce, w którym można pójść, wybrać sobie zwierze i je samemu odstrzelić, a później ktoś by je dla Ciebie pokroił ewentualnie samemu by się to robiło, to ja bym bardzo chętnie korzystała. Przynajmniej miałaby pewność, że mięso jest świeże.

ajaknietotak Odpowiedz

Dziewczyna ma rację, co do tego, że jedzenie mięsa jest tylko ohydną przyjemnością, przez którą giną zwierzęta (tak, bo dla 5 minut przyjemności kubków smakowych zwierze oddaje całe swoje życie, to prawda). Jedzenie mięsa jest ogromnym egoizmem, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy jest tyle alternatyw i naprawdę, mięso jest zbędne. Z tym zgadzam się z twoją "prześladowczynią". Denerwuje mnie dywagowanie na temat tego, dlaczego ktoś je mięso i podawanie wielu powodów - "bo lubię", "ale kupuję tylko eko sreko", ale to, ale tamto, ale mam takie poglądy (co jest zwykłą bestialską bzdurą, bo poglądy kończą się tam, gdzie wolność i życie drugiej istoty, a usprawiedliwianie swojego zachowania tylko pogrąża tę osobę). Tak samo denerwuje mnie wyśmiewanie wegetarian i wegan, udowadnianie na siłę, że to bzdura itp - no, patrząc z punktu widzenia zwierząt, to wcale nie taka bzdura, a przecież o nie chodzi, bo każdy człowiek w miarę rozwinięty jest wrażliwy na los zwierzątek, no nie (no ale przecież słodki szczeniaczek, to nie to samo co krowa...) Z drugiej strony laska (wege) tylko niszczy trud wegan i wegetarian przez takie zachowanie. Za coś takiego należała by się jej dodatkowo lepa na ryj - od autorki, za naruszenie wolności jej istoty (nie za poglądy wegetarianki, ale za sposób ich przekazu, ponieważ naruszają godność jednostki), a także od wegetarian i wegan - za psucie roboty.

JanekSnieg

Mnie z jednej strony okrutnie denerwuje takie świrowanie ludzi wege, dzielenie się że wszystkimi swoimi poglądami, ale... No ale trafia mnie też szlag jak wszystkożercy używają argumentu "ja wam nie zaglądam do talerza, to wy nie zaglądajcie mi". No brawo geniuszu. To jak mówienie "mnie nie przeszkadza że nie bijesz żony i dzieci pasem, więc łaskawie nie wtrącaj się że ja codziennie ich leję". Niektóre wybory są bardziej etyczne od innych i tyle, nie da się z tym nie zgodzić.

MamFajneKitku

Akurat. Mięso zawiera masę potrzebnych składmikòw odżywczych. Można jeść mięso krajowe, hodowane na krajowej paszy. A składniki twojej wege diety musisz sprowadzać z odległych zakątkòw Azji, Afryki i Ameryki południowej. Zostawiasz spory ślad węglowy. Wiesz, że np. uprawa awokado wiąże się z gangami i narzucanymi przez nich haraczami?

ajaknietotak

O, zaczyna się. Jem warzywa sezonowe, stawiam na lokalne produkty. Jest to o wiele tańsze, zdrowsze, a poza tym mega mnie cieszy, jak na targu kupię marchew od baby, która widać, że sama ją uprawia, a nie kupuje w hurtowni. A awokado jadłam może raz... I wcale mi nie podchodzi. Soczewica, kasze, rzeczy mączne, polskie warzywa, lokalnie uprawiane... Coś jeszcze wytłumaczyć? Bo ten argument ze sprowadzaniem warzyw słyszałam wiele razy. Aha, nie jem soi. To syf.

JanekSnieg

I tak, mięso ma wiele potrzebnych substancji odżywczych... Które można równie dobrze pobierać z innych źródeł. Światowa organizacja zdrowia już dawno ustaliła że na diecie bezmięsnej można żyć zdrowo bez osławionych "niedoborów". Wiem, że łatwiej jest twierdzić "hodowanie mięsa jest nieetyczne ALE wege dieta też jest, więc jesteśmy na równi". No niestety nie. Już pomijając cierpienie zwierząt hodowanych w okropnych warunkach, co dla mnie jest czynnikiem decydującym, to nie tylko osoby wege jedzą awokado i inne sprowadzane produkty. I tak, można jeść hodowane lokalnie zwierzęta z eko hodowli... Ale kto to robi naprawdę, a kto kupuje szynkę w markecie i burgera w maku?

Mycholina

Ja jestem wege i ani się tym nie chwalę ani nikogo nie nawracam. Mówię o tym zazwyczaj kiedy ktoś o to pyta. Na początku obszernie odpowiadałam. Zazwyczaj w odpowiedzi słyszałam, że jestem wegeterrorystą. Taaa... bo odpowiedziałam normalnie na zadane pytanie. To z jakim ciemnogrodem się można spotkać jest przerażające. I mój ulubiony argument: "Bóg powiedział: czyńcie sobie ziemię poddana a Jezus jadł ryby". Mój chłopak je mięso ale stara się dbać o środowisko. Jedyne czego od niego wymagam to żeby nie marnował mięsa i kupował tyle ile będzie w stanie zjeść. Ja mam do tematu podejście pośrednie. Bardziej wrażliwi ludzie nie chcą jeść innych istot. Ale są ludzie którym to nie przeszkadza. Człowiek jest wszystkożerny. Jeśli ktoś nie ma skrupułów moralnych i zwierzęta byłyby hodowane w dobrych warunkach jestem w stanie jakoś zaakceptować ten stan. Ale mam ogromną niechęć do ludzi, których brzydzi surowe mięso, filmy z rzeźni itd. Moja zasada to: zjedz to co sam jesteś w stanie upolować. Pochodzę ze wsi i za dzieciaka widziałam jak tata zabijał kury czy nawet większe zwierzęta. To było uznawane za normalne. Wiem, że niektórzy ludzie nie mają takich barier i tylko tacy mają w moich oczach jakiekolwiek prawo do wchodzenia w dyskusję o sensie jedzenia mięsa. Pomijając aspekt że mięso powinno się jeść maksymalnie 3 razy.

ajaknietotak

Dokładnie, nieraz spotykałam się z tym, że ktoś nachalnie wypytywał "a czemu?", a potem mówił, że wegetarianie nawracają... A najczęściej (ja nie "nawracam" nikogo), gdy tylko ktoś usłyszy, że nie jem mięsa, to słyszę docinki, bo jem trawę itp., albo jeszcze śmieszniej - tłumaczenia, "dlaczego ci wegetarianie tak na nas naskakują, przecież ja jem mięso, bo jest mi potrzebne, nikomu nic nie mówię, blabla", w momencie, kiedy nawet nie zdążę się odezwać... :D Takie sytuacje najbardziej mnie śmieszą, kiedy nawet nie podejmuję tematu, a już słyszę linię obrony :) Nauczyłam się już w towarzystwie mówić, że nie jem, bo nie lubię. Dość mam "walki na słowa", wolę komuś zaserwować coś dobrego bez mięsa, wtedy oczy się otwierają, że kotlet niekonicznie musi być z mięsa, czy rosół (który dla mnie jest de facto dobrze przyprawionym bulionem) na kurze, a na samych warzywach.

ajaknietotak

@JanekSnieg, tak, nigdy nie miałam anemii, a znajomi, którzy jedzą mięso bardzo często na nią cierpią. Całą ciążę mój lekarz dziwił się, że nie mam nawet spadku żelaza, dopiero pod koniec profilaktycznie dał mi tabletki z żelazem, bo był zadziwiony, dlaczego mam tak dobre wyniki ogółem. Nie jadłam mięsa całą ciążę, odrzucało mnie tak samo, jak od papierochów, czy alkoholu, czując zapach robiło mi się niedobrze. Wychodzę z założenia, że żeby być zdrowym, należy słuchać swojego organizmu, na co ma ochotę, jakich składników mu brakuje, a które odrzuca. I szczerze mówiąc, mam smaki na różne rzeczy, ale nigdy nie miałam silnej potrzeby zjedzenia mięsa. Tak więc zgadzam się całkowicie, że wszystkie potrzebne składniki znajdują się w roślinach, ewentualnie w nabiale.

Whiteknight

Pytanie mało uniwersalne, ale może jakaś propozycja dla osoby z silną alergią krzyżową? Spośród owoców mogę jeść tylko leśne, warzyw - większości nie. Jedzenie mięsa mi nie przeszkadza, ale mam świadomość, że w mojej diecie brakuje zieleniny (stąd moje uzależnienie od słodyczy, z którego próbuję wyjść). Pytam z ciekawości, bo pewnie macie jakąś wiedzę w tym zakresie. Nawet gdybym hipotetycznie chciał przejść na dietę wegetariańską, na razie nie widzę takiej opcji.

JanekSnieg

WeAreLegion i nikt Ci jeść nie zabrania. Problem polega na tym, że niektorzy wszystkożercy na jakiekolwiek próby argumentacji od razu przyjmują postawę obronną i według nich nie powinno się w ogóle poruszać tematu. A jeżeli to Twój wybór to powinien być świadomy, a nie na zasadzie wkładania sobie palców w uszy i śpiewania bo tobie tak wygodniej i nie chcesz wiedzieć jak świat naprawdę wygląda. Już pomijam argument "jem bo lubię, tak było zawsze, co to za problem". Tak samo moze odpowiadać ktoś katujący psa, walić tam etyczność, on lubi i jak ktoś mu próbuje wyperswadować to mu wchodzi w komfort życia, tak zawsze było i koniec

Przynajmniej Odpowiedz

Widzę na początku wyznania pogardę skierowaną wobec niej i bynajmniej nie brzmi to, jakbyś tak o niej pisała przez to, co robiła, tylko przez poglądy.

JanekSnieg

Przez to mam wrażenie że całe wyznanie jest trochę podkoloryzowane, albo autorka nie podaje specjalnie pewnych faktów

bazienka Odpowiedz

nigdy nie rozumiem tego typu fanatykow
czemu jej nie zablokowalas?

Qehayoii Odpowiedz

Lubie diete wegetarianska, tyle ze niestety jest ciezkostrawna, trudno ja zbilansowac a czesc osob najzwyczajniej w swiecie nie moze jej utrzymac bez niszczenia sobie zdrowia.

Tacy niekompetentni wegerarianscy fanatycy to kultysci i najzwyklejsze szu... .

MrsFantasty Odpowiedz

Na pewno nie jest ro normalne zachowanie ale nie każdy może sobie pozwolić na super samochód tym bardziej jeśli to byl jej jedyny możliwy transport.

Dragomir Odpowiedz

To gratuluję kumpla, który zawraca dupę lasce nie znając jej dobrze, a zrywa z byle powodu. Widzę dużo komentarzy wegeświrów, tylko dlaczego wasze wegetariańskie potrawy noszą nazwę "kotlet", "kiełbasa" i są stylizowane na takie, a ja z mięsa nie robię sałaty i nie nazywam go tak? Rozumiem że komarów też nie zabijacie, wszy też nie i najlepiej się nie mycie, bo zużywacie prąd, wodę i zabijacie tym samym bakterie.

0110111

A co Ci w tym przeszkadza? Osoby jedzące mięso nie mają monopolu na "mięsne" nazwy. Duża część osób rezygnujących z mięsa tęskni za jego smakiem - a można go bardzo łatwo odtworzyć bez użycia mięsa, więc jeśli coś pachnie jak kotlet, ma fakturę jak kotlet, smakuje jak kotlet, to nikt nie będzie nazywał go inaczej :)

Wrodzonybrakkonczyn

Czy jeżeli mężczyzna wygląda jak kobieta, pachnie jak kobieta, mówi jak kobieta, to jest kobietą? Zaburzenia dysforyczne to zaburzenia, a kotlet i kiełbasa są potrawami mięsnymi. Nie będę tofu nazywać kurczakiem, bo ktoś ma potrzebę zaspokojenia swojej hipokryzji.

0110111

Chyba Ci się mylą pojęcia. Tak czy siak takie porównanie jest nie na miejscu. Ok, kurczak to kurczak, ale kotlet nie musi być koniecznie z mięsa. Śmieszy mnie to, bo ktoś chce zrobić coś dobrego dla planety i zwierząt a wy się sracie o nazwy, które nikomu krzywdy nie robią. Naprawdę, sądzę, że w tym temacie istnieją ważniejsze kwestie.

Naominaomi

A pluszowy pingwin to nie pingwin, bo przecież pingwin to zwierzę. Ten epitet to oksymoron, bo przecież zwierzę jest żywe, a nie z pluszu. Co ciekawe, nikt się tego nie czepia, bo jakoś każdy rozumny albo nawet nie człowiek wie, o co chodzi. A nikt nie będzie w imię idei mówi „pluszak kształtem przypominający pingwina”, bo nie o to chodzi w języku - chodzi głównie o funkcję komunikacyjną i to zwięzłą.

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie